Reklama

Reklama

Holandia: Rosja musi współpracować w sprawie malezyjskiego boeinga

Rosja jest częściowo odpowiedzialna za zestrzelenie w 2014 r. samolotu linii Malaysia Airlines nad Ukrainą i powinna współpracować przy śledztwie w tej sprawie - podkreślił w piątek premier Holandii Mark Rutte. Wezwał Moskwę do uznania jej roli w zdarzeniu.

Rutte zaapelował ponadto, by Rosja przystąpiła do negocjacji w sprawie odszkodowań dla rodzin ofiar.

Jak oświadczył holenderski premier, międzynarodowi śledczy "niezbicie udowodnili, że Rosja może ponieść odpowiedzialność za jej udział w zestrzeleniu (samolotu wykonującego lot) MH17 oraz że jest odpowiedzialna za rozmieszczenie" na Ukrainie wyrzutni rakietowej użytej do wystrzelenia pocisku, w wyniku czego spadła malezyjska maszyna.

Wcześniej w piątek w oświadczeniu holenderskiego rządu również zaznaczono, że w zestrzeleniu malezyjskiego boeinga rolę odegrała Rosja. W komunikacie podkreślono, że kolejnym możliwym krokiem byłoby przedstawienie sprawy trybunałowi lub organizacji międzynarodowej w celu wydania przez nie orzeczenia.

Reklama

Międzynarodowa ekipa śledcza poinformowała w czwartek, że szczegółowa analiza materiałów wideo wykazała, iż pocisk rakietowy Buk, który w 2014 roku zestrzelił samolot linii Malaysia Airlines nad wschodnią Ukrainą, pochodził z rosyjskiej jednostki wojskowej. Nie wskazano jednak, kto dokładnie wystrzelił rakietę.

Strona rosyjska zaprzecza, jakoby miała cokolwiek wspólnego z zestrzeleniem tego samolotu.

Boeing 777-200ER linii Malaysia Airlines, lecący 17 lipca 2014 roku z Amsterdamu do Kuala Lumpur, został zestrzelony nad wschodnią Ukrainą, na obszarze kontrolowanym przez prorosyjskich separatystów. 

Putin: To nie był rosyjski pocisk

Prezydent Rosji Władimir Putin zaprzeczył w piątek ocenom, że malezyjski samolot nad wschodnią Ukrainą został w 2014 roku zestrzelony pociskiem rakietowym pochodzącym z Rosji; oświadczył także, iż Rosja nie została dopuszczona do śledztwa w tej sprawie.

Pytany o to, czy - jak twierdzi międzynarodowa grupa śledcza - samolot został strącony pociskiem rakietowym pochodzącym z Rosji, Putin odparł: "nie, oczywiście".

Oznajmił, że Rosja chce wziąć udział w "pełnowartościowym śledztwie". 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy