Reklama

Reklama

Hiszpania: Przesłuchanie szefa katalońskiej policji. Jest już na wolności

Szef katalońskiej policji oraz liderzy dwóch pro-niepodległościowych organizacji obywatelskich zostali w piątek przesłuchani w Madrycie w ramach dochodzenia w sprawie podburzania do niepokojów. Po przesłuchaniach prokuratura nie wnioskowała o areszt, a przesłuchiwane osoby pozostały na wolności.

Na przesłuchanych Katalończyków nie nałożono żadnych środków kontroli prawnej - poinformowała rzeczniczka Sądu Najwyższego w Madrycie, gdzie przesłuchano komendanta regionalnej policji katalońskiej Josepa Lluisa Trapero, przywódcę organizacji obywatelskiej Omnium Cultural Jordiego Cuixarta i lidera głównej organizacji obywatelskiej, stojącej za ruchem niepodległościowym, ANC, Jordiego Sancheza. Zastępczyni Trapero, Teresa Laplana, została przesłuchana przez łącze wideo z Barcelony.

Zarzuty wobec tych osób są aktualne. Osoby te mają zostać ponownie przesłuchane w najbliższych dniach, gdy sąd przestudiuje raport Gwardii Cywilnej na temat incydentów wokół referendum niepodległościowego w Katalonii.

Reklama

Sanchez powiedział, że jego organizacja nie uznaje "kompetencji tego sądu", i przypomniał, że "nie popełnił żadnego przestępstwa".

Wezwał do dialogu i politycznego rozwiązania obecnego kryzysu. Dodał, że społeczność międzynarodowa mówi o konieczności dialogu oraz że kataloński rząd pokazał, iż jest na niego gotów, ale nie chce wyrzec się wyników referendum.

Trapero, Cuixart, Sanchez i Laplana składali zeznania w sprawie swej roli podczas demonstracji w Barcelonie w dniach 21-22 września. Rozpoczęły się one dzień po tym, jak hiszpańska policja aresztowała 14 przedstawicieli władz katalońskich i weszła do należących do regionalnego rządu budynków, by uniemożliwić przeprowadzenie referendum w sprawie niepodległości regionu.

Funkcjonariuszom Gwardii Cywilnej uniemożliwiono wówczas opuszczenie budynku, który przeszukali, a liderzy separatystycznych organizacji zorganizowali zgromadzenia przed lokalami. Doszło do zakłóceń. Zniszczone zostały dwa radiowozy, które pokryły separatystyczne naklejki.

Dzięki nieumieszczeniu przesłuchanych osób w areszcie najpewniej uda się uniknąć kolejnych niepokojów w Katalonii po niedzielnym referendum niepodległościowym - ocenia agencja AFP. Głosowanie, uznane za nielegalne przez Madryt, wywołało najpoważniejszy kryzys polityczny między rządzącymi w Katalonii separatystami a konserwatywnym rządem centralnym Mariano Rajoya.

Według szacunków regionalnego rządu Katalonii 90 proc. z prawie 2,3 mln uczestników niedzielnego plebiscytu opowiedziało się za niepodległością tego regionu. Frekwencja wyniosła ok. 42 proc.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy