W skrócie
- W Hiszpanii narasta niepokój z powodu sytuacji w Ceucie i Melilli oraz międzynarodowej krytyki działań rządu w Madrycie dotyczących napływu migrantów.
- Maroko podwoiło swoje roszczenia wobec hiszpańskich eksklaw, uzyskując częściowe wsparcie od niektórych polityków USA i Izraela.
- Hiszpański rząd podkreśla integralność terytorialną i suwerenność państwa. Jednocześnie pojawiają się obawy przed dalszym zaostrzeniem konfliktu wokół Ceuty i Melilli.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Napływ migrantów do hiszpańskich eksklaw Ceuta i Melilla w zeszłym tygodniu postawił Madryt w defensywie w kwestii statusu dwóch autonomicznych miast w północnej Afryce - oceniło Politico.
Zdaniem serwisu, łatwość, z jaką dziesiątki tysięcy migrantów przedostało się przez granicę, spotęgowała poczucie podatności na ataki hybrydowe. Niepokój Madrytu wzrósł również ze względu na reakcję sojuszników z NATO i Unii Europejskiej.
Jednocześnie Maroko, cieszące się coraz lepszymi stosunkami z prezydentem USA Donaldem Trumpem, zaczęło wykorzystywać tę sytuację i "podwoiło swoje roszczenia" do Ceuty i Melilli, nazywając je "terytoriami okupowanymi" przez Hiszpanię.
Hiszpania drży w sprawie Ceuty i Melilli. Media o niepokojących krokach sojuszników
Politico zwróciło przy tym uwagę, że sprzeciw wobec przynależności Ceuty i Melilli do Hiszpanii nie jest widoczny jedynie w Maroku. W raporcie dla amerykańskiego Kongresu kongresmen Mario Díaz-Balart - zasiadający we wpływowej komisji do spraw alokacji środków budżetowych - stwierdził, że "administrowane przez Hiszpanię miasta Ceuta i Melilla znajdują się na terytorium Maroka i pozostają przedmiotem długotrwałych roszczeń Maroka".
W dokumencie wyrażono ponadto m.in. poparcie dla "zaangażowania dyplomatycznego" w kwestię "przyszłego statusu" miast autonomicznych w Afryce Północnej.
W rozmowie z Politico Díaz-Balart zaprzeczył, jakoby raport Kongresu miał sygnalizować poważną zmianę w sprawie Ceuty i Melilli. - To od dawna kwestia sporna. Maroko jest silnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Od lat utrzymujemy dobre stosunki z Hiszpanią. Prosiliśmy tylko aby sekretarz stanu Marco Rubio przyjrzał się tej sprawie i dopilnował, aby obie strony rozmawiały na ten temat - stwierdził.
Serwis przypomniał jednak, że kongresmen w kwietniowym wywiadzie dla hiszpańskiej gazety "El Español" ocenił, że "Ceuta i Melilla znajdują się na terytorium Maroka" i wyraził wątpliwość, czy miasta autonomiczne "są częścią Hiszpanii, czy powinny być częścią Maroka".
Głos w sprawie zabrał też ambasador Izraela przy ONZ Danny Danon, który - reagując na zdjęcia migrantów wchodzących do Ceuty - nawiązał do hiszpańskiej krytyki wobec wojny w Strefie Gazy. "Zanim zacznie nas dalej pouczać, może czas wytłumaczyć światu, dlaczego nadal utrzymuje eksklawy kolonialne w Afryce" - napisał na X.
Hiszpania wspomina o integralności terytorialnej i suwerenność. "Nie podlegają dyskusji"
O skali obaw Madrytu ma też świadczyć fakt, że rząd Pedra Sáncheza musi obecnie składać publiczne oświadczenia na temat kwestii przynależności miast i prawa międzynarodowego, które tydzień temu "byłoby oczywistością".
- Ceuta i Melilla nie mogą zostać ruszone - mówiła podczas poniedziałkowej konferencji prasowej minister obrony Hiszpanii Margarita Robles. - Wszyscy muszą mieć jasność, że integralność terytorialna i suwerenność Hiszpanii nie podlegają dyskusji - dodała.
Stanowisko rządu w Madrycie nie przyczyniło się jednak do zmniejszenia obaw Hiszpanii o to, co stanie się, jeśli Maroko zwiększy presję dotyczącą eksklaw.
W tym kontekście hiszpańskie media piszą o obawach przed "Zielonym Marszem 2.0", wskazują na podobieństwa obecnej sytuacji z masową mobilizacją społeczną Maroka w celu przejęcia prowincji Sahara Hiszpańska w 1975 roku, która zakończyła się sukcesem.
"Głównym pytaniem nie jest już, czy te miasta zostaną ponownie zintegrowane ze swoim naturalnym środowiskiem, Marokiem, ale ile czasu to zajmie i ile ludzkich tragedii trzeba będzie znieść w międzyczasie" - napisał hiszpański serwis Le360.
Ceuta i Melilla. Były szef MSZ Hiszpanii: Istnieją pewne granice
Były minister spraw zagranicznych Hiszpanii José Manuel García-Margallo, komentując obecne napięcia, ocenił, że w tej sytuacji Hiszpanii musi udowodnić, że jej kontrola nad miastami nie podlega negocjacjom.
- Myślisz, że Brytyjczycy pozwoliliby 60 000 Hiszpanom wjechać na Gibraltar? - pytał. - Zachęcałbym ten rząd (hiszpański - red.), żeby był trochę bardziej brytyjski - kontynuował.
García-Margallo podkreślił jednocześnie, że Madryt powinien "dążyć do przyjaźni z Marokiem". - Ważne jest jednak, aby nawet twoi przyjaciele zrozumieli, że istnieją pewne granice, których po prostu nie można przekroczyć - podkreślił.
Źródło: Politico
















