Reklama

Reklama

Hiszpania: Filip VI zrzeka się spadku po ojcu i odbiera mu emeryturę

Hiszpański monarcha król Filip VI zrzekł się spadku po ojcu, Juanie Carlosie I. Odebrał mu też przeznaczone z budżetu środki na utrzymanie. Przyczyną jest dochodzenie prowadzone przez szwajcarski, brytyjski i hiszpański wymiar sprawiedliwości, z którego wynika, że 82-letni król-emeryt posiada firmy w rajach podatkowych.

Jedna z firm o polsko-brzmiącej nazwie Fundación Zagatka  powstała w 2003 roku w Liechtensteinie i korzysta ze szwajcarskich banków, m.in. Credit Suisse. Głównym zarządzającym jest spokrewniony z królem książe Alvaro Orleańskim, a Juan Carlos jest jej beneficjentem. Zdaniem wymiaru sprawiedliwości, emerytowany monarcha w rzeczywistości zarządza firmą. Do króla Juana Carlosa ma też należeć działająca w Panamie Fundación Lucum, która korzysta z usług szwajcarskiego banku Mirabaud. 

Z informacji przeciekających do mediów wynika, że pieniądze trzymane są w inwestycyjnych funduszach hedgingowych, które m.in. używają spekulacyjnych strategii, m.in. dźwigni finansowych. Jak próbuje dowieść prokuratura z Genewy, w 2008 r. na konto Lucom król Arabii Saudyjskiej miał przelać Juanowi Carlosowi 100 mln dolarów. Pieniądze te miały być podziękowaniem za pośrednictwo w negocjacjach dotyczących budowy superszybkiej kolei z Mekki do Medyny. Trzy lata później przetarg wygrało hiszpańskie konsorcjum. Wynegocjowany kontrakt na 6,736 mld euro był największym kiedykolwiek zawartym przez hiszpańską firmę.

Reklama

Zasada: "Można pisać o rodzinie królewskiej, ale tylko dobrze" - przestała obowiązywać

Przez wiele lat w Hiszpanii obowiązywała niepisana zasada "można pisać o rodzinie królewskiej, ale tylko dobrze". Przestała ona obowiązywać w 2012 roku, kiedy wyszło na jaw, że król Juan Carlos uczestniczył w safari w Botswanie podczas którego zabijał słonie. Okazało się też, że 74-letni monarcha był tam w towarzystwie 47-letniej arystokratki Corinny zu Sayn-Wittgenstein. Jak już udowodniono na jej konto na Wyspach Bahama król przelał z jednej z firm 65 mln dolarów. Zdaniem arystokratki była to darowizna. Sayn-Wittgenstein zeznała, że podczas romansu jaki ich łączył, monarcha wielokrotnie kupował na jej nazwisko nieruchomości i prowadził interesy.  

W expose wygłoszonym w 2014 r. podczas koronacji, Filip VI obiecał, że podczas rządów będzie postępował w sposób uczciwy i przejrzysty. Kiedy przed kilkoma dniami brytyjski dziennik "The Sunday Telegraph" poinformował, że beneficjentem jednej z firm przypisywanych Juanowi Carlosowi jest również obecny król Hiszpanii, ten wydał komunikat. "Zrzekam się wszelkich dóbr, inwestycji lub struktur finansowych, których cechy, cel bądź pochodzenie mogą być sprzeczne z obowiązującym prawem lub z zasadami prawości i uczciwości, które leżą u podstawy działalności Korony" - napisał hiszpański monarcha. 

Poinformował też, że pozbawia ojca ponad 194 tysięcy euro - sumy jaka na swoje roczne utrzymanie dostaje z budżetu państwa.

To drugi poważny, rodzinny kryzys, z jakim mierzy się Filip VI. Przed sześcioma laty księżniczka Elżbieta, młodsza siostra króla, zasiadła na ławie oskarżonych. Zarzucono jej sprzeniewierzenie ze środków publicznych 6,1 mln euro. Proces był transmitowany przez stacje telewizyjne. Księżniczkę uniewinniono. Na karę 5 lat i 10 miesięcy więzienia został skazany jej mąż Iniaki Urdangarin. 

Ewa Wysocka

Reklama

Reklama

Reklama