Reklama

Reklama

Hiszpania. Fala rekordowych upałów. Dzieci mdleją w szkole, brakuje klimatyzacji

W Hiszpanii od zeszłego tygodnia trawa fala rekordowych upałów. W salach lekcyjnych temperatury przekraczają 30 st. już od pierwszych porannych godzin i rosną w ciągu dnia, dzieci mdleją - informuje dziennik "ABC". W wielu placówkach brakuje klimatyzacji.

- Nie wiem, ilu dzieciom udzieliłam dzisiaj pomocy, straciłam rachubę; to prawdziwy horror (...) dzieciom leci krew z nosa, nie pomaga przykładany lód, musimy wysyłać je do szpitala (...) dwója dzieci zemdlała na dziedzińcu szkolnym - powiedziała Montserrat, pielęgniarka w madryckiej szkole publicznej w rozmowie z "ABC".

Pielęgniarki szkolne (w ośrodkach, które je posiadają), od kilku dni mają do czynienia z udarami cieplnymi u nieletnich, bólami i zawrotami głowy, krwawiącymi nosami, omdlewaniem. - To niebezpieczne, dzieci mogą potrzebować przewiezienia na intensywną terapię - zaznaczyła Montserrat.

Reklama

Tylko dwa proc. szkół w Hiszpanii ma klimatyzację

Rodzice i personel szkolny skarżą się, że szkoły nie są przygotowane na tak ekstremalne upały - tylko dwa proc. szkół w Hiszpanii ma klimatyzację. Na szkolnych dziedzińcach prawie nie ma cienia, nie ma drzew, markiz ani parasoli. Bywa, że pielęgniarki dzwonią po karetki pogotowia albo po rodziców, aby odebrali dziecko.

Dodatkowo w szkołach często otwiera się okna i podnosi rolety, podczas gdy należy czynić odwrotnie, aby zablokować napływ gorącego powietrza z zewnątrz. Tymczasem wciąż obowiązuje procedura antycovidowa zalecająca wentylację naturalną, co jeszcze bardziej komplikuje sytuację.

Władze niektórych regionów autonomicznych - Estremadury, Murcji i Andaluzji zezwoliły na zakończenie lekcji dużo wcześniej, już o godz. 12. Dzieci przynoszą do szkoły butelki z wodą i przenośne małe wentylatory, ale te nie pomagają wiele.
Zgodnie z aktualnymi prognozami, pierwsza fala niepotykanych o tej porze roku upałów potrwa do soboty lub niedzieli.

Upały w Wielkiej Brytanii

W Wielkiej Brytanii piątek ma być najcieplejszym jak dotychczas dniem tego roku - temperatura w szczytowym momencie sięgnie, jak przewidują prognozy, 34 stopnie Celsjusza.

Z tego powodu organizatorzy podjęli rzadką decyzję o złagodzeniu zasad dotyczących ubioru, z których słynie Royal Ascot. Od mężczyzn wymaga się noszenia garniturów w kolorze czarnym, szarym lub granatowym z kamizelką i krawatem, a w przypadku głównej trybuny, Royal Enclosure, także czarnego lub szarego cylindra na głowie. Kobiety powinny nosić kapelusze lub nakrycia głowy, a także sukienki i spódnice o "umiarkowanej długości".

Precedens podczas Royal Ascot

Organizatorzy zapowiedzieli, że mężczyźni będą mogli zdejmować marynarki i krawaty w miarę upływu dnia, ale nadal będą musieli mieć na sobie odpowiedni strój, aby wejść na tor wyścigowy. Będą również musieli pozostać w pełnym stroju formalnym do czasu przejścia orszaku królewskiego o godzinie 14:00.

"Zasady ubioru zostały złagodzone - oznacza to, że od uczestników wyścigów oczekuje się przybycia zgodnego z zasadami, ale w miarę upływu dnia, ze względu na wysokie temperatury, będą mogli zdjąć marynarki i krawaty. Rzadko zdarza się rozluźnienie dress code'u, ale w skrajnych temperaturach lub warunkach pogodowych należy zachować zdrowy rozsądek, aby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo i komfort" - oświadczył rzecznik organizatorów.

Precedens w postaci zezwolenia na zdjęcie marynarek miał miejsce już w 2017 r., ale krawaty mężczyźni będą mogli zdjąć po raz pierwszy od czasu, gdy na początku XIX wieku sformalizowano zasady dotyczące ubioru. Piątek jest przedostatnim dniem Royal Ascot

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy