Reklama

Reklama

​Hiszpania: 10 listopada kolejne wybory parlamentarne

Premier Hiszpanii Pedro Sanchez poinformował we wtorek, że 10 listopada odbędą się kolejne wybory parlamentarne. To efekt braku większości dla jego socjalistycznego rządu w Kongresie Deputowanych, niższej izbie parlamentu.

"Niemożliwe było wypełnienie mandatu udzielonego nam przez Hiszpanów 28 kwietnia. Uniemożliwiły nam to partie opozycyjne" - powiedział Sanchez. "W Kongresie nie ma większości, która gwarantowałaby utworzenie rządu, co zmusza nas do przeprowadzenia ponownych wyborów 10 listopada" - dodał.

Po zakończonych we wtorek rozmowach ostatniej szansy król Hiszpanii Filip VI oświadczył, że po spotkaniach z przywódcami różnych partii nie nominował żadnego kandydata na premiera.

Kryzys polityczny

Zwołane na poniedziałek i wtorek przez króla rozmowy miały zakończyć kryzys polityczny wywołany brakiem poparcia dla drugiego rządu Sancheza. Po pierwszym nieudanym dla premiera głosowaniu w izbie 23 lipca, także dwa dni później Sanchez nie zdobył wotum zaufania Kongresu Deputowanych do utworzenia nowego gabinetu. Głównym powodem porażki premiera było fiasko negocjacji z Unidas Podemos w sprawie koalicyjnego rządu.

Reklama

Na początku września Sanchez zadeklarował, że w przypadku fiaska w rozmowach z partiami politycznymi, którym nie zamierza obiecywać koalicyjnej umowy, nie będzie ponownie ubiegać się o poparcie deputowanych Kongresu.

We wtorek wieczorem, po ogłoszeniu przez premiera daty wyborów, szef rządu został poddany surowej krytyce przez lidera partii Ciudadanos (Cs) Alberta Riverę. Przywódca liberalnego ugrupowania, który jeszcze przed południem apelował do premiera o pilne spotkanie, stwierdził, że "głównym problemem politycznym kraju jest sam Sanchez".

Rivera stwierdził, że po raz pierwszy w historii Hiszpanii premier miał dwie możliwości uzyskania większości w Kongresie dla swojego mniejszościowego rządu, ale z nich nie skorzystał. Szef Cs wskazał na fiasko rozmów z lewicowym blokiem Unidas Podemos (UP), któremu Sanchez nie chciał zapewnić miejsc w swoim drugim rządzie, a także na odrzucenie poniedziałkowej propozycji Ciudadanos.

Władze Cs zaproponowały Sanchezowi, że 57 deputowanych tego ugrupowania wstrzyma się od głosu, aby ułatwić powstanie nowego rządu Hiszpańskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej (PSOE), pod trzema warunkami.

Zgodnie z żądaniami Ciudadanos, socjaliści mieliby ułatwić powstanie regionalnego rządu w Nawarze na bazie PSOE i centroprawicowej partii Navarra Suma, nie podnosić podatków w Hiszpanii, a także zawiesić autonomię Katalonii, gdyby jej władze próbowały oprotestować październikowy werdykt Sądu Najwyższego wobec 12 separatystów.

We wtorek rano sekretarz ds. organizacyjnych PSOE Jose Luis Abalos potwierdził, że "warunki Rivery zostały już spełnione" oraz, że w każdej chwili szef Cs może się porozumieć z premierem.

Impas

Komentatorzy wskazują, że zapowiedziane na 10 listopada wybory mogą nie przynieść rozwiązania kryzysu politycznego w Hiszpanii. Od lutego kraj ten nie posiada zatwierdzonego budżetu, a kolejne sondaże dają socjalistom wygraną, ale bez wystarczającej większości w 350-osobowej izbie.

Sytuację może skomplikować też wtorkowa deklaracja szefa Unidas Podemos Pablo Iglesiasa, który stwierdził, że jego ugrupowanie nie zamierza już postrzegać PSOE jako potencjalnego koalicjanta i traktować socjalistów priorytetowo w powyborczych negocjacjach.

Marcin Zatyka

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama