Reklama

Reklama

Gruzja: Rosyjskie wojsko "przesunęło granicę" zajmując fragment strategicznego ropociągu

Wojsko rosyjskie stacjonujące na terytorium separatystycznej Osetii Południowej w wyniku "dzikiej demarkacji" przywłaszczyło już wiele kilometrów gruzińskiego terytorium. W ostatnim czasie podjęło ono próbę ponownego przesunięcia linii demarkacyjnej oznaczając tereny w sąsiedztwie wioski Tsitelubani (region Gori) „znakami granicznymi”. W wyniku tej akcji niewielki fragment strategicznego ropociągu Baku-Supsa, którym przesyłana jest ropa pomiędzy Morzem Kaspijskim i Czarnym (Azją a Europą), znalazł się po osetyjskiej stronie "granicy".

Zurab Abaszydze, specjalny przedstawiciel rządu gruzińskiego ds. relacji z Rosją, w wypowiedzi dla Civil.ge poinformował, że w ostatnim czasie wzmogła się aktywność rosyjskiej armii w separatystycznej Osetii Południowej. Chodzi o nielegalne wznoszenie ogrodzeń oddzielających wspomnianą pararepublikę od terytorium kontrolowanego przez władze w Tbilisi. W ich wyniku Rosjanie dokonują zaboru kolejnych terytoriów Gruzji. Według informacji Abaszydze w ostatnich dniach wojsko rosyjskie znów przesunęło linię demarkacyjną oznaczając tereny w sąsiedztwie wioski Tsitelubani (region Gori) "znakami granicznymi". W wyniku tej akcji niewielki fragment strategicznego ropociągu Baku-Supsa, którym przesyłana jest ropa pomiędzy Morzem Kaspijskim i Czarnym (Azją a Europą), znalazł się po osetyjskiej stronie "granicy". Tu bardzo ważna rura m.in. w kontekście projektu realizowanego przez spółkę Sarmatia, w której udziały ma PERN, mającego umożliwić eksport azerskiego surowca przez Azerbejdżan, Gruzję, akwen czarnomorski, Ukrainę (planowany rurociąg Odessa-Brody-Płock) aż do Polski (Gdańsk).

Reklama

Wyeliminowanie przez Rosjan ropociągu Baku-Supsa wzmocniłoby znaczenie innej trasy przesyłowej tj. Baku-Noworosyjsk, w tym szczególnie odcinka Machaczkała-Noworosyjsk. Tym samym strona rosyjska zmonopolizowałaby przesył surowca na linii wschód-zachód, ze strategicznego regionu kaspijskiego do krajów Unii Europejskiej. Taki ruch mógłby być także skorelowany z innymi projektami energetycznymi Kremla i powiązanych z nim spółek w regionie.

Chodzi np. o lobbowany w ostatnim czasie w gruzińskich mediach pomysł budowy ropociągu Noworosyjsk-Supsa, przez separatystyczną Abchazję, który miałby być połączony z rurociągiem Baku-Tbilisi-Ceyhan (BTC). Przyniosłoby to Rosjanom kilka korzyści: przełamanie politycznej izolacji Suchumi, zintensyfikowanie swoich wpływów gospodarczych w Gruzji (już teraz Rosnieft interesuje się terminalem naftowym w Poti) a także zneutralizowanie BTC pełniącego rolę "naftowego Nabucco" (tj. strategicznego rurociągu, którym kaspijska ropa płynie na rynki europejskie z pominięciem Rosji. W 2008 r. fragment tej rury został wysadzony w powietrze przez służby rosyjskie). Poza tym nowy szlak przesyłowy mógłby być wykorzystany np. przez wspomniany już Rosnieft do zaopatrywania w surowiec rafinerii na Sardynii, w której posiada udziały (pojawiają się spekulacje, że zakład zostanie całkowicie wykupiony przez Rosjan). Jest to prawdopodobne także z tego powodu, że spółka zamierzała w podobny sposób dostarczać ropę do Włoch z wykorzystaniem rewersu w ropociągu Baku-Noworosyjsk i infrastruktury BTC.

Drugi projekt, który mógłby zostać przez Rosjan zrealizowany w związku z wyeliminowaniem rurociągu Baku-Supsa to magistrala Burgas-Aleksandropolis. Powrót do idei jej realizacji zaakcentował w ostatnim czasie Transnieft. To planowany rurociąg o dużej przepustowości, który uniezależniłby eksport ropy z krajów czarnomorskich od Turcji. Jest on dedykowany wysyłce ropy przez terminal naftowy w Noworosyjsku, stanowiący centrum przesyłowe dla ropy pochodzącej z obszarów kaspijskich (Rosja, Kazachstan, Turkmenistan, Azerbejdżan).

Jak więc widać Rosjanie uzyskaliby liczne możliwości z tytułu neutralizacji ropociągu Baku-Supsa. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na to, że choć zjawisko "grodzenia" terenów gruzińskich przez wojsko rosyjskie znajdujące się na obszarze separatystycznej Osetii Południowej nie jest nowe, to jednak po raz pierwszy dotknęło ono w sposób bezpośredni strategicznej magistrali przesyłającej ropę pomiędzy Morzem Kaspijskim i Czarnym. Może to świadczyć o zwiększającej się asertywności Rosji, która w skrajnych przypadkach jest w stanie sięgać po twarde środki w celu realizacji swoich celów energetycznych. Świadczy o tym np. wysadzenie w powietrze ropociągu BTC dostarczającego kaspijski surowiec do UE z pominięciem terytorium rosyjskiego w 2008 r.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje