Reklama

Reklama

Grecja: Szef wywiadu przyznał, że służby inwigilowały dziennikarza CNN

Rośnie presja na rząd Grecji w sprawie zarzutów o wykorzystywanie oprogramowania szpiegowskiego. Szef służb wywiadowczych Panagiotis Kontoleon przyznał, że wywiad inwigilował dziennikarza Thanasisa Kukakisa, który pracuje dla amerykańskiej telewizji CNN - podał Reuters.

Szef służb wywiadowczych (EYP) Panagiotis Kontoleon przyznał się do sprawy przed komisją parlamentarną. Telefon dziennikarza miał zostać zainfekowany szpiegowskim oprogramowaniem a doniesienia o podsłuchiwaniu Kukakisa pojawiły się już w ubiegłym roku

Przesłuchanie Kontoleona przez komisję parlamentarną do spraw transparencji zorganizowano jednak dopiero, kiedy opozycja zwiększyła naciski w tej sprawie, a eurodeputowany i zarazem lider opozycyjnej partii PASOK Nikos Andrulakis złożył skargę w Sądzie Najwyższym Grecji w związku z próbą zainfekowania również jego telefonu przez Predatora - oprogramowanie podobne do Pegasusa.

Reklama

Grecka prokuratura wszczęła już w kwietniu dochodzenie w związku ze skargą Kukakisa, który uznał, że jego smartfon został zainfekowany oprogramowaniem szpiegowskim.

Inwigilowanie dziennikarza niedopuszczalne

Unia Europejska uznaje inwigilowanie dziennikarzy za niedopuszczalne. Szef EYP powiedział jednak komisji parlamentarnej, że wywiad czasem rozpoczyna inwigilację ze względu na prośbę zagranicznych służb. Nie jest jasne, czy odnosił się do przypadku Kukakisa.

Sam Kukakis, który jest dziennikarzem śledczym, specjalizującym się w oszustwach finansowych i bankowych, jest wstrząśnięty informacją o tym, że był podsłuchiwany przez służby specjalne i podkreśla, że jego praca nie może być traktowana, jako "zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego".

Rzecznik rządu Giannis Oikonomu powiedział agencji Reutera, że greckie władze nie posługują się oprogramowaniem szpiegowskim do podsłuchów.

Reuters przypomina, że Komisja Europejska wszczęła niedawno śledztwo po doniesieniach, że oprogramowanie szpiegowskie Pegasus było wykorzystywane wobec jej pracowników, w tym komisarza UE ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy