Reklama

Reklama

Ghana. Dwa zakażenia wirusem Marburg. Pacjenci nie żyją

W Ghanie potwierdzono pierwsze dwa przypadki śmiertelnego wirusa Marburg, wywołującego wysoce zakaźną chorobę z tej samej rodziny co Ebola. Pacjenci zmarli, a rząd podjął natychmiastowe działania, mające na celu uniknięcie większej liczby zgonów. To drugi udokumentowany przypadek wykrycia wirusa w Zachodniej Afryce.

Obaj pacjenci zmarli w szpitalu w południowym regionie Ashanti. Pobrane od pacjentów próbki dały pozytywny wynik na początku lipca. Po ponownej analizie w laboratorium w Senegalu rezultat został potwierdzony.

Ghana. Wirus Marburg u dwóch osób

Służba zdrowia z Ghany informuje, że 98 osób, które mogły mieć kontakt z chorymi, zostały skierowane na kwarantannę. Do osób najbardziej narażonych na zakażenie należą członkowie rodziny i personel szpitala opiekujący się chorym. 

Ghańscy urzędnicy ostrzegają mieszkańców, aby trzymali się z dala od jaskiń i aby dokładnie gotowali wszystkie produkty mięsne przed ich spożyciem. Wirus zabił ponad 200 osób w Angoli w 2005 roku, co było najbardziej śmiercionośnym ogniskiem w historii według globalnego organu zdrowia.

Reklama

To kolejny przypadek rozpoznania wirusa. W ubiegłym roku stwierdzono jedno zakażenie w Gwinei. Wtedy jednak epidemia trwała pięć tygodni i została uznana za opanowaną we wrześniu 2021 r. 

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) pochwaliła afrykański kraj za szybkie i zdecydowane działania. - Reakcja Ghany była właściwa. Bez natychmiastowego działania Marburg może bardzo łatwo wymknąć się spod kontroli - powiedział dr Matshidiso Moeti, dyrektor WHO w Afryce. 

Wirus Marburg

Do zakażenia wirusem Marburg dochodzi poprzez bezpośredni kontakt z zainfekowanymi osobami, powierzchniami lub materiałami. Pierwszymi symptomami są m.in. wysoka gorączka, przewlekły ból głowy oraz złe samopoczucie. Wirus atakuje wszystkie najważniejsze narządy i tkanki. Powoduje gorączkę do 40 stopni oraz krwawienia wewnętrzne i zewnętrzne.

Wirus nie jest bardzo zakaźny, ale powoduje śmierć kilkudziesięciu procent zainfekowanych osób. W poprzednich wybuchach epidemii wirusa Marburg śmiertelność wahała się od 24 do 88 proc.

Nie ma zatwierdzonych szczepionek przeciwko wywoływanej przez wirusa chorobie ani zwalczających ją leków. Nawadnianie doustne lub dożylne oraz zwalczanie poszczególnych objawów zwiększa szanse na przeżycie.

"Poprzednie ogniska zakażeń i pojedyncze przypadki infekcji wirusem Marburg w Afryce zarejestrowano w Angoli, Demokratycznej Republice Konga, Kenii, RPA, a także Ugandzie" - zaznacza WHO. 

Wirus zawdzięcza swoją nazwę niemieckiemu miastu Marburg, gdzie odkryto go w 1967 roku. Personel tamtejszego laboratorium zaraził się wtedy od małp sprowadzonych z Ugandy. Do największego wybuchu choroby doszło w 2005 roku w Angoli, gdy zakaziło się 374 osób, z których 329 zmarło.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy