Reklama

Reklama

Gdzie jest północnokoreański dyktator? Pięć hipotez na temat Kim Dzong Una

Co się dzieje z Kim Dzong Unem? – to pytanie od wielu tygodni zadają sobie media na całym świecie. "The Washington Post" przedstawił kilka hipotez na temat losu północnokoreańskiego dyktatora.

Amerykański dziennik zauważa, że Kim Dzong Una zabrakło podczas Dnia Słońca, czyli święta ku czci jego dziadka Kim Ir Sena, zmarłego w 1994 roku i otoczonego kultem przywódcy komunistycznej Korei Północnej.

To najważniejsze święto w państwie, a brak Kim Dzong Una wywołał wiele domysłów. Media na całym świecie starają się dotrzeć do rzetelnych informacji o losie dyktatora. Na razie - bezskutecznie. Plotki podsycił jeden z południowokoreańskich polityków, który stwierdził wprost, że "Kim Dzong Un nie rządzi państwem w sposób, w jaki normalnie to robił".

Reklama

Co zatem dzieje się z północnokoreańskim przywódcą? "The Washington Post" przedstawił kilka hipotez.

Odpoczywa po operacji

Według jednego ze scenariuszy, Kim Dzong Un przechodzi obecnie rehabilitację po operacji. Jak donosiły południowokoreańskie media, dyktator miał przejść zabieg układu sercowo-naczyniowego w klinice Hyangsan Medical Centre na przedmieściach Pjongjangu. Kim Dzong Un obecnie ma przebywać w jednej z posiadłości na prowincji, gdzie w otoczeniu najbliższych współpracowników dochodzi do siebie po operacji.

"Kim Dzong Un żyje i czuje się dobrze" - powiedział stacji Fox News specjalny doradca południowokoreańskiego prezydenta Moon Chung In. Według jego informacji, dyktator znajduje się w rezydencji w nadmorskiej prowincji Wonsan.

Jest w krytycznym stanie

Kilka godzin po pojawieniu się informacji o rehabilitacji Kim Dzong Una, serwisy informacyjne CNN i Bloomberg News niezależnie od siebie poinformowały, że północnokoreański przywódca w wyniku operacji znajduje się "w stanie krytycznym".

Źródłem informacji miały być osoby z amerykańskiej administracji, która uważnie monitoruje sytuację w Korei Północnej. Tymczasem prezydent Donald Trump skomentował doniesienia CNN jako "nieprawdziwe" i oparte na "przestarzałych źródłach".

Kolejne informacje na temat Kim Dzong Una przekazał Reuters. Według dziennikarzy serwisu, w minioną sobotę (25 kwietnia) Chiny wysłały do Korei Północnej ekspertów medycznych, którzy mieli wspomóc leczenie dyktatora. Informację miały potwierdzić trzy niezależne źródła. Nie ujawniano jednak, w jakim stanie jest Kim Dzong Un. Rzecznik chińskiego ministerstwa spraw zagranicznych Geng Shuang stwierdził natomiast, że do Korei Północnej poleciał zespół mający przeprowadzić testy na koronawirusa, a nie zajmować się zdrowiem przywódcy kraju. "To nie to samo, co zespół lekarzy" - oznajmił.

W poniedziałek (27 kwietnia) głos w sprawie Kim Dzong Una ponownie zabrał Trump. Amerykański prezydent oznajmił, że ma wiedzę na temat stanu zdrowia dyktatora, ale "teraz nie może o tym mówić". Dodał jednocześnie, że "nikt nie wie", gdzie obecnie przebywa Kim Dzong Un.

Izoluje się z powodu epidemii

Wysłanie do Korei Północnej chińskiego zespołu z testami na koronawirusa mogłoby wskazywać, że Kim Dzong Un po prostu się izoluje z powodu COVID-19. Pjongjang poinformował światową opinię publiczną, że o ile w związku z pandemią w kraju wprowadzono ograniczenia, to jednak nie zanotowano jeszcze ani jednego przypadku zakażenia koronawirusem. Znawcy północnokoreańskiego reżimu przekonują jednak, że niewątpliwie i w tym kraju są już przypadki osób z COVID-19.

Wydawana w Seulu gazeta "JoongAng Daily" napisała w poniedziałek, że Kim Dzong Un poddał się kwarantannie po tym, jak u jednego z jego ochroniarzy wykryto koronawirusa. To właśnie miał być powód wysłania do Korei Północnej chińskiego zespołu medycznego.

Dzień przed tym, jak dyktatora zabrakło podczas obchodów Dnia Słońca, komunistyczna Partia Pracy Korei wydała zakaz zgromadzeń. Właśnie z powodu obawy przed zakażeniem Kim Dzong Un miał odwołać udział w obchodach.

Ranny w czasie ćwiczeń wojskowych

Ślady poszukiwań miejsca pobytu Kim Dzong Una prowadzą do nadmorskiej prowincji Wonsan, gdzie dyktator nie tylko posiada rezydencję, ale też gdzie odbywają się próby rakietowe. Wykonane niedawno zdjęcia satelitarne właśnie tam zlokalizowały słynny pancerny pociąg, którym po kraju podróżuje przywódca.

Kilkadziesiąt godzin przed Dniem Słońca, podczas którego obchodów - przypomnijmy - zabrakło Kim Dzong Una, w regionie przeprowadzono testy rakietowe oraz manewry samolotów wojskowych. Jak twierdzi Ri Jong Ho, mieszkający w Stanach Zjednoczonych ekspert do spraw Korei Północnej, dyktator mógł zostać ranny w czasie ćwiczeń wojskowych.

"The Washington Post" zauważa jednak, że udział Kim Dzong Una w manewrach w bezpośredniej bliskości działań byłby czymś nadzwyczajnym. Tym samym hipoteza o rzekomym odniesieniu ran podczas ćwiczeń wojskowych jest mało prawdopodobna.

Szuka uwagi świata

Dziennik pisze o jeszcze jednej hipotezie. Niektórzy analitycy i znawcy zwyczajów północnokoreańskiego przywódca, jak na przykład południowokoreański polityk Jun Sang Hyun, twierdzą że Kim Dzong Un swym zniknięciem po prostu chce skupić uwagę świata na swojej osobie.

Jednocześnie w ciągu najbliższych dni czy tygodni dyktator niewątpliwie pokaże się publicznie. Dalsza jego tajemnicza nieobecność może spowodować destabilizację w kraju i doprowadzić do niebezpiecznej dla reżimu dyskusji o następcach Kim Dzong Una - czytamy.

"Jeżeli nie zobaczymy go w najbliższym czasie, sytuację będzie można uznać za poważną. Nie ulega wątpliwości, że obecnie Kim Dzong Un nie rządzi państwem w sposób, w jaki normalnie to robił" - ocenił Jun Sang Hyun.

Istnieje też możliwość, że nigdy nie dowiemy się, co tak naprawdę dzieje się z Kim Dzong Unem. W 2014 roku dyktator zniknął z przestrzeni publicznej na sześć tygodni, wywołując falę spekulacji o operacji, rzekomej chorobie i nawet śmierci w wyniku walki o władzę. Gdy pojawił się w końcu, podpierając się laską, nie poinformował o przyczynach nieobecności - puentuje "The Washington Post".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy