Reklama

Reklama

"FT": Szaleństwo katalońskiego dążenia do niepodległości

​Na miesiąc przed decydującymi wyborami parlamentarnymi Hiszpanią wstrząsnęło głosowanie w parlamencie Katalonii w sprawie rozpoczęcia procesu secesji - pisze "Financial Times". Dodaje, że Barcelona i Madryt muszą zrobić wszystko, by uniknąć bolesnej kolizji.

- Katalonia i Hiszpania ścierały się od trzech lat, gdy w bogatym północno-wschodnim regionie narastały tendencje separatystyczne, zaostrzone przez kryzys gospodarczy i niechęć prawicowego rządu Partii Ludowej w Madrycie do omówienia większej autonomii Katalonii - przypomina w czwartek "FT". Ostrzega, że ta "pozorowana wojna" - z symbolicznymi gestami ze strony Barcelony i zawoalowanymi groźbami płynącymi z Madrytu - grozi przekształceniem się w "prawdziwe starcie".

Reklama

Brytyjski dziennik odnotowuje, że głosowanie, przeprowadzone w tym tygodniu w parlamencie w Barcelonie, daje regionalnemu zgromadzeniu 30 dni na prawodawstwo w sprawie dwóch filarów ewentualnego nowego państwa - katalońskich podatków i służb społecznych. Zgodnie z przyjętą rezolucją katalońskie instytucje mają zignorować decyzje hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego, określone jako bezprawne.

"FT" podkreśla, że Rajoy, który odmawiał rozmów o zmianie statusu Katalonii, zaskarżył decyzje katalońskiego parlamentu i rządu do Trybunału, ale kryzys wymaga rozwiązania politycznego.

"Financial Times" komentuje, że ostatnią rzeczą, której potrzebuje Hiszpania, dopiero wychodząca z głębokiego kryzysu gospodarczego, jest "kryzys konstytucyjny podający w wątpliwość jej przyszłość jako unitarnego państwa".

Dziennik przypomina, że był przeciwny secesji Szkocji, a oderwanie się Katalonii od Hiszpanii uważa za równie niepożądane. - Gospodarcze konsekwencje byłyby dewastujące, zarówno dla Hiszpanii, jak i Katalonii, rodząc poważne polityczne i prawne wątpliwości w sprawie wydolności publicznych finansów po obu stronach podziału - zaznacza "FT". Ocenia, że Madryt nie może przesadzić z odpowiedzią na akt nieposłuszeństwa ze strony Barcelony, ale to Katalonia musi przede wszystkim cofnąć się przed sprowokowaniem głębokiego kryzysu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy