Frustracja Trumpa widoczna gołym okiem. "On po prostu nie rozumie"
Prezydent nie rozumie, jak w obliczu tak okrutnej, przerażającej i krwawej wojny dwa państwa nie mogą dojść do porozumienia - tak sekretarz stanu USA Marco Rubio skomentował bezowocne negocjacje z Rosją i Ukrainą. Odpowiadając na pytania dziennikarzy stwierdził, że cierpliwość Donalda Trumpa "nie jest nieskończona" i choć widać postępy, to niektóre kwestie są wciąż "bardzo trudne" do rozwiązania.

W skrócie
- Marco Rubio powiedział, że cierpliwość Donalda Trumpa w kwestii negocjacji pokojowych między Rosją a Ukrainą "nie jest nieskończona".
- Rubio podkreślił, że USA nadal wywierają presję na Moskwę i są obecnie jedynym podmiotem, któremu udało się doprowadzić do rozmów rosyjsko-ukraińskich.
- Kolejna tura negocjacji amerykańsko-ukraińskich odbędzie się w Genewie, ale nie spodziewane są szybkie przełomy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Marco Rubio był pytany przez dziennikarzy o ostatnią turę rozmów pokojowych w środę, dzień po czwartej rocznicy pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Przedstawiciele mediów zauważali, że ostatnie negocjacje są prowadzone bez udziału przedstawicieli Rosji, a postępy w doprowadzeniu do pokoju są znikome. Sekretarz stanu stwierdził z kolei, że amerykańska administracja "cały czas wywiera presję na Moskwę".
- Nie sprzedajemy broni Rosji i nie nakładamy sankcji na Ukrainę. Cenimy fakt, że prezydent jest jedynym światowym przywódcą, który ma szanse na spotkanie się z dwoma stronami przy stole negocjacyjnym. Jesteśmy jedynym podmiotem na świecie, któremu udało się doprowadzić do tego, że rosyjscy i ukraińscy negocjatorzy rozmawiali ze sobą - odpowiadał Rubio.
Nieskończona cierpliwość Donalda Trumpa? Rubio: Nie wierzę
Sekretarz stanu dodawał, że USA nie chcą stracić pozycji rozjemcy, bo nikt nie będzie w stanie ich zastąpić. Wskazywał, że np. z Unią Europejską przedstawiciele Kremla "nie będą w ogóle rozmawiać". Rubio wierzy, że wojna nie ma militarnego rozwiązania, a koniec konfliktu możliwy jest jedynie w drodze negocjacji.
- Czy zatem wierzę, że cierpliwość prezydenta jest nieskończona? Nie wierzę. Ale nie zamierzam wam przepowiadać, kiedy się ona skończy ani w którym momencie zdecyduje się zaprzestać starań. Myślę, że słyszeliście, jak wyrażał głęboką frustrację, że konflikt nada trwa, ponieważ postrzega to jako całkowicie głupią i bezsensowną wojnę - mówił Rubio, dodając, że agresja wyrządza "ogromne straty Rosji", jak i doprowadza do "potężnej zapaści" w Ukrainie.
Dziennikarze zwrócili uwagę, dlaczego frustracja Donalda Trumpa zdaje się w podobnym stopniu dotyczyć Wołodymyra Zełenskiego, jak i Władimira Putina, skoro to Rosja atakuje cywilów w całej Ukrainie. Rubio odpowiedział, że frustracja przywódcy "jest uogólniona", bo nie rozumie, jak dwa kraje "nie są w stanie dojść do porozumienia" w kwestii pokoju.
- Najłatwiej było po prostu kontynuować poprzednią politykę, która kończyła się przedłużającym się konfliktem. Prezydent zainwestował ogromny kapitał polityczny. Steve (Witkoff, specjalny wysłannik USA na Bliski Wschód - red.) podróżował, nie wiem ile razy, z własnej kieszeni, po całym świecie, próbując doprowadzić to do końca. Mamy więc wielu ludzi, którzy zainwestowali w to mnóstwo energii i myślę, że poczyniliśmy postępy w zawężaniu problemów. Myślę jednak, że niektóre kwestie niestety nadal pozostają bardzo, bardzo trudne do rozwiązania - podsumował.
Rozmowy bez przełomu. Trwają negocjacje w Genewie
Na czwartek zaplanowana jest następna tura negocjacji amerykańsko-ukraińskich w Genewie. Sam Wołodymyr Zełenski nie wierzy jednak, że podczas rozmów zostanie rozwiązana kwestia przyszłości ukraińskich terytoriów. Strona rosyjska żąda bowiem całego Donbasu, w tym rejonów, których formalnie nie okupują ich wojska.
W Genewie ma pojawić się również specjalny przedstawiciel Putina Kiriłł Dmitrijew. W rozmowach z przedstawicielami USA ma poruszyć kwestie gospodarcze. Nic nie wskazuje na to, że odbędą się rozmowy trójstronne.
Źródła Bloomberga przekazały, że prezydent USA wyznaczył nowy termin końca wojny w Ukrainie na 4 lipca - wtedy też przypada 250. rocznica niepodległości Stanów Zjednoczonych. Postawa Kremla nie zwiastuje jednak przełomu i zaprzestania niesprowokowanej agresji.













