Reklama

Reklama

Francja: Więzienie dla demonstrantów, którzy podpalili radiowóz

Siedem osób, które podczas protestów w maju ub.r. w Paryżu podpaliły policyjny radiowóz, otrzymało kary do siedmiu lat pozbawienia wolności - poinformował w środę francuski sąd.

Siedem osób, które podczas protestów w maju ub.r. w Paryżu podpaliły policyjny radiowóz, otrzymało kary do siedmiu lat pozbawienia wolności - poinformował w środę francuski sąd.

Napastnicy metalowymi pałkami rozbili szyby w samochodzie, a następnie podpalili go koktajlem Mołotowa. Nagrania pokazujące atak były szeroko publikowane we Francji i przyciągnęły uwagę mediów na całym świecie.

Do ataku doszło w czasie demonstracji przeprowadzonej przez policjantów potępiających przemoc wobec sił bezpieczeństwa, po wielokrotnych starciach z protestującymi podczas marszów przeciwko kontrowersyjnym zmianom we francuskim prawie pracy.

Najwięcej - siedem lat więzienia - dostał obywatel Szwajcarii, antyfaszystowski aktywista Joachim Landwehr, za odpalenie koktajlu Mołotowa wewnątrz policyjnego radiowozu, w wyniku czego samochód spłonął.

Reklama

Sześć innych osób uczestniczących w tym ataku otrzymało łagodniejsze kary. Wśród nich jest 23-letni francuski student i również antyfaszystowski aktywista Antonin Bernanos, który został skazany na pięć lat pozbawienia wolności, w tym na trzy lata bezwzględnego więzienia.

Dwie inne osoby, które rozbiły szyby radiowozu, gdy w środku byli policjanci, dostały - odpowiednio - cztery i pięć lat więzienia, przy czym będą one mogły starać się o warunkowe zwolnienie po odbyciu połowy kary.  

Nicolas Fensch, który uderzył jednego z funkcjonariuszy metalową pałką, nie wróci do więzienia. 40-latek został skazany na pięć lat, z czego połowa została zawieszona, a druga połowa objęta aresztem tymczasowym.

W dniu ogłaszania wyroku przed gmachem sądu panowała napięta atmosfera; protestowało około 40 zwolenników podsądnych - podała agencja AFP. Żandarmeria usunęła demonstrantów, którzy wykrzykiwali hasła: "Gliny, mordercy", "Wszyscy nienawidzą sądów".(

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy