Reklama

Reklama

Francja: Eric Zemmour kandydatem na prezydenta. Chce ograniczyć prawa migrantów

- Muzułmanie chcą zdobyć Francję i narzucić Francuzom swoje prawa. Dlaczego Malijczycy, Algierczycy czy inne nacje nie są zdolne do asymilacji, której poddają się Hiszpanie, Włosi czy Polacy? - pytał na swoim wiecu prawicowy publicysta Eric Zemmour, który zamierza kandydować w wyborach prezydenckich w 2022 r. i pokonać Emmanuela Macrona. Stwierdził również, że jest przeciwnikiem "szerzącego się islamolewactwa".

Pierwszy wiec wyborczy Zemmoura, który we wtorek oficjalnie ogłosił swój start w wyborach prezydenckich w kwietniu 2022 roku, wywołał protesty ponad 50 central związkowych. Na demonstracji zorganizowanej w podparyskim Villepinte ogłosił utworzenie nowego ruchu politycznego Rekonkwista i ujawnił, jakie ma plany: chce m.in. ograniczyć migrację i prawo do azylu oraz dostęp do służby zdrowia dla emigrantów. 

Publicysta w obecności około 20 tys. zwolenników zapowiedział również ograniczenie tzw. prawa ziemi przy przyznawaniu francuskiego obywatelstwa, a także opowiada się za poprawą stanu edukacji i likwidacją "ideologii LGBT" we francuskich szkołach. Wśród jego postulatów jest też "powrót do tradycyjnych wartości w życiu publicznym i narodowym". Zemmour nazywa się ponadto przeciwnikiem "szerzącego się islamolewactwa".

Reklama

Eric Zemmour: Dlaczego oni nie są zdolni do asymilacji, której poddają się Polacy?

Kandydat obiecał "systematyczne deportacje" nielegalnych emigrantów z "ziemi francuskiej", a także bezrobotnych cudzoziemców. Skrytykował funkcjonowanie Trybunału Sprawiedliwości UE oraz "brukselskiej biurokracji", które - jego zdaniem - bezprawnie narzucają Francuzom swoje decyzje.

Publicysta wielokrotnie w swym przemówieniu wypowiadał się krytycznie o muzułmanach, którzy "chcą zdobyć Francję" i narzucić Francuzom swoje prawa, ale obiecał asymilację tym, którzy tego chcą, ponieważ jest to "najlepszy prezent, jaki Francja może im zaoferować". - Dlaczego Malijczycy, Algierczycy czy inne nacje nie są zdolne do asymilacji, której poddają się Hiszpanie, Włosi czy Polacy? - pytał Zemmour, wywołując burzę oklasków swoich zwolenników.

Publicysta nazwał rządy obecnego prezydenta Emmanuela Macrona "porażką Francji", pełną "bezwładu, która zagraża wolności i wzrostowi gospodarczemu" jej obywateli. Samego prezydenta określił jako "plastikowego, który rządzi krajem zza przywdzianej maski", "dekonstruktora kraju" i "marionetkę", którą należy zastąpić "wielkim narodem" i "prawdziwą Francją".

Obiecał ponadto "rekonstrukcję Francji", podkreślając, że jego ruch ma siłę, idee i wizje, które pozwolą odzyskać państwu francuskiemu należne mu miejsce w świecie jako "wielkiego kraju", "wielkich ludzi" i "wielkiej historii". Powtarzał również, że zarówno elity, jak i media chcą jego śmierci politycznej i wciąż atakują jego osobę. Zemmour wezwał również wyborców Republikanów oraz Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, aby przyłączyli się do jego ruchu politycznego.

Zatrzymania na demonstracji przeciwników Zemmoura

Tymczasem demonstracja przeciwko Zemmourowi w dzielnicy Barbes w Paryżu zgromadziła według policji 2,2 tys. osób, a według organizatorów blisko 10 tys. Policja zatrzymała 49 osób, wśród których był m.in. lider "żółtych kamizelek" Thierry Paul Valette - podał dziennik "Le Figaro". - Idee skrajnej prawicy są trywializowane. Niesiemy humanistyczne idee - powiedział związkowiec CGT w regionie Ile-de-France Jean-Luc Hacquart. 

- Zemmour uciekł z Paryża. Ważne jest, abyśmy pokazali, że nie pozwolimy na rozprzestrzenianie się faszyzmu - stwierdził rzecznik związku zawodowego Solidaires Simon Duteil.

Słowo "rekonkwista" w języku francuskim oznacza działanie mające na celu ponowne odzyskanie kontroli, nowy podbój, odzyskanie kraju, terytorium, historycznie natomiast zbrojną walkę chrześcijan na Półwyspie Iberyjskim w VIII-XV wieku w celu odebrania Arabom zajętych przez nich ziem.

W niedzielę odbył się również pierwszy wyborczy wiec lidera skrajnie lewicowej Francji Nieujarzmionej Jean-Luca Melenchona w podparyskiej dzielnicy biznesowej La Defense, gdzie polityk ostro zaatakował kandydatkę Republikanów Valerie Pecresse, określając ją jako "dwie trzecie Macrona, jedną trzecią Zemmoura".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje