Reklama

Reklama

Filipiny: Lider islamistów zastrzelony podczas obławy

Lider islamistów z ugrupowania Abu Sajaf został zabity podczas obławy prowadzonej przez wojsko na filipińskiej wyspie Bohol, na której ekstremiści zapowiadali porwania turystów - poinformowali przedstawiciele lokalnych władz.

Rzecznik filipińskiej armii generał brygady Restituto Padilla ujawnił tylko, że zabity został jeden islamista, ale nie podał żadnych szczegółów dotyczących tożsamości ofiary.

Według gubernatora prowincji Bohol Edgara Chatto zabity przez żołnierzy człowiek to lider ugrupowania Abu Sajaf, Joselito Melloria.

Prezydent Filipin Rodrigo Duterte zapowiedział w środę, że może "najechać" twierdzę islamistów z ugrupowania Abu Sajaf.

"Chcę zakończyć tę grę" - oświadczył Duterte, gdy przed kilkoma dniami udaremniono próbę porwania turystów w prowincji Bohol.

Reklama

Abu Sajaf złożyło przysięgę na wierność Państwu Islamskiemu (IS) i znane jest z brutalnych działań, szczególnie wobec cudzoziemców, m.in. z zamachów bombowych, wymuszeń i porwań dla okupu. Od lat 70. XX wieku chce przekształcić południe Filipin w islamski kalifat.

Obława na bojowników Abu Sajaf trwała od kilku dni. W jej trakcie zginęło sześciu islamistów. Po incydencie w prowincji Bohol kilka państw zachodnich wydało ostrzeżenia dla swoich obywateli wybierających się w rejon centralnych Filipin.

Duterte zapowiedział, że nosi się z zamiarem najechania na wyspę Jolo uważaną za twierdzę Abu Sajaf. "Wyślę tam całą armię i marynarkę. Dojdzie do walki. Tego właśnie chcą, a ja im to dam" - zagroził islamistom prezydent, dodając, iż wydał marynarce rozkaz całkowitego zniszczenia twierdzy bojowników i niebrania jeńców.

W celu zaangażowania obywateli w poszukiwanie zamachowców z Bohol zaoferowano nagrodę w wysokości 6 mln peso (ok. 120 tys. dolarów) za każdego z sześciu bojowników podejrzanych o próbę porwania turystów.

Prezydent oświadczył, że chciał rozdać broń cywilom i zachęcić ich nie tylko do zabijania członków Abu Sajaf, ale także uzbrojonych narkomanów. "Moimi wrogami są narkotyki i terroryści. Ci narkomani mają broń. Większość z nich to paranoicy. Oni walczą" - podsumował Duterte.

Antynarkotykowa kampania, która ruszyła w połowie ub.r. po objęciu władzy przez Duterte, pochłonęła w ciągu 10 miesięcy ponad 9 tys. ofiar i liczba ta wciąż rośnie. Większość ujętych handlarzy narkotyków jest poddawana egzekucji bez sądu. Policja bierze odpowiedzialność jedynie za co trzecią ofiarę.

Zarówno rząd, jak i policja zaprzeczają, jakoby pozasądowe zabójstwa miały miejsce. Jednak organizacje praw człowieka twierdzą, że wiele osób zostało zabitych przez płatnych zabójców najpewniej działających w zmowie z policją. Amnesty International (AI) oskarża rząd Duterte o popełnianie w ramach walki z handlem narkotykami zbrodni przeciwko ludzkości.

Reklama

Reklama

Reklama