Europejskie kraje wysyłają śledczych do Ukrainy. "Misja rozpoznawcza"
Węgry i Słowacja chcą przeprowadzić "misję rozpoznawczą" w Ukrainie - informuje węgierski wiceminister energetyki Gabor Czepek. Zadaniem śledczych ma być zbadanie stanu rurociągu "Przyjaźń", którym transportowana jest rosyjska ropa. Tranzyt surowca został wstrzymany z końcem stycznia z powodu ataku Rosji na Ukrainę. Według Kijowa węgiersko-słowacki zespół nie ma oficjalnego statusu. "Przybyli jako turyści"- reagują tamtejsze władze.

W skrócie
- Węgry i Słowacja wysłały śledczych do Ukrainy, by przeprowadzić "misję rozpoznawczą" dotyczącą rurociągu "Przyjaźń" po wstrzymaniu dostaw rosyjskiej ropy.
- Ukraina poinformowała, że węgierska "misja" nie ma oficjalnego statusu, a jej członkowie przybyli jako "turyści".
- Budapeszt i Bratysława zarzuciły Ukrainie celowe opóźnianie wznowienia tranzytu ropy, a sprawa stała się przedmiotem konfliktu dyplomatycznego na tle zbliżających się na Węgrzech wyborów.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Węgry wysyłają śledczych do Ukrainy w celu zbadania zawieszenia dostaw ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" - poinformował węgierski wiceminister energetyki Gabor Czepek w nagraniu opublikowanym na Facebooku. Widać na nim, jak stoi na granicy z Ukrainą.
Węgry i Słowacja wysyłają "misję rozpoznawczą". Ukraina reaguje: To turyści
- Rząd powołał delegację, która ma przeprowadzić misję rozpoznawczą w sprawie rurociągu "Przyjaźń" - ogłosił węgierski polityk. - Naszym zadaniem jest ocena stanu rurociągu i stworzenie warunków do jego ponownego uruchomienia - dodał.
Minister powiedział, że w "misji rozpoznawczej" weźmie udział również Słowacja, której zespół liczy cztery osoby.
- Kryzys na Bliskim Wschodzie podniósł stawkę, zmuszając rząd węgierski do sięgnięcia po rezerwy strategiczne i wprowadzenia ochrony cen - powiedział Czepek.
Na ruch Budapesztu zareagowała Ukraina. Tamtejsze ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało, że węgierska "misja" nie ma oficjalnego statusu, a jej członkowie przybyli na terytorium kraju jako "turyści".
- Ta grupa ludzi nie ma oficjalnego statusu ani nie organizuje oficjalnych spotkań na terytorium Ukrainy, więc nazywanie jej "delegacją" jest zdecydowanie niewłaściwe - oświadczył rzecznik resortu Heorhij Tychyj.
Wrze wokół rurociągu "Przyjaźń".
Agencja Reutera przypomina, że Węgry i Słowacja, jedyne kraje Unii Europejskiej, które nadal importują rosyjską ropę, oskarżyły Ukrainę o celowe opóźnianie wznowienia dostaw ze względów politycznych.
Transport rosyjskiej ropy rurociągiem "Przyjaźń" na Węgry i Słowację został wstrzymany z końcem stycznia z powodu uszkodzeń po ataku Rosji, których naprawa - jak twierdzi Kijów - zajmie trochę czasu. Władze zapewniają, że ropociąg jest remontowany. Premier Węgier Viktor Orban utrzymuje jednak, że Ukraina celowo wstrzymuje wznowienie tranzytu, i nazywa te działania "szantażem".
W poniedziałek po nadzwyczajnym posiedzeniu rządu węgierski premier wezwał UE do zawieszenia sankcji nałożonych na rosyjską energię. Z kolei szef słowackiego rządu Robert Fico oznajmił we wtorek po spotkaniu z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen, że uzgodniono wznowienie tranzytu ropy naftowej rurociągiem "Przyjaźń" przez Ukrainę.
Sprawa dostaw ropociągiem stała się przedmiotem dyplomatycznego sporu między Budapesztem a Kijowem, a retoryka wobec Ukrainy jest głównym tematem kampanii Orbana przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia - podaje agencja Reutera.
Władze Węgier zapowiedziały blokadę 90 mld euro unijnej pożyczki dla Ukrainy oraz zablokowały przyjęcie 20. pakietu sankcji na Rosję. Wydały również zakaz eksportu ropy naftowej i niektórych paliw oraz umożliwiły wykorzystanie części rezerw, a także zapowiedziały wprowadzenie limitów cen, które mają chronić indywidualnych konsumentów i firmy przed skutkami wzrostu cen ropy na światowych rynkach.














