Europa w pułapce, media wskazują. Wystarczy spojrzeć na reakcje
Europa w ostrożny sposób ocenia działania Donalda Trumpa w Wenezueli, a jednocześnie coraz większy niepokój na kontynencie budzą ambicje prezydenta USA wobec Grenlandii. "Łagodność reakcji Brukseli pokazuje, w jakim impasie znalazła się Europa" - czytamy w Politico.

W skrócie
- Europa ostrożnie reaguje na działania Donalda Trumpa wobec Wenezueli i Grenlandii.
- Unia Europejska unika otwartej krytyki USA, obawiając się pogorszenia relacji.
- Grenlandia i Dania zdecydowanie sprzeciwiają się roszczeniom Stanów Zjednoczonych.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Schwytanie Nicolasa Maduro i jego żony oraz zapowiedź tymczasowego przejęcia rządów w Wenezueli wywołała stonowane reakcje ze strony europejskich przywódców. W komentarzach i wpisach publikowanych w sieci starano się niejako usprawiedliwiać działania Donalda Trumpa, podkreślając, że południowoamerykański lider był dyktatorem.
Prezydent USA postanowił jednak po raz kolejny postawić europejskich dyplomatów w niekomfortowej sytuacji, ponawiając swoje roszczenia wobec Grenlandii. Kwestia arktycznego terytorium - według Politico - stała się dla Starego Kontynentu istną pułapką.
Najpierw Wenezuela, potem Grenlandia? Europa niepokoi się planami Trumpa
Rzeczniczka szefowej Komisji Europejskiej Paola Pinho przypominała, że Grenlandia jest sojusznikiem USA i podkreślała różnicę pomiędzy nią a Wenezuelą. - Dlatego całkowicie wspieramy Grenlandię i w żaden sposób nie widzimy porównania z tym, co się wydarzyło (w Wenezueli red.) - mówiła.
Nieco inaczej sprawę postrzega się jednak w Kopenhadze i samym Nuuk. Premier Grenlandii Jens-Frederik Nielsen zapewniał, że zamierza "zaostrzyć ton" w kwestii kontaktów z USA.
"Dość tego. Koniec z presją. Koniec z insynuacjami. Koniec z fantazjami o aneksji" - napisał w mediach społecznościowych.
Premier Danii Mette Frederiksen wskazywała natomiast, że groźby Donalda Trumpa należy traktować poważnie i zaznaczała, że potencjalny atak oznaczałby koniec NATO. - Jeśli USA zdecydują się zaatakować zbrojnie inne państwo NATO, wszystko się skończy... w tym bezpieczeństwo, które zostało ustanowione po zakończeniu II wojny światowej - oceniła.
"Łagodność reakcji Brukseli". Unia Europejska boi się rozwścieczyć Waszyngton
Politico podkreśla wahania Komisji Europejskiej dotyczące odpowiedzi na pytanie o to, jak Europa zachowa się, jeśli faktycznie Stany Zjednoczone zdecydują się zaatakować Grenlandię.
Medium zauważa, że KE mówi o tym, że "nie przestanie bronić" zasad suwerenności i integralności terytorialnej, jednak nie informuje, w jaki sposób zamierza to osiągnąć.
"Łagodność reakcji Brukseli pokazuje, w jakim impasie znalazła się Europa" - pisze Politico, dodając że UE powstrzymuje się od krytyki amerykańskiego prezydenta, w obawie przed jego gniewem, który mógłby odbić się na handlu lub sytuacji w Ukrainie.
Jak uspokoić Donalda Trumpa? Dyplomata z NATO ma wskazówkę
- W pełni wspieramy Danię, w tym ich troskę - powiedział w rozmowie z Politico anonimowy dyplomata z NATO.
Pojawiają się jednak również głosy, że słowa Trumpa powinny zmobilizować NATO do działania. Inny z rozmówców medium wskazuje bowiem, że jeśli Ameryka ostrzega przed wrogimi okrętami w pobliżu Grenlandii, należy wzmocnić tam obecność sił Sojuszu i w ten sposób "uspokoić" Waszyngton.
- Jeśli głowa państwa sojuszniczego mówi, że na części sojuszniczego terytorium "wszędzie są rosyjskie i chińskie statki", to należy traktować to bardzo poważnie - przekonywał dyplomata.
Źródło: Politico













