Eskalacja po protestach w Minneapolis. Agenci użyli radykalnych środków
Federalni agenci imigracyjni (ICE) użyli gazu łzawiącego i innych środków drażniących przeciwko protestującym na ulicach Minneapolis po śmierci Renee Macklin Good. Dwie osoby zostały zatrzymane. Manifestacje trwają od kilku dni i wybuchły po tragedii, jaka wydarzyła się na południu miasta 7 stycznia.

W skrócie
- Agenci ICE użyli gazu łzawiącego oraz innych środków chemicznych wobec protestujących w Minneapolis po śmierci Renee Macklin Good.
- Protesty i napięcia społeczne wzrosły po tragicznym incydencie, a szkoły oraz lokalne społeczności reagują różnymi formami wsparcia.
- Władze federalne twierdzą, że agent ICE działał w samoobronie, podczas gdy lokalne autorytety podważają tę wersję.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Według radia publicznego (NPR) agenci Urzędu ds. Imigracji i Egzekwowała Ceł (ICE) zablokowali ulice w rejonie szkoły i użyli chemicznych środków wobec tłumu protestujących, co świadkowie określili jako eskalację działań federalnych w przestrzeni publicznej, wykraczającą poza rutynowe operacje egzekucyjne.
Była to część szerzej zakrojonej operacji federalnej prowadzonej tego dnia w Minnesocie.
Protesty w Minneapolis po śmierci Renee Good. Obawy o bezpieczeństwo
Napięcia społeczne w Minneapolis, w stanie Minnesota, wzrosły po śmierci 37-letniej kobiety, matki trójki dzieci, zastrzelonej przez agenta ICE w ubiegłym tygodniu. Stało się to katalizatorem protestów i krytyki obecności federalnych służb w mieście.
W odpowiedzi na obawy o bezpieczeństwo Minneapolis Public Schools poinformowały, że rodziny mogą wybrać naukę zdalną co najmniej do 12 lutego. Lokalna stacja KARE, powołując się na władze szkolne, podała, że decyzja ma "zadbać o bezpieczeństwo uczniów i umożliwić im nadrobienie materiału", a dystrykty pozostają w stałym kontakcie z policją i organizacjami społecznymi.
Media lokalne i ogólnokrajowe odnotowały również protesty uczniów. Wychodzili oni z klas i organizowali pokojowe demonstracje przeciwko operacjom ICE oraz militaryzacji przestrzeni wokół szkół.
Jednocześnie na eskalację reagują lokalne biznesy i społeczności. Jak relacjonują NPR i lokalne media, restauracje organizują zbiórki żywności i funduszy, a mieszkańcy tworzą oddolne patrole sąsiedzkie i sieci dostaw dla osób, które boją się opuszczać domy w obawie przed kolejnymi działaniami federalnych agentów.
ICE zastrzeliło mieszkankę Minneapolis. Rząd USA utrzymuje, że agent działał w samoobronie
Przypomnijmy, że według narracji amerykańskiego rządu, agent ICE miał oddać strzały w kierunku Good z obawy o własne życie i bezpieczeństwo innych, a kobieta miała rzekomo użyć samochodu jako broni, by potrącić funkcjonariuszy.
Taką wersję wydarzeń promuje m.in. wiceprezydent USA J.D. Vance, który opublikował w swoich mediach społecznościowych nagranie, które ma rzekomo być dowodem na głoszoną przez władze tezę.
"Obejrzyjcie to, choć to trudne. Wielu z was słyszało, że ten funkcjonariusz nie został potrącony przez samochód, nie był nękany i zamordował niewinną kobietę. Prawda jest taka, że jego życiu zagrażało niebezpieczeństwo, a on strzelał w samoobronie" - pisał Vance.
Agencja Reutera poinformowała, że 37-latka miała w dniu śmierci brać udział w jednym z licznych "patroli osiedlowych", których celem jest śledzenie, monitorowanie i dokumentowanie działalności ICE.
Tuż po zdarzeniu burmistrz Minneapolis stanowczo zaprzeczył, jakoby służby działały w samoobronie. - To kompletna bzdura. Widziałem nagranie. To było lekkomyślne nadużycie władzy, które doprowadziło do śmierci człowieka - mówił Jacob Frey.












