Reklama

Reklama

Elon Musk do pracowników Twittera: Bankructwo nie jest wykluczone

Właściciel Twittera po niedawnych masowych zwolnieniach ostrzega swoich pracowników. W czwartek Elon Musk powiedział, że nie może wykluczyć bankructwa. Ostrzeżenia padają po dwóch tygodniach od zakupu serwisu społecznościowego za 44 mld dolarów.

Najbogatszy człowiek świata rozmawiał z pracownikami po raz pierwszy na taką skalę - poinformował Reuters. Podczas spotkania Musk ostrzegł, że firma może w przyszłym roku stracić miliardy dolarów.

Wcześniej tego dnia, w swoim pierwszym e-mailu do całej firmy, Musk ostrzegł, że Twitter nie będzie w stanie "przetrwać nadchodzącego spowolnienia gospodarczego", jeśli nie zwiększy przychodów z subskrypcji, aby zrównoważyć spadające dochody z reklam. W wiadomości dodał również, że praca zdalna nie będzie już dozwolona i że będzie oczekiwać obecności pracowników w biurze co najmniej 40 godzin tygodniowo.

Reklama

Musk ostrzega przed bankructwem. Odchodzą kolejni pracownicy

Tymczasem, jak informuje Reuters, kolejne osoby opuszczają szeregi Twittera. Zrezygnował m.in. Yoel Roth, który nadzorował walkę z mową nienawiści, dezinformacją i spamem w serwisie. Wcześniej odeszli również: dyrektor ds. bezpieczeństwa informacji Lea Kissner, główny specjalista ds. prywatności Damien Kieran i dyrektor ds. zgodności Marianne Fogarty.

Amerykańska Federalna Komisja Handlu (FTC) poinformowała, że przygląda się Twitterowi z "głębokim zaniepokojeniem". Adwokat Muska Alex Spiro powiedział z kolei, że miliarder "jest gotów podjąć ogromne ryzyko z firmą". - Elon umieszcza rakiety w kosmosie, nie boi się FTC - stwierdził Spiro.

W środę prezydent USA Joe Bidena powiedział, że należy przyjrzeć się "współpracy technicznej Muska z innymi krajami".

Płatna weryfikacja nie działa? Wysyp fałszywych kont

Po przejęciu Twittera, 27 października, Musk mówił, że firma traci ponad 4 mln dolarów dziennie, głównie dlatego, że reklamodawcy rezygnują, po przejęciu przez niego serwisu. W niedzielę Musk poinformował, że wprowadza system płatnej subskrypcji. Użytkownicy za 8 dolarów miesięcznie mogą otrzymać weryfikację konta obejmującą słynny niebieski znaczek.

Tymczasem użytkownicy serwisu znajdują kolejne dowody na to, że system weryfikacji, którą każdy użytkownik może wykupić, nie działa. Niebieski znaczek, który dotychczas był sygnałem, że konto zostało sprawdzone, teraz pojawia się przy fałszywych kontach, publikujących kontrowersyjne treści.

Miliarder zapewniał reklamodawców Twittera, że jego celem jest "przekształcenie platformy w siłę prawdy i zatrzymanie fałszywych kont". Jego zapewnienia mogą nie wystarczyć - uważa Reuters. 

Reklama

Reklama

Reklama