Ekspert o decyzji Trumpa ws. żołnierzy. "Prawa ręka nie wie, co robi lewa"
- W tej administracji prawa ręka nie wie, co robi lewa - stwierdził były urzędnik Pentagonu Jim Townsend, komentując zawirowania oraz decyzję Donalda Trumpa o wysłaniu dodatkowych 5 tysięcy żołnierzy do Polski. Jak ocenił, w sprawie obecności amerykańskich sił w Europie panuje "chaos decyzyjny", a nowa "brygada może nie pojawić się w Polsce przez pół roku lub więcej".

W skrócie
- Ogłoszenie przez Donalda Trumpa decyzji o wysłaniu 5 tys. dodatkowych żołnierzy USA do Polski nastąpiło w warunkach niepewności co do faktycznego wykonania tej deklaracji i możliwości logistycznych jej realizacji - twierdzi ekspert.
- Jim Townsend zwrócił uwagę na dezorganizację i chaos decyzyjny w administracji Trumpa, podkreślając, że podejmowane działania nie miały klarownego uzasadnienia militarnego.
- Ekspert wskazał, że ewentualna redukcja amerykańskiego wkładu w NATO Force Model budzi niepewność oraz może mieć poważne konsekwencje dla gotowości sił Sojuszu.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Nagły zwrot w sprawie amerykańskiej obecności wojskowej w Polsce to efekt chaosu decyzyjnego w administracji Donalda Trumpa - ocenił w rozmowie z PAP Jim Townsend, były wysoki rangą urzędnik Pentagonu ds. Europy i NATO. Jak zauważył, od decyzji o skierowaniu wojsk do Polski do jej realizacji mogą minąć miesiące.
Donald Trump ogłosił w czwartek, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowych 5 tys. żołnierzy. Decyzję powiązał ze zwycięstwem w wyborach prezydenckich w Polsce Karola Nawrockiego, któremu udzielił poparcia.
5 tysięcy dodatkowych amerykańskich żołnierzy w Polsce. "Efekt chaosu decyzyjnego"
Deklaracja padła zaledwie tydzień po tym, jak Pentagon nagle i nieoczekiwanie wstrzymał planową rotację 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii z Fort Cavazos w Teksasie, która miała zastąpić inną jednostkę w Polsce.
Jak dotąd nie jest jednak jasne, co ogłoszenie Trumpa oznaczać będzie w praktyce: czy do Polski zostanie skierowana inna jednostka, na przykład z Niemiec, czy dojdzie do realizacji wstrzymanej - a według ostatniej wersji Pentagonu "opóźnionej" - rotacji brygady, czy może jedno i drugie.
Ekspert o zwiększeniu sił USA w Polsce. "Ogromne wyzwanie logistyczne"
Jim Townsend, który przez osiem lat kierował w Pentagonie polityką wobec Europy i NATO za administracji Baracka Obamy, a obecnie jest ekspertem think tanku CNAS (Center for New American Security), powiedział, że może to oznaczać przekierowanie jednej z brygad do Polski. Zastrzegł jednak, że nie ma pewności, czy chodzi o nowy kontyngent, czy o odwrócenie wcześniejszej decyzji o wstrzymaniu rotacji.
Townsend zwrócił uwagę na ogromne wyzwania logistyczne związane z ewentualnym przeniesieniem brygady np. z Niemiec do Polski. - Kiedy przenosi się brygadę, to nie jest nic prostego. Trzeba znaleźć miejsce, w którym ta brygada rozlokuje się w Polsce. Jest mnóstwo logistyki i tego, co nazywamy "bed down" - bazowaniem - wyjaśnił.
- W rezultacie Trump może ogłosić decyzję, a brygada może nie pojawić się przez pół roku lub więcej - zaznaczył. Mimo to ekspert ocenił, że jest to naprawienie błędu, który - jego zdaniem - był wynikiem chaosu decyzyjnego w administracji Trumpa. Townsend wyraził przekonanie, że pierwotna decyzja o wstrzymaniu rotacji nie miała żadnego uzasadnienia militarnego.
Zamieszanie ws. żołnierzy USA w Europie. "Bez konsultacji z kimkolwiek"
- Ktoś próbował przypodobać się Trumpowi i nadarzyła się okazja, żeby wycofać te dwie brygady rotacyjne. Bez konsultacji z kimkolwiek sekretarz obrony kazał wojsku je wycofać i to wprowadziło kompletny zamęt - przyznał rozmówca.
- Jestem pewien, że (szef Pentagonu - red.) Hegseth poszedł do prezydenta i powiedział: "Niech pan zobaczy, jaki ze mnie dobry chłopiec, redukuję wojska, jak mi pan kazał". Podkreślił, że niemal na pewno nie była to decyzja rekomendowana przez wojskowych i dowódców US Army, bo nie miała ona sensu militarnego.
Zdaniem Townsenda sekretarz ds. sił lądowych Dan Driscoll i pełniący obowiązki szefa sztabu armii gen. Christopher LaNeve, przesłuchiwani przez Kongres w sprawie wstrzymanej rotacji, zastosowali klasyczny unik - zasłonili się tym, że po prostu wykonywali rozkazy i nie tłumaczyli stojących za nimi powodów.
- To jest to, co wojsko robi, kiedy nie zna odpowiedzi - trzymają się ściśle tego, co wojsko powinno robić. To wymówka - nie muszą niczego tłumaczyć i po prostu mówią, że wykonują rozkazy - wyjaśnił były urzędnik Pentagonu.
Ekspert o administracji Trumpa. "Prawa ręka nie wie, co robi lewa"
Pytany o to, jaki wniosek powinno się wyciągnąć z całej sytuacji, Townsend odparł, że "wniosek jest taki, że w tej administracji prawa ręka nie wie, co robi lewa". W jego ocenie Polska padła ofiarą działań, które nie były wymierzone w nią celowo.
- To raczej efekt tego, że niektórzy ludzie ścigali się, żeby zadowolić prezydenta. Nie wiedzieli, co robią i spowodowali wielki bałagan - ocenił.
Zdaniem Townsenda zamieszanie jest też skutkiem cięć kadrowych w administracji.
- Kiedy redukujesz swoją służbę cywilną i personel do kości, (...) ludzie, którzy mają opracowywać szczegóły, nie pracują nad tym. I wtedy szefowie ogłaszają decyzje, szczegóły nie są dopracowane i wychodzi pomyłka - zaznaczył Townsend.
Pytany o to, czy tempo i chaos, w jakim podejmowane są tak poważne decyzje, podważa wiarygodność USA jako sojusznika, rozmówca przyznał, że "jest w tym coś z prawdy". Dodał jednak, że umożliwiło to jednocześnie szybką naprawę sytuacji.
Niepewność ws. NATO Force Model. "To wielka sprawa"
Ekspert zwrócił także uwagę na piątkowe spotkanie dyrektorów polityki ds. obronnej państw NATO w Brukseli, na którym - według agencji Reutera - Stany Zjednoczone zamierzają ogłosić redukcję swojego wkładu w tzw. NATO Force Model, czyli system sił szybkiego reagowania Sojuszu, przeznaczonych do użycia w sytuacji kryzysowej.
- To dość poważna sprawa - ocenił Townsend. - To siły wysokiej gotowości, których używamy do wzmocnienia Europy w kryzysie. Jeśli zabiorą tylko odrobinę, to jedno, ale jeśli zabiorą duży kawałek, to wielka sprawa - ostrzegł.
Podczas spotkania w Brukseli Stany Zjednoczone ma reprezentować Alex Velez-Green, kluczowy doradca podsekretarza obrony ds. politycznych Elbridge'a Colbyego. Korekta NATO Force Model stała się jednym z priorytetów zespołu Colbyego przed lipcowym szczytem przywódców krajów NATO w Turcji.
















