Reklama

Reklama

Ekspert: Czystki w Arabii Saudyjskiej mają międzynarodowy wymiar

Czystki w Arabii Saudyjskiej, połączone z rezygnacją premiera Libanu i eskalacją napięcia pomiędzy Rijadem a Teheranem, mają międzynarodowy wymiar - wskazuje na łamach wtorkowego "Washington Post" prof. Marc Lynch, autorytet w sprawach bliskowschodnich.

Zdaniem Lyncha, który jest m.in. wykładowcą stołecznego Uniwersytetu im. George'a Washingtona, deklarowana przez króla Arabii Saudyjskiej 81-letniego Salmana ibn Abd al-Aziza as-Sauda walka z korupcją jest tylko pretekstem i usprawiedliwieniem do konsolidacji władzy przez 32-letniego księcia Muhammada ibn Salmana.

Lynch wskazuje, że żaden z niezależnych komentatorów wydarzeń bezprecedensowej w historii królestwa fali aresztowań nie ma wątpliwości, że to nie król Salman, ale namaszczony przez niego na następcę tronu książę Muhammad ibn Salman (nazywany MbS) jest rzeczywistym mocodawcą serii zatrzymań. Pod hasłami walki z korupcją władze Arabii Saudyjskiej aresztowały m.in. 11 książąt oraz 38 byłych i obecnych ministrów, deputowanych i biznesmenów.

Reklama

"Książę Muhammad ibn Salman usuwa wszystkich potencjalnych konkurentów do jego władzy przed wstąpieniem na tron" - argumentuje Lynch w komentarzu zatytułowanym "Jakie jest znaczenie czystek w Arabii Saudyjskiej dla Bliskiego Wschodu". Ekspert wskazuje, że poczynaniom MbS na arenie krajowej zmierzającym do przejęcia władzy "towarzyszyły śmiałe kroki na arenie międzynarodowej".

Według Lyncha sobotni atak rakietowy z jemeńskiego terytorium kontrolowanego przez szyickich rebeliantów Hutich, sobotnia rezygnacja premiera Libanu Saada Haririego i areszty w Arabii Saudyjskiej "w przeszłości byłyby postrzegane jako wydarzenia lokalne, jednak w obecnej sytuacji rodzą one obawy nieprzewidywalnej regionalnej eskalacji (konfliktu - PAP) z Iranem". Podobnie jak inni amerykańscy eksperci profesor obawia się nasilenia "zimnej wojny" między Iranem a Arabią Saudyjską.

Lynch zwraca uwagę, że w "przeciwieństwie do udanych posunięć na arenie wewnętrznej (przynajmniej krótkoterminowo) działania MsB na arenie międzynarodowej przyniosły katastrofalne rezultaty".

Najbardziej oczywistymi przykładami takich nietrafionych - według Lyncha - poczynań następcy saudyjskiego tronu jest interwencja Arabii Saudyjskiej w Jemenie. W opinii profesora operacja ta została rozpoczęta bez żadnych politycznych perspektyw ani jakiejkolwiek koncepcji zwycięstwa i w efekcie spowodowała olbrzymie koszty humanitarne i zakończyła się impasem.

Podobną porażką zakończyła się kampania wobec Kataru - zauważa Lynch. "Klęska w Katarze obnażyła słabości Arabii Saudyjskiej i jej nieprzygotowanie do roli regionalnego hegemona, którą chciałaby odgrywać" - stwierdza.

Wielu ekspertów regionalnych - twierdzi Lynch - obawia się, że ogłoszona w Rijadzie rezygnacja Haririego z funkcji premiera, której towarzyszyło ostre antyirańskie wystąpienie, może spowodować polityczny kryzys, którego planowanym końcem będzie kampania militarna przeciw Hezbollahowi (wspieranej przez Iran i Syrię libańskiej partii szyitów, którą USA uważa za organizację terrorystyczną - PAP). 

Zdaniem Lyncha takie posunięcie następcy tronu w Arabii Saudyjskiej, podobnie jak inne jego kroki w polityce międzynarodowej w przeszłości, "bardzo szybko doprowadzi do krwawego koszmaru destabilizującego region".

Z Waszyngtonu Tadeusz Zachurski (PAP)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy