Echa wizyty Trumpa w Chinach. Media: Nie poruszono kluczowej kwestii
Nadeszła chwila, w której Chiny występują jako mocarstwo równorzędne z USA - pisze "The New York Times" po wizycie Donalda Trumpa w Chinach. W ocenie "El Mundo" wizyta była demonstracją siły Xi Jinpinga, a "Frankfurter Allgemeine Zeitung" podniósł przemilczenie kwestii niepodległości Tajwanu. Analizy łączy diagnoza, że Donald Trump był w Chinach koncyliacyjny, wręcz uległy wobec Xi Jinpinga, co chiński przywódca bezbłędnie wykorzystał.

W skrócie
- Światowe media odnotowały, że podczas wizyty w Chinach Donald Trump wykazywał większą uległość wobec Xi Jinpinga niż wobec przywódców europejskich.
- Komentatorzy z USA i Europy ocenili, że spotkanie Trumpa z Xi Jinpingiem ukazało dwa równorzędne supermocarstwa, przy czym Trump unikał wypowiedzi na temat Tajwanu.
- Media zwróciły uwagę, że Xi Jinping zaprezentował się jako przywódca pewny historycznej zmiany światowej równowagi na korzyść Chin.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
W piątek prezydent USA Donald Trump odleciał do USA po dwudniowej wizycie w Chinach. Światowe media diagnozują, że Donald Trump był wobec Xi Jinpinga znacznie bardziej uległy, niż np. w stosunku do europejskich partnerów.
"Na każdym kroku, przynajmniej na początku dwudniowej podróży do Chin, Trump brzmiał pojednawczo, co stanowiło całkowite przeciwieństwo jego publicznych wypowiedzi w kraju, gdzie w kampanii prezydenckiej mówił o Chinach jako o kraju kradnącym miejsca pracy i zagrażającym bezpieczeństwu narodowemu" - napisał "The New York Times".
"Xi, choć uśmiechał się i witał Trumpa serdecznie, był w głębi serca bardziej konfrontacyjny - zwłaszcza w kwestii Tajwanu, o którym wygłosił jednoznaczne ostrzeżenie" - przekazał dziennik, zaznaczając, że "nadeszła chwila, w której Chiny występują jako równorzędne mocarstwo".
Wizyta Donalda Trumpa w Chinach. Media wskazały "zwycięzcę"
Diagnozę o osiągnięciu równorzędności mocarstw powtarza "The Washington Post".
"Obraz dwóch równych sobie supermocarstw był właśnie tym, co Xi chciał osiągnąć dzięki tej wizycie. (...) Starannie wyreżyserowana ceremonia oraz wzajemne gesty przyjaźni i szacunku między dwoma najpotężniejszymi mężczyznami świata ukazały dynamikę geopolityczną, której Chińczycy od dawna pragnęli, a Amerykanie się opierali" - podał dziennik.
Do podobnych wniosków doszli analitycy z Europy. "Frankfurter Allgemeine Zeitung" jako przykład uległości Trumpa wobec Chin wskazuje przemilczenia sprawy Tajwanu. Jeszcze przed wizytą prezydent USA sygnalizował gotowość do wstrzymania sprzedaży broni na wyspę, co stanowi zerwanie z polityką zainaugurowaną przez administrację Ronalda Reagana.
"(Xi Jinping - red.) wskazał Tajwan jako najważniejszą kwestię w relacjach chińsko-amerykańskich. Xi bezpośrednio powiązał los demokratycznie rządzonej wyspy z całokształtem relacji obu światowych mocarstw" - podał "FAZ", podkreślając, że Donald Trump w ogóle unikał wypowiadania się o Tajwanie. W tej i wielu innych kwestiach znany z nieprzewidywalności i wręcz brutalnych wypowiedzi prezydent USA pozostawał w Chinach wyjątkowo powściągliwy.
"Po raz pierwszy od prawie 100 lat amerykański prezydent spotkał się z przywódcą innego kraju, praktycznie rzecz biorąc, na równych prawach. Trump nie stawiał żądań słabszej potędze, lecz szukał porozumienia, a nawet pomocy u równego sobie partnera" - podał brytyjski "The Times", podkreślając, że "czas jednobiegunowości był ulotny" i "obecnie istnieją dwa prawdziwe supermocarstwa".
Chiny jak równy z równym z USA. Pokaz siły Xi Jinpinga
Również hiszpański dziennik "El Mundo" nie ma wątpliwości, kto podczas wizyty Donalda Trumpa rozdawał karty.
"Xi przekształcił czwartkowe spotkanie z Trumpem w pokaz siły politycznej, dyplomatycznej i symbolicznej, którego zwieńczeniem była bezpośrednia groźba wobec Waszyngtonu w sprawie Tajwanu" - podał "El Mundo".
Również w Hiszpanii dostrzeżone zostało zrównanie statusu globalnych supermocarstw. Według analizy Chiny ostatecznie zerwały z wizerunkiem państwa ścigającego Stany Zjednoczone.
"Xi wystąpił jako przywódca mocarstwa przekonanego o tym, że przesunięcie światowej równowagi w kierunku Azji jest nieodwracalnym trendem historycznym" - podała gazeta.
Źródło: "The New York Times", "The Washington Post", "Frankfurter Allgemeine Zeitung", "El Mundo", "The Times"














