Dźwig runął na jadący pociąg. Rośnie liczba ofiar w Tajlandii
Co najmniej 32 osoby nie żyją, a około 66 zostało rannych po wykolejeniu się pociągu w północno-wschodniej Tajlandii. Lokalna policja przekazała, że części ciał wciąż nie udało się wydobyć z wraku. Liczba ofiar może okazać się większa. Do tragedii doszło po tym, jak dźwig budowlany runął na jadący skład.

W skrócie
- W północno-wschodniej Tajlandii doszło do tragicznego wykolejenia pociągu spowodowanego upadkiem dźwigu budowlanego.
- W wyniku wypadku zginęły co najmniej 32 osoby, a około 66 zostało rannych, liczba ofiar może wzrosnąć.
- Trwa dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy, a akcja ratownicza jest utrudniona przez przesuwający się dźwig.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Do wypadku doszło w środę rano w dystrykcie Sikhio w prowincji Nakhon Ratchasima, 230 km na północny-wschód od Bangkoku. Na pociąg jadący ze stolicy do prowincji Ubon Ratchathani spadł dźwig budowlany, powodując jego wykolejenie.
Ze wstępnych ustaleń wynikało, że w wypadku zginęły co najmniej 22 osoby, a około 80 zostało rannych. Po godzinie 14.00 Polska Agencja Prasowa przekazała jednak informację, że liczba ofiar wzrosła do 32. Jednocześnie według ustaleń służb liczba rannych zmalała do 66.
Dodajmy, że lokalna policja informowała agencję Reutera, że we wraku wciąż znajdują się ciała, których nie udało się jeszcze wydostać.
Tajlandia. Katastrofa kolejowa. Ratownicy zmuszeni do wycofania się
- Odzyskano 19 ciał, ale w wagonach nadal znajduje się kilka, których nie można jeszcze wyjąć, ponieważ dźwig zaczął się przesuwać. Dlatego zespół wycofał się z obawy przed niebezpieczeństwem - informował wcześniej pułkownik policji Thatchapon Chinnawong.
Minister transportu Phiphat Ratchakitprakarn w oświadczeniu poinformował, że w składzie znajdowało się 195 pasażerów. Zaznaczył, że nakazał przeprowadzenie szczegółowego dochodzenia. - Zginęły osoby podróżujące dwoma z trzech wagonów uderzonych przez dźwig - dodał.
Dźwig, który runął na pociąg, pracował przy budowie kolei dużych prędkości. Jak podała agencja Reutera, jego upadek, oprócz wykolejenia się składu, wywołał także krótkotrwały pożar.
Świadkowie zdarzenia relacjonowali ponadto, że potężny huk upadającej konstrukcji był słyszalny z odległości kilkuset metrów, a stalowe ramię dźwigu niemal przecięło jeden z wagonów na pół.
Prezes firmy odpowiedzialnej za budowę odcinka usłyszał w przeszłości zarzuty naruszenia przepisów budowlanych
Do wypadku doszło na placu budowy będącego częścią wartego 5,4 miliarda dolarów projektu wspieranego przez Pekin, mającego na celu budowę sieci kolei dużych prędkości w Tajlandii. Celem projektu jest połączenie Bangkoku z Kunming w Chinach przez Laos do 2028 roku.
Dodajmy, że firma Italian-Thai Development Public Company Limited (ITD), odpowiedzialna za budowę odcinka, na którym doszło do katastrofy, wydała oświadczenie, w którym wyraziła ubolewanie i zadeklarowała wypłatę odszkodowań rodzinom ofiar.
Media przypominają jednak, że w marcu 2025 roku 30-piętrowy budynek wznoszony w Bangkoku przez konsorcjum z udziałem ITD zawalił się jako jedyny w mieście w wyniku trzęsienia ziemi o magnitudzie 8,8, które nawiedziło sąsiednią Mjanmę.
Zginęło wówczas 89 osób. Prezes firmy Premchai Karnasuta usłyszał w sierpniu zarzuty zaniedbań i naruszenia przepisów budowlanych.
PAP dodała, że wypadki na budowach i w transporcie zdarzają się w Tajlandii stosunkowo często ze względu na niefrasobliwe podejście do przestrzegania przepisów bezpieczeństwa. W 2020 roku w zderzeniu pociągu towarowego z autobusem zginęło tam 18 osób.
Źródła: Reuters, AFP, PAP













