Reklama

Reklama

​Dżihadyści z IS opublikowali nagranie zamachowca z Kuwejtu

Dżihadyści z tzw. Państwa Islamskiego (IS) opublikowali w sieci oświadczenie zamachowca, który w ubiegły piątek zabił 27 osób a 227 ranił w samobójczym ataku bombowym na meczet w Kuwejcie. Autentyczność nagrania nie została jeszcze potwierdzona.

Oświadczenie, które składa się głównie z wersetów z Koranu, rozpowszechniono za pośrednictwem mediów społecznościowych wykorzystywanych przez Państwo Islamskie.

Zamachowiec, który według władz Kuwejtu nazywał się Fahd Suliman Abdul-Muhsen i był Saudyjczykiem, krytykował szyitów zarzucając im, że obrażają islam. Zapowiadał, że mogą spodziewać się "odwetu". 

Dotychczas nie udało się potwierdzić autentyczności nagrania.

Jak wynika z ustaleń policji, wspomniany zamachowiec przyleciał do Kuwejtu w piątek o świcie, zaledwie kilka godzin przed zdetonowaniem ładunków wybuchowych w meczecie Imama Sadika na wschodzie stolicy Kuwejtu.

Reklama

W sobotę źródła w siłach bezpieczeństwa poinformowały, że w związku z podejrzeniem o udział w zamachu, policja aresztowała kilka osób. Media podały, że zatrzymano trzy osoby.

Jak rozwiązać problem dżihadystów? Dołącz do dyskusji!

Kamikadze zdetonował pas z ładunkami wybuchowymi w świątyni, w której modliło się w tym czasie około 2 tysięcy wiernych. Do zamachu przyznała się grupa o nazwie Prowincja Nadżd, stowarzyszona z Państwem Islamskim (IS). Grupa ta przyznała się do zamachów na meczety szyickie w Arabii Saudyjskiej w ostatnich tygodniach.

Znane są również personalia pozostałych zamachowców, którzy dopuścili się ataków we Francji i w Tunezji. Jednym z nich był 23-letni Saifedin Rezgui, student wydziału inżynierii na uniwersytecie w Kairuan, który w piątek w południe pojawił się z kałasznikowem na plaży hotelu w Susie i otworzył ogień do turystów. Zabił 39 osób, drugie tyle poważnie ranił. Sam zginął od kul tunezyjskiego policjanta.

Podejrzewany o atak we Francji - 35-letni Yassin Salhi, przyznał się do winy, mówiąc, że zabił swego pracodawcę na parkingu, zanim przybył na teren zakładów gazowych w Saint Quentin-Fallavier, 30 km od Lyonu. Wywołał tam eksplozję zbiorników z gazem i został zatrzymany, gdy próbował spowodować następną.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy