Dziennikarka przeszła proces rekrutacyjny do ICE. Agencja: Leniwe kłamstwo
Laura Jedeed, dziennikarka amerykańskiego magazynu Slate, wzięła udział w rekrutacji do wzbudzającego kontrowersje Urzędu Imigracyjnego i Celnego USA. Jak opisuje, otrzymała ofertę pracy po sześciominutowej rozmowie kwalifikacyjnej, mimo niewypełnienia potrzebnych dokumentów. Samo ICE zaprzeczyło złożeniu dziennikarce oferty.

W skrócie
- Laura Jedeed, dziennikarka Slate, przeszła rekrutację do kontrowersyjnego Urzędu Imigracyjnego i Celnego USA.
- Jedeed otrzymała finalną ofertę pracy zgodnie z portalem rekrutacyjnym ICE, jednak służby zaprzeczają, by ją złożono.
- Dziennikarka opublikowała nagranie z portalu rekrutacyjnego jako dowód na otrzymanie oferty pracy.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Amerykański Urząd Imigracyjny i Celny to agencja federalna, która zajmuje się w Stanach Zjednoczonych kontrolą migracji. W ostatnim czasie wzbudza liczne kontrowersje, między innymi po dwóch strzelaninach, do których doszło w Minnesocie.
Przed kilkoma dniami z rąk funkcjonariuszy zginął tam 37-letni Alex Pretti, wcześniej ten sam los spotkał jego równolatkę, Renee Good. W obu sytuacjach agenci zapewniali, że działali w ramach samoobrony. Ich wyjaśnieniom nie dała wiary spora część amerykańskiej opinii publicznej.
USA. Jak wygląda rekrutacja do ICE? Dziennikarka ujawnia
W materiale opublikowanym w magazynie Slate, Laura Jedeed opisuje swoją rekrutacje w szeregi kontrowersyjnej agencji. Jak wyjaśnia, liczyła na to, że jej przeszłość w siłach zbrojnych USA pozwoli jej przynajmniej na zaznajomienie się z pierwszymi fazami rekrutacji.
"Jest tylko jedna 'Laura Jedeed' w Internecie i wystarczy około pięciu sekund szukania w Google, aby dowiedzieć się, co myślę o ICE, administracji Trumpa i ogólnie prawicowej wizji kraju. (...) Jestem, delikatnie mówiąc, dalekim od ideału rekrutem" - zauważa.
Mimo to, Jedeed najpierw otrzymuje zaproszenie na rozmowę kwalifikacyjną, trwającą, jak podkreśla, około sześciu minut, a później prośbę o wypełnienie serii dokumentów - dotyczących np. jej potencjalnej kryminalnej przeszłości.
Dziennikarka ich nie uzupełnia, ale po trzech tygodniach otrzymuje kolejny email z prośbą o udział w kolejnych krokach rekrutacji. Ostatecznie trafia do niej informacja o pozytywnym wyniku, a także oferta pracy.
ICE. Służby zaprzeczają relacji dziennikarki. Pojawiło się nagranie
Same służby zaprzeczają, że doszło do ostatecznego złożenia oferty. "To leniwe kłamstwo. Ta osoba nigdy nie otrzymała propozycji pracy w ICE" - napisano na profilu Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, któremu podlega agencja.
W odpowiedzi dziennikarka opublikowała nagranie pokazujące interfejs portalu rekrutacyjnego ICE z widocznym statusem "Final Offer - Accepted" ("Finalna oferta - Zaakceptowano").
"Film wyraźnie pokazuje ostateczną ofertę i datę rozpoczęcia pracy. Być może ma to jakieś inne ukryte znaczenie, ale nie dowiedziałam się, jakie - ICE nie odpowiedziało na prośbę o komentarz" - stwierdziła Jedeed w komentarzu dla "The Guardian".
Źródła: "Slate", "The Guardian"












