Reklama

Reklama

Dziecko uznane za zmarłe zaczęło samodzielnie oddychać. Lekarze byli w szoku

Lekarze przyznają, że byli w szoku. Dziecko, u którego dwukrotnie stwierdzono śmierć mózgu, zaczęło samodzielnie oddychać. W obliczu tego zdarzenia Brytyjczycy rewidują medyczną procedurę.

W Wielkiej Brytanii trwają prace nad ulepszeniem procedury stwierdzania śmierci pnia mózgu - podaje Sky News. Lekarze i etycy z Akademii Medical Royal Colleges (AMRC) na nowo tworzą wytyczne dotyczące przeprowadzania testu, mającego stwierdzić, czy doszło do śmierci pnia mózgu. W przypadkach, kiedy lekarze stwierdzą, że mózg obumarł, zapada decyzja o zakończeniu leczenia podtrzymującego życie.

Tworzenie nowych wytycznych to pokłosie zdarzenia, do którego doszło w jednym z brytyjskich szpitali. Lekarz zeznający w czwartek przed Sądem Najwyższym przyznał, że był zszokowany, kiedy dziecko, u którego dwukrotnie stwierdzono śmierć mózgu zaczęło dwa tygodnie później samodzielnie oddychać.

Reklama

U czteromiesięcznego niemowlęcia stwierdzono obumarcie pnia mózgu, ale nadal kontynuowano wentylację, bo trwał prawny spór z rodzicami - podaje Sky News. W lipcu jedna z pielęgniarek zauważyła, że dziecko rytmicznie oddycha. Lekarze nie mieli wyjścia. Decyzję stwierdzającą śmierć mózgu cofnięto.

Lekarz: Straszliwy błąd. Przykro mi z tego powodu

- Nikt wcześniej nie zaobserwował, by dziecko samodzielnie oddychało - przyznał przed sądem jeden z lekarzy. Byli pewni, że to aparatura podtrzymuje czynności życiowe u martwego niemowlęcia. - Rozumiem, że dla rodziców to niewyobrażalne, że lekarze opiekujący się ich dzieckiem mogli popełnić tak straszliwy błąd. Mogę tylko powiedzieć, że jest mi przykro z tego powodu - stwierdził.

Testy stwierdzające śmierć pnia mózgu wykonuje się, kiedy istnieją bardzo wyraźne przesłanki, że mogło dojść do poważnego i nieodwracalnego uszkodzenie mózgu, którego nie da się wyleczyć. "Jest to seria mini testów sprawdzających automatyczne funkcje mózgu, w tym m.in. reakcję oka na światło. Lekarze odłączają też pacjenta na krótko od respiratora, aby sprawdzić, czy próbuje nabrać oddechu" - wylicza Sky News.

Co czuje człowiek, gdy umiera? Przypadkowe odkrycie naukowców

Kiedy mieli pobierać narządy, zaczął oddychać

To nie pierwszy przypadek w historii medycy, kiedy osoba u której stwierdzono śmierć pnia mózgu, wraca do żywych.

W marcu 2021 r. u 18-letniego Lewisa Robertsa, który uległ wypadkowi drogowemu, orzeczono śmierć mózgu. Na kilka godzin przed pobraniem narządów mężczyzna zaczął samodzielnie oddychać. Dziś jest na tyle zdrowy, by grać w piłkę nożną i koszykówkę.

Jego siostra uważa, że testy stwierdzające obumarcie mózgu wykonywane są zbyt szybko. - Sądzę, że lekarze się pospieszyli. Osiem miesięcy temu mój brat siedział na wózku inwalidzkim. Jego spojrzenie było nieobecne, nie mógł mówić. To, jak bardzo zmienił się od tamtego czasu, pokazuje, że z czasem mózg może się wyleczyć -  powiedziała w rozmowie ze Sky News.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy