Druga szansa dla reżimu Maduro? USA obierają też nowy cel
Marco Rubio zapowiedział, że USA mogą współpracować z przedstawicielami reżimu Nicolasa Maduro, jeśli ci podejmą "właściwą decyzję". Sekretarz stanu podkreślił, iż Waszyngton "zachowa wiele możliwości nacisku" w Wenezueli. Pytany, czy popiera przywódczynię tamtejszej opozycji, unikał deklaracji, że to ona powinna przejąć władzę. Zaznaczył również, że kolejnym celem USA może być Kuba.

W skrócie
- USA zadeklarowały gotowość do współpracy z liderami Wenezueli, jeśli ci podejmą "właściwą decyzję" po pojmaniu Nicolasa Maduro.
- Sekretarz stanu Marco Rubio podkreślił, że USA utrzymają presję na Wenezuelę, w tym obecność marynarki i embargo na ropę. Przekazał również, że kolejnym celem Stanów Zjednoczonych może być reżim na Kubie.
- Rubio nie zadeklarował jednoznacznego wsparcia dla opozycji, podkreślając, że Ameryka nie zamierza angażować się w budowanie nowego państwa.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Stany Zjednoczone są gotowe współpracować z pozostałymi przywódcami Wenezueli, jeśli podejmą "właściwą decyzję" - powiedział w niedzielę sekretarz stanu Marco Rubio, komentując udaną akcję pojmania Nicolasa Maduro przez siły specjalne Stanów Zjednoczonych.
Jak dodał, Biały Dom "będzie oceniać wszystko po ich (współpracowników Maduro red.) poczynaniach i zobaczymy, co zrobią. Wiem jedno: jeśli nie podejmą właściwej decyzji, Stany Zjednoczone zachowają wiele możliwości nacisku - dodał sekretarz stanu USA na antenie CBS News.
Nicolas Maduro pojmany. Władza w Wenezueli przejdzie w ręce opozycji?
Jak podała agencja AFP, Rubio w najnowszym wywiadzie nie dał żadnych sygnałów, że administracja Trumpa poprze polityków opozycji, którzy wcześniej zostali okrzyknięci przez Waszyngton prawowitymi przywódcami kraju.
Zapytany o poparcie dla wenezuelskiej liderki opozycji Marii Coriny Machado, zeszłorocznej laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, Rubio powiedział, że darzy ją "podziwem". Zarazem unikał wszelkich żądań, aby ona - lub kandydat jej partii w wyborach w 2024 roku, Edmundo Gonzalez Urrutia - zostali tymczasowymi przywódcami Wenezueli.
Marco Rubio zaznaczył, że USA nie chcą wikłać się w budowanie państwa. - To nie jest Bliski Wschód. A nasza misja tutaj jest zupełnie inna - tłumaczył w kontekście ataku na południowoamerykański kraj.
Jak zauważyła AFP, wypowiedzi sekretarza stanu kontrastowały z ostatnimi oświadczeniami Donalda Trumpa, który w sobotę mówił, że "zostaniemy w Wenezueli do czasu, aż nastąpi właściwa transformacja" i że krajem będą zarządzać urzędnicy Białego Domu.
Rubio nadmienił, iż presja ze strony Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę będzie się utrzymywać w formie dużej obecności marynarki wojennej na Karaibach oraz embarga na eksport ropy naftowej, "co pozwoli nam wywierać ogromny wpływ na to, co wydarzy się dalej".
Marco Rubio grozi Kubie. "Są w dużych tarapatach"
Marco Rubio w telewizji NBC był także pytany, czy kubański reżim będzie kolejnym "celem" USA. Jak odparł, rządzący w Hawanie są "wielkim problemem". Dopytywany, czy jego odpowiedź oznacza "tak", potwierdził.
- Myślę, że są w dużych tarapatach (...) Nie będę pani mówił, jakie będą nasze kroki w przyszłości i jaka jest nasza polityka w tej chwili. Ale nie sądzę, by to było wielką tajemnicą, że nie jesteśmy wielkimi fanami kubańskiego reżimu - powiedział amerykański sekretarz stanu.
Rubio, syn kubańskich uchodźców, jeszcze w sobotę razem z prezydentem USA ostrzegał sprzymierzone z Wenezuelą władze Kuby. Powiedział, że gdyby był na miejscu władz w Hawanie, "byłby co najmniej zaniepokojony". Donald Trump powiedział z kolei, że Kuba "nie radzi sobie najlepiej", a tamtejsi obywatele cierpią przez to od wielu lat.
- Myślę, że Kuba będzie tematem, o którym będziemy rozmawiać, bo Kuba jest obecnie krajem upadającym, bardzo upadającym, a my chcemy pomóc tym ludziom. To bardzo podobne (do Wenezueli) w tym sensie, że chcemy pomóc ludziom na Kubie, ale chcemy również pomóc ludziom, którzy zostali zmuszeni do opuszczenia Kuby i żyją w tym kraju - zapowiadał.












