Reklama

Reklama

Drakońskie kary. Więzienie i grzywna za nagie zdjęcia na OnlyFans

Trzy tygodnie więzienia oraz grzywna w wysokości trzech tysięcy dolarów singapurskich to kara, jaką usłyszał 22-letni Titus Low - użytkownik i twórca platformy OnlyFans, oferującej możliwość publikowania treści pornograficznych za opłatą. - Kocham to, co robię i jestem z tego znany - przekonywał po rozprawie skazany, nie wykluczając, że powróci do publikowania treści o charakterze pornograficznym.

Mężczyzna przyznał się do winy. Jak donosi CNN, powołując się na słowa prawnika Titusa Lowa, skazany swoją karę rozpocznie odbywać 26 października. Grzywna trzech tysięcy dolarów singapurskich przekłada się na około dwa tysiące dolarów amerykańskich.

Zobacz też: Elise Christie sprzedaje pikantne zdjęcia w sieci. Chce jechać na igrzyska

Reklama

Singapur a OnlyFans. Publikował nagie zdjęcia, trafi do więzienia

Z relacji amerykańskich mediów wynika, że twórca platformy OnlyFans został aresztowany przez singapurską policję w grudniu zeszłego roku po tym, gdy pewna kobieta zgłosiła sprawę do służb, gdy odnalazła materiał nakręcony przez Lowa na telefonie swojej 12-letniej siostrzenicy. Zatrzymany został później zwolniony za wpłatą kaucji, lecz pod warunkiem, że nie będzie używał swojego konta na tej stronie.

Niemniej, jak przekonywali prokuratorzy, Low wielokrotnie w tym czasie naruszał ten zakaz "w celu realizacji swoich interesów finansowych". W trakcie rozprawy oskarżony potwierdził ustalenia śledczych, ponieważ - jak tłumaczył - "czuł się zobowiązany do dalszego dostarczania treści swoim subskrybentom", których w pewnym momencie miał około trzech tysięcy. Jak relacjonuje BBC, policja skonfiskowała dane do konta Lowa, jednak zdołał je odzyskać, a także założył nowy profil.

Zobacz też: OnlyFans zawiesza konta rosyjskich twórców

Singapur. OnlyFans i wyrok. "Kocham to co robię i z tego jestem znany"

CNN poinformowało, że w czasie odczytania wyroku skazany zadeklarował, że jest "przygotowany" do odbycia kary więzienia. - Planuję dużo medytować i czytać - przyznał i dodał, że nie wyklucza powrotu do tworzenia treści na OnlyFans.

- Kocham to, co robię i z tego jestem znany. Moje nagie materiały już tam są, a taka jest natura tej platformy - twórcy mają niewielką kontrolę nad wyciekiem swoich materiałów. To dzieje się bez naszej wiedzy, więc nie mogę tego kontrolować, ale z pewnością będę bardziej ostrożny w przyszłości - przekonywał.

Po rozprawie zamieścił tweeta, w którym napisał, że "cieszy się, że jest już po wszystkim".

Singapur słynie z drakońskich przepisów

Titus Low jest znanym singapurskim influencerem, który posiada blisko 210 tys. obserwujących na Instagramie. To właśnie ten fakt sprawił, że jego sprawa była nagłośniona. Liczba innych twórców treści pornograficznych w Singapurze nie jest dokładnie znana, lecz z szacunków BBC wynika, że "są ich setki". 

Sam obrońca Titusa Lowa powiedział brytyjskim mediom, że po orzeczeniu wyroku zaczęło zgłaszać się do niego coraz więcej innych użytkowników platformy OnlyFans z uwagi na zaniepokojenie wynikiem sprawy skazanego.

Zobacz też: Córka Charliego Sheena debiutuje na OnlyFans. Ojciec rozkłada ręce i obwinia byłą żonę

Singapur należy do państw, którego system prawny uważa się za niezwykle konserwatywny, a nawet niekiedy drakoński. Zarówno sprzedaż, produkcja, jak również samo oglądanie materiałów pornograficznych jest tam surowo zakazane, a jakiekolwiek strony internetowe niezgodne z prawem są ograniczane przez państwową cenzurę.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy