Donald Trump zapowiada. "Wkrótce rozpoczniemy ataki na lądzie"
Niedługo rozpoczniemy ataki na cele lądowe w Wenezueli - zapowiedział we wtorek Donald Trump. Dotychczas amerykańska armia atakowała jedynie łodzie przemytnicze na Karaibach.

W skrócie
- Donald Trump zapowiedział rozpoczęcie ataków lądowych na cele lądowe w Wenezueli, skierowanych przeciwko handlarzom narkotyków.
- Amerykańska armia do tej pory przeprowadzała naloty na wenezuelskie łodzie przemytnicze na Karaibach, co skutkowało śmiercią 83 osób.
- Trump pod koniec listopada postawił ultimatum Nicolasowi Maduro, dając mu tydzień na opuszczenia kraju.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Prezydent USA zapowiedział we wtorek podczas ostatniego posiedzenia rządu w tym roku, że Stany Zjednoczone planują ataki na cele znajdujące się na terenie Wenezueli.
- Niedługo rozpoczniemy również ataki na cele na lądzie - stwierdził Trump, zaznaczając, że celem będą handlarze narkotyków.
- Wiemy, gdzie mieszkają. Wiemy, gdzie mieszkają ci źli i zamierzamy to rozpocząć bardzo niedługo - powiedział prezydent USA.
We wtorek papież Leon XIV zaapelował do amerykańskiej administracji, by nie atakowała Wenezueli i nie próbowała siłowo obalić prezydenta tego kraju Nicolasa Maduro. - Lepiej będzie podjąć próbę dialogu lub wywrzeć presję ekonomiczną na Wenezuelę - stwierdził.
USA na wojnie z przemytnikami. "Naszym celem jest eliminowanie terrorystów"
USA już od tygodni przeprowadzają ataki na wenezuelskie łodzie na Karaibach, które według amerykańskiej armii należą do przemytników. Donald Trump wielokrotnie oskarżał Wenezuelę i jej prezydenta Nicolasa Maduro o wspieranie organizacji przestępczych, które zajmują się przewożeniem narkotyków do Stanów Zjednoczonych. Dotychczas USA przeprowadziły 22 ataki, w których zabito 83 osoby.
- Jeśli chodzi o nasze bieżące operacje, (...) naszym celem jest eliminowanie terrorystów narkotykowych i wykorzenienie tego zagrożenia, które zatruwa naród amerykański. Każdy statek, który zaatakowaliśmy, to 25 tys. uratowanych amerykańskich istnień - stwierdziła we wtorek rzeczniczka prasowa Pentagonu Kingsley Wilson. Z kolei sekretarz wojny Pete Hegseth ogłosił, że to "dopiero początek" ataków i będą one nadal kontynuowane.
Hegseth spotkał się w ostatnim czasie z krytyką po tym, gdy wyszło na jaw, że USA zaatakowały ponownie jedną z łodzi, gdy okazało się, że w trakcie pierwszego ataku nie zginęły wszystkie osoby znajdujące się na pokładzie. Sekretarz wojny stwierdził jednak, że to nie on zlecił przeprowadzenie drugiego ataku, a nawet nie wiedział, że do niego doszło.
Rzeczniczka Pentagonu potwierdziła, że za podwójnym atakiem stał adm. Frank "Mitch" Bradley. W czwartek ma on się pojawić w Kongresie, by złożyć wyjaśnienia dotyczące incydentu.
USA gotowe do ataków na Wenezuelę. Trump postawił ultimatum Maduro
Amerykańska administracja zarzuca prezydentowi Wenezueli Nicolasowi Maduro wspieranie przemytników. Prokuratorzy z USA oskarżają wenezuelskiego przywódcę o powiązania z kartelem Cartel de los Soles uznanym w listopadzie przez Waszyngton za grupę terrorystyczną.
Pod koniec listopada Donald Trump odbył krótką rozmowę telefoniczną z Maduro. Prezydent Wenezueli miał przekazać Trumpowi, że jest gotów opuścić kraj, pod warunkiem zagwarantowania mu amnestii, zniesienia sankcji i zakończenia postępowania w Międzynarodowym Trybunale Karnym, a także zniesienia sankcji na ponad 100 osób z jego rządu.
Według informacji agencji Reutera Trump miał odrzucić większość tych propozycji i dać Maduro tydzień na opuszczenie kraju wraz z rodziną. Z kolei "Wall Street Journal" podał, że republikanin dodatkowo zagroził użyciem siły, jeśli prezydent Wenezueli nie odda władzy. Dzień po upłynięciu terminu prezydent USA poinformował o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad Wenezuelą sugerując tym samym, że Stany Zjednoczone w najbliższym czasie mogą przeprowadzić ataki na cele w tym kraju.












