Reklama

Reklama

Donald Trump o zamachu w Las Vegas: To przejaw czystego zła

Prezydent USA Donald Trump w poniedziałkowym wystąpieniu w związku z atakiem w Las Vegas, w którym co najmniej 58 osób zginęło, a 515 zostało rannych, skierował do Amerykanów przesłanie jedności i pokoju. Atak określił jako "przejaw czystego zła".

"Naród amerykański łączy się w smutku, szoku i żałobie" - powiedział Trump na specjalnej konferencji prasowej w Waszyngtonie.

"Naszej jedności nie zniszczy zło, łączących nas więzów nie zerwie przemoc. Choć naród amerykański odczuwa dziś wielki gniew z powodu bezsensownej śmierci naszych rodaków, to definiuje nas nasza miłość" - podkreślił.

"W chwilach tragicznych i strasznych Ameryka się jednoczy, zawsze tak było" - dodał.

Amerykański przywódca pochwalił pracę służb ratunkowych i policji, dzięki którym - jak zaznaczył - bilans ofiar nie okazał się jeszcze wyższy. Poinformował też, że nakazał opuszczenie do połowy masztu flag przed Białym Domem i budynkami państwowymi, wojskowymi oraz placówkami dyplomatycznymi w kraju i za granicą do zachodu słońca w piątek.

Reklama

Trump zapowiedział, że w środę uda się do Las Vegas, by spotkać się z rodzinami ofiar ataku i przedstawicielami służb ratunkowych. Bliskim osób zabitych w strzelaninie złożył kondolencje.

"Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie bólu, jaki te osoby muszą teraz odczuwać, nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie ich poczucia straty" - powiedział. Zapewnił bliskich ofiar o swojej modlitwie i wsparciu.

Wcześniej w poniedziałek zarówno Trump, jak i pierwsza dama Melania Trump złożyli kondolencje bliskim ofiar na Twitterze.

W Las Vegas zginęło 58 osób, a 515 zostało rannych, kiedy napastnik otworzył ogień z hotelowego pokoju do zgromadzonych pod gołym niebem uczestników koncertu country. Sprawca popełnił samobójstwo.

Według policji, na razie niejasne są motywy postępowania napastnika i nie ma przesłanek wskazujących na terrorystyczne podłoże ataku. Sprawca został zidentyfikowany jako 64-letni Amerykanin Stephen Paddock, który mieszkał niedaleko Las Vegas i zdaniem policji najprawdopodobniej działał w pojedynkę.

Do ataku przyznała się dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS), nie przedstawiając jednak dowodów na poparcie swych słów. Zdaniem cytowanych przez agencję Reutera dwóch wysokich rangą przedstawicieli władz USA, dotąd nic nie sugeruje, by sprawca ataku rzeczywiście był powiązany z międzynarodową organizacją zbrojną, pojawiły się za to przesłanki świadczące o jego problemach psychicznych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy