Reklama

Reklama

Do domu biologa morskiego "włamała się" młoda foka. Badacza akurat nie było

Do domu rodziny z Mount Maunganui w Nowej Zelandii, oddalonego o 150 metrów od brzegu, "włamała się" młoda foka - przekazuje "Guardian". Zwierzę miało wejść przez klapę dla kota w drzwiach wejściowych i przebywać w środku przez kilka godzin, zanim znalazła je mieszkająca tam żona biologa morskiego. Badacza, jako jedynego z rodziny, akurat nie było na miejscu.

Do niecodziennej sytuacji doszło w domu rodziny z Mount Maunganui. Wyjeżdżająca rano na siłownię kobieta usłyszała dziwne odgłosy podczas wsiadania do samochodu, jednak zakładając, że to po prostu szczekanie czyjegoś psa, odjechała. Gdy wróciła około godziny 7, otworzyła drzwi do domu, a wewnątrz zastała małą przestraszoną fokę.

Foka musiała pokonać dwie przeszkody

Jak relacjonowała kobieta, foka musiała wcześniej pokonać dwie klapy w drzwiach, służące do wejścia kotu. Najprawdopodobniej podążała właśnie za tym zwierzęciem i w tej sposób zdołała wejść do środka.

Reklama

Gdy kobieta znalazła fokę w domu, poszła obudzić swoje dzieci, aby przyszły zobaczyć "nowego zwierzaka". Z całej rodziny brakowało tylko jednego domownika, męża kobiety, który... jest biologiem morskim. 

Mężczyzna po całym incydencie stwierdził, że to dosyć niefortunny przypadek, że jako jedyny nie był wtedy na miejscu.

- Największą ironią jest to, że była to dosłownie jedyna sytuacja z życia codziennego, w której w domu przydałby się biolog morski - stwierdził.

Wędrujące po okolicy foki to nic nadzwyczajnego o tej porze roku

Kobieta przekazała, że foka spędziła trochę czasu na kanapie pokoju gościnnego, zanim udało jej się wyprowadzić ją przez frontowe drzwi do ogrodu. Później pojawił się wezwany strażnik z Departamentu Ochrony Przyrody, aby zabrać ją z powrotem do wody.

Jak skomentował to nieobecny w domu biolog morski - młode foki wędrujące po okolicy o tej porze roku to nic nadzwyczajnego. To czas, w którym zaczynają się usamodzielniać i wychodzić same. Badacz stwierdził, że "tak jak wiele nastolatków, nie zawsze podejmują racjonalne decyzje".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy