Reklama

Reklama

Dalsze losy folwarku Elżbiety II. Co stanie się ze zwierzętami królowej?

Brytyjczycy mówili o królowej żartobliwie, że gdyby ustawić jej pasje w kolejności, to byłyby to: konie, psy, mąż i dzieci. Konie, "biegający dywan corgis" jak miała nazywać je Diana, a nawet łabędzie, to tylko niektóre z okazów objętych opieką królowej Elżbiety II na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Po jej śmierci patronat nad łabędziami gnieżdżącymi się nad brzegiem Tamizy jak i nad londyńskim zoo przypadnie Karolowi III. Część z podopiecznych królowej pewnie nawet nie zauważy, że ich opiekun zmienił płeć i wiek, ale te od lat znajdujące się w jej orbicie, czeka trudny czas.

Niewiele osób wie, że w trakcie 70 lat panowania królowej Elżbiety II Wielka Brytania miała dwie równoległe dynastie. Jedną była dynastia Windsorów, drugą czworonożna dynastia wywodząca się od psa pasterskiego pembroke corgi o imieniu Susan. Młoda Elżbieta dostała Susan w dniu swoich 18. urodzin. Pogodna natura psa sprawiła, że został jej wiernym kompanem, a ponieważ były nierozłączne, to również cichym świadkiem ważnych momentów jej życia.

Elżbieta II i psy

Pies był z księżniczką, gdy książę Filip oświadczył się jej w lipcu 1947, a później nawet dostąpił zaszczytu uczestniczenia w ich podróży poślubnej. Susan była przy Elżbiecie gdy na świat przyszedł jej pierwszy syn - Karol, a także później, gdy przedwcześnie zmarł jej ojciec, a księżniczka z dnia na dzień stała się królową. 

Reklama

Większość corgis, które posiadała monarchini, była bezpośrednimi potomkami Susan. Ostatnim z rodu był Willow, który miał okazję wziąć udział w słynnym klipie przygotowanym na otwarcie Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku. W krótkim filmie, Daniel Craig, czyli agent 007, przychodzi do Pałacu Buckingham eskortować królową na otwarcie ceremonii. Żeby dostać się do jej pałacowego pokoju, musi przejść m.in. obok blokujących mu drogę psów, w tym podekscytowanego obecnością tajniaka Willow. 

Jako odpowiedzialny hodowca, królowa chciała zakończyć dynastię Susan jeszcze przed swoją śmiercią. Willow zmarł w 2018 roku, będąc ostatnim przedstawiciel trwającego ponad 70 lat psiego rodu.

Dwa nowe psy dla królowej

W 2021 roku, podczas przeciągających się covidowych obostrzeń, książę Andrzej podarował królowej Elżbiecie dwa nowe psy, corgi Muick i dorgi o imieniu Fergus.

Fergus zmarł tuż po śmierci księcia Filipa i został zastąpiony przez Sandy - szczeniaka podarowanego przez księżniczki Beatrice i Eugenii na oficjalne 95. urodziny królowej. Rzecznik rodziny królewskiej poinformował w zeszłym tygodniu, że po śmierci Elżbiety II psy trafiły z powrotem do rodziny księcia Andrzeja.  

Ciara Farrell z Kennel Club, głównej organizacji kynologicznej w Wielkiej Brytanii, której patronką była Elżbieta II, tłumaczy że natura psów corgi sprawi, że z pewnością dostosują się do nowych opiekunów. - Są młodymi psami i trafią do ludzi, których znają, więc odnajdą się bez problemu. Ale jestem pewna, że z uwagi na swoją pasterską, opiekuńczą naturę, zastanawiają się teraz, gdzie królowa się podziewa - mówi Farrell. 

Konie. Prawdziwa pasja Elżbiety II

Na przestrzeni wieków konie służyły wielu monarchom. Podczas oficjalnych ceremonii władcy wpięci w siodła spoglądali z dumą na tłumy poddanych, gromadzących się dookoła kopyt ich koni. Konno wygrywano też średniowieczne bitwy. Z ich subtelnej, chociaż nadal aktualnej symboliki militarnej, chętnie korzystała do tej pory brytyjska rodzina królewska. W trakcie ostatniej ery elżbietańskiej konie były stałym elementem licznych parad z udziałem orkiestr wojskowych oraz oddziałów pieszych, jak chociażby Trooping the Colour, czyli parady na cześć urodzin królowej, którą oglądać można było w tym roku. 

Chociaż wizerunek Elżbiety II w mediach, zwłaszcza w późniejszych latach, najczęściej dopełniała gromada małych, futrzastych psów, to prawdziwą pasją zmarłej królowej były konie. Według opowieści rodziny i znajomych, monarchini nie potrafiła przypomnieć sobie czasu, kiedy nie siedziała w siodle. Według innych, trybuny na wyścigach konnych były jedynym miejscem, gdzie można było zobaczyć królową uśmiechniętą od ucha do ucha. Starała się być obecna na zawodach. W tym roku Elżbieta II opuściła uroczystą ceremonię otwarcia nowej sesji parlamentu, podając za powód problemy zdrowotne. Trzy dni później Brytyjczycy mogli oglądać ją rozpromienioną na trybunach królewskich wyścigów konnych w Windsorze, którym patronowała już jako księżniczka. Prasa ograniczyła się wtedy do kilku komentarzy na temat wieku królowej i jej długoletniej pasji. 

Robert Johnson, brytyjski dziennikarz komentujący życie rodziny królewskiej, podsumował obszerną wiedzę królowej na temat koni w pochodzącym z 2013 roku  dokumencie "Royalsi i Zwierzęta: Dopóki śmierć nas nie rozłączy": - Zna wszystkie rasy, zna wszystkie ścigające się konie, zna wszystkich hodowców, zna wszystkich dżokejów - to jest jej prawdziwa pasja - mówił.

Monarchini swoją miłość do koni przekazała wnukom i dzieciom, które aktywnie trenują sporty konne i biorą udział w zawodach jeździeckich. Córka królowej, księżniczka Anna, w 1971 została indywidulaną mistrzynią Europy w zawodach jeździeckich. Elżbieta II pozostawiła po sobie bogato wyposażoną stajnię wartą miliony. 

Patronka egzotycznych zwierząt

Na przestrzeni wieków monarchowie używali szeregu atrybutów do zaznaczenia swojego statusu społecznego. Insygnia, medale, i klejnoty to dostojne, choć oklepane regalia służące władcom do sygnalizowania ich majestatu. Do mniej oczywistych, choć równie skutecznych, należy doliczyć egzotyczne zwierzęta. które były równie drogie i świadczyły o dostępie do zamorskich, tropikalnych zasobów.

W Wielkiej Brytanii, do takich celów używano m.in. królewskiej menażerii, gdzie w pierwszych latach trzymano głównie duże koty, takie jak lwy i gepardy. Menażeria powstała około XII wieku przy słynnym londyńskim kompleksie pałacowym Tower.

Po śmierci Jerzego IV w 1830 roku podjęto decyzję o jej zamknięciu na rozkaz księcia Wellingtona. Powodem było albo ugryzienia żołnierza przez lwa, albo chorążego przez małpę - co do szczegółów nadal istnieje spór. Większość egzotycznych zwierząt z menażerii została wówczas przeniesiona do londyńskiego zoo (ZSL). Jego patronką przez cały okres swojego panowania była Elżbieta II.

W oświadczeniu wydanym po śmierci królowej, ZSL dziękowało monarchii za jej wkład w inspirowanie milionów do ochrony dzikiej przyrody na całym świecie. Zoo postanowiło też podzielić się wspomnieniami z licznych wizyt królowej. W 2017 roku, w towarzystwie księcia Edynburga, królowa odwiedziła Whipsnade zoo (oddział ZSL - red.), aby otworzyć "Centrum opieki nad słoniami". 

Fotografie pokazują, jak Elżbieta II i Filip karmią bananami słonicę Donnę z uśmiechami na twarzach. To była wyjątkowa chwila dla wszystkich w ZSL. Ten moment bardziej niż jakiekolwiek słowa wyraził, jak bardzo jej wysokość kochała zwierzęta i przyrodę. W tym roku jedno z tych zdjęć stało się nawet oficjalną kartką świąteczną Jej Królewskiej Mości, rozesłaną do delegatów Wspólnoty Narodów na całym świecie. 

Zwierzchnictwo i patronat nad ZSL po śmierci królowej ma przejąć jej syn, Karol III

Dla Interii z Wielkiej Brytanii, Kamila Korońska

Czytaj też:

Umarł król, niech żyje królowa, czyli dzień, w którym Elżbieta została władczynią

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy