Reklama

Reklama

Czeka nas kryzys gorszy niż w latach 70.? Eksperci wymieniają punkty zapalne

Redakcja ekonomiczna CNN przytacza analizy ekspertów, według których świat niebezpiecznie zbliża się do kryzysu znanego z lat 70. XX wieku. Określany "szokiem naftowym" kryzys wstrząsnął światową gospodarką. Przed stacjami ustawiały się gigantyczne kolejki po paliwo, którego brakowało, a ceny energii szalały.

Jak podkreśla CNN, obecna sytuacja na rynku spowodowana sankcjami nałożonymi na Rosję po inwazji na Ukrainę, to początek bardzo niepokojącego zjawiska. Eksperci wskazują nawet, że obecny kryzys to dopiero wstęp do jeszcze trudniejszych czasów w światowej gospodarce.

Jako przykład posłużyły wydarzenia z lat 70-80. XX wieku, a w szczególności kryzys z 1973 roku, który jest uważany za największy do tej pory w nowoczesnej historii kryzys paliwowy. Zdaniem cytowanych przez CNN specjalistów, w przyszłości możemy mieć do czynienia z podobną skalą zjawiska, a nawet spodziewać się jeszcze gorszych skutków niż 50 lat temu.

Reklama

"Szok naftowy"

Przypomnijmy, że "szok naftowy" to kryzys z 1973 roku, który objął wszystkie kraje wysoko uprzemysłowione i uzależnione od ropy. Wywołane sytuacją polityczną sankcje spowodowały, że linia dostaw ropy została znacząco zaburzona i stała się bronią w rękach państw dysponujących tym surowcem.

Kryzys dotknął wszystkich. Na stacjach ustawiały się gigantyczne kolejki po paliwo, którego brakowało, niektóre kraje blokowały nawet możliwość podróżowania, by zaoszczędzić cennego surowca. Decydowano się również na racjonowanie paliwa. Problem stanowiła także energia. Jej ceny szalały, a ludzie ograniczali się do ogrzewania jedynie części swoich mieszkań.

CNN wskazuje, że sytuacja ta może się powtórzyć. Eksperci komentują, że kryzys lat 70. choć był wyjątkowo trudny, obejmował głównie rynek ropy. Obecnie zalewa nas fala kilku kryzysów jednocześnie na rynkach paliw, gazu, czy węgla - wskazują eksperci. To oznacza, że punktów zapalnych jest więcej niż 50 lat temu. Szef grupy monitorującej z Międzynarodowej Agencji Energetycznej komentuje w rozmowie z CNN, że nie tylko zasięg kryzysu może być większy, ale i "prawdopodobnie potrwa on dłużej".

"To kryzys, na który świat jest żałośnie nieprzygotowany" - powiedział z kolei Robert McNally, były główny doradca ds. energii prezydenta USA George'a W. Busha.

Jak wskazuje CNN, wśród przyczyn znajduje się nie tylko rosyjska inwazja na Ukrainę, ale także polityka energetyczna, która w ostatnich latach dominowała na świecie. Eksperci wskazują, że ceny gazu, węgla i ropy rosły na długo przed tym, jak Rosja najechała na Ukrainę. "I tak zmierzaliśmy w kierunku kryzysu. Putin po prostu sprowadził nas tam szybciej" - powiedział McNally. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy