Reklama

Reklama

Czechy: Choroba prezydenta paraliżuje pracę niektórych ambasad

Ambasadorowie, na których przyjazd czeskie władze wyraziły już zgodę, a którzy nie mogą złożyć listów uwierzytelniających choremu prezydentowi Miloszowi Zemanowi, mają ograniczone uprawnienia. Dotyczy to też Polski.

Na początku października przyjechał do Czech ambasador Włoch Mauro Marsili, który nie może rozpocząć urzędowania, ponieważ nie mógł przekazać listów uwierzytelniających choremu i przebywającemu od 10 października w szpitalu prezydentowi.

Zgodę na przyjazd mają także inni dyplomaci, którzy do Pragi jeszcze nie dotarli. MSZ nie podał nazw krajów, o których dotyczy sytuacja. Problem może dotyczyć przyszłego ambasadora RP w Pradze Mirosława Jasińskiego. Jego kandydatura została pozytywnie zaakceptowana przez sejmową komisję spraw zagranicznych i teraz czeka on jedynie na listy uwierzytelniające, które miałby przekazać Zemanowi.

Reklama

Zdaniem czeskiego resortu spraw zagranicznych praktyka dyplomatyczna pozwala ambasadorom, którzy nie spotkali się jeszcze z prezydentem wykonywać tylko część ich obowiązków. Najważniejsze ograniczenie dotyczy oficjalnych kontaktów z parlamentarzystami i członkami rządu.

Nieznaczna poprawa stanu Zemana

Ponadto ambasadorzy nie powinni udzielać wywiadów prasowych, a podległe im placówki nie powinny organizować poważnych imprez np. przyjęć związanych ze świętami państwowymi.

MSZ przypomniał także, że w sytuacji, w której przyszły ambasador jest już w Pradze a nie złożył listów uwierzytelniających, formalnie szefem placówki pozostaje charge d'affaires wyznaczony przez poprzedniego ambasadora lub MSZ jego kraju.

Ostatnia uroczystość przyjęcia listów uwierzytelniających od nowych ambasadorów przez Zemana odbyła się w sierpniu.

Według Centralnego Szpitala Wojskowego, w którym leczony jest prezydent, jego stan uniemożliwia mu pracę, a możliwość szybkiego jej podjęcia jest niepewna. Ostatni komunikat szpitala z ubiegłego piątku mówi nieznacznej poprawie stanu Zemana.

Przewodniczący Senatu Milosz Vystrczil nie wyklucza jednak rozpoczęcia procedury przekazania obowiązków głowy państwa przewodniczącemu Izby Poselskiej oraz premierowi. Gdyby do takiej sytuacji doszło, listy uwierzytelniające odbierałby szef gabinetu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy