W skrócie
- Po 60 godzinach spod gruzów po lawinie błotnej ratownicy wydobyli żywą pięcioletnią dziewczynkę z Nepalu.
- Dziewczynka została znaleziona między ruinami budynków, a jej obrażenia były tak poważne, że nie można było rozpoznać jej twarzy.
- Liczba ofiar śmiertelnych powodzi na pograniczu Nepalu i Chin wzrosła do 1130, a poszukiwania zaginionych nadal trwają.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
Jak opisywał w rozmowie z CNN ojciec dziewczynki, powódź przyszła bezszelestnie. - To nadeszło z góry. Nie udało nam się niczego uratować. Wybiegłem i w ciągu dwóch sekund dom został zabrany przez powódź - tłumaczył.
Mężczyzna podkreślał, że "bardzo starał się uratować dziecko, ale się nie udało". Żywioł porwał dziewczynkę wraz z domem, pozostawiając bezradnego ojca w miejscu, w którym jeszcze przed chwilą cała rodzina wiodła życie.
Dopiero po kilku godzinach ojciec Manishy spotkał swoją żonę. Gdy dowiedziała się, że nie ma z nim córki, zaczęła płakać i straciła przytomność. Para straciła nadzieję, że dziecko wciąż żyje. Desperacko liczyli, że uda się im odnaleźć ciało córki.

Nepal. Pięciolatka przeżyła 60 godzin pod gruzami. Mówią o cudzie
Okazało się, że lawina przeniosła dom małżeństwa kilkaset metrów dalej. Gdy 60 godzin później ratownicy przeczesywali teren, byli przekonani, że spod ruin słyszą kota. Okazało się, że była to wycieńczona Manisha.
Dziewczyna utknęła miedzy zniszczonymi budynkami, pod warstwami błota i kamieni. Ratownicy zdołali wydobyć ją na powierzchnię, ułożyli na kocach i karmili łyżeczka po łyżeczce.
Pięciolatka przez cały czas czekała na pomoc. - Tłumaczyła mi: przyszedł potop i mnie porwał. Wzywałam mamę i tatę. Czemu nie przyszliście mnie uratować? - relacjonowała jej mama.
- Jej obrażenia były tak rozległe, że nie dało się rozpoznać jej twarzy - dodał w rozmowie z CNN tata.
Rodzina straciła cały swój dobytek. Mimo to, czuje się wygrana, że wszyscy jej członkowie wyszli z katastrofy cało. Odnalezienie córki żywej rodzice traktują jako cud.
Powódź błyskawiczna w Nepalu. Liczba ofiar wzrosła do 1130
W środę liczba ofiar śmiertelnych powodzi, która zeszła na pograniczu Nepalu i Chin, wzrosła do 1130. - Tydzień po katastrofie drastycznie maleją szanse na odnalezienie ciał zaginionych, co sprawia, że bliscy decydują się na symboliczne ceremonie pogrzebowe - informowała agencja AFP.
Mimo to ratownicy kontynuują akcję poszukiwawczą z nadzieją na odnalezienie ocalałych. Szansę na to służby widziały szczególnie w tunelach elektrowni wodnych. - Kontynuują pracę pomimo trudności. Jest tam dużo błota, gruzu i osadu - przekazał rzecznik Krajowego Urzędu ds. Redukcji Ryzyka i Zarządzania Katastrofami.
Władze początkowo twierdziły, że w tunelach może przebywać ponad 100 żywych pracowników. Na ten moment nie potwierdzono jednak, by ktokolwiek przeżył.
Źródło: CNN, AFP














