Co kombinuje Alaksandr Łukaszenka? "Celuje w koronny argument Warszawy"
- Ewidentnie władze białoruskie szukały sposobu, żeby wyjść z twarzą, żeby nie wyglądało to jak ustępstwo - mówi o uwolnieniu Andrzeja Poczobuta Kamil Kłysiński. Ekspert OSW w rozmowie z Interią podkreśla, że Łukaszenka wykonuje manewr polityczny, którym chce pozbawić Warszawę koronnego argumentu we wzajemnych relacjach.

W skrócie
- Andrzej Poczobut został uwolniony przez władze białoruskie.
- Białoruś podkreśla, że w negocjacjach uczestniczyło siedem państw i trwały one od września 2025 roku. Wskazuje też, że każda ze stron negocjacji uwolniła pięć osób.
- Według Kamil Kłysińskiego decyzja o włączeniu Poczobuta do wymiany miała na celu zdjęcie z Warszawy kluczowego argumentu w relacjach z Mińskiem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
- Ewidentnie władze białoruskie szukały sposobu, żeby wyjść z twarzą, żeby nie wyglądało to jak ustępstwo. Zawsze się tego boją bardzo, żeby nie pokazać słabości, szczególnie wobec Polski. Mamy tutaj sytuację, w której został wykorzystany format współpracy służb i dokonano wymiany w parytecie pięć osób na pięć - mówi Interii Kamil Kłysiński, główny specjalista w Zespole Białorusi, Ukrainy i Mołdawii w Ośrodku Studiów Wschodnich.
Białorusini w komunikacie opublikowanym przez agencję BiełTA wskazują, że negocjacje trwały od września 2025 roku i uczestniczyło w nich siedem państw.
Kłysiński zgadza się, że rozmowy prowadzono w "głębokich kuluarach". Natomiast z perspektywy Mińska kluczowe jest przedstawienie ich tak, by nie stracić na tej sytuacji wizerunkowo. Stąd informacja z ich strony o wymianie pięciu osób z obu stron, która ma podkreślać równość we wzajemnych relacjach.
Andrzej Poczobut na wolności. "Manewr polityczny" Białorusi
Mińsk informuje, że wolność odzyskali "obywatele Białorusi, którzy wykonywali szczególnie ważne zadania w interesie zapewnienia bezpieczeństwa narodowego i zdolności obronnych naszego kraju". Czy za tym zdaniem kryje się opis szpiegów?
- To logiczne - przyznaje Kłysiński. - Skoro wymiany dokonały służby specjalne, które odpowiadają za struktury kontrwywiadowcze i łapanie szpiegów - mówi dalej. - Tu nie jestem zaskoczony, tylko że Andrzej statusu szpiega nie miał, a już na pewno nie w naszym mniemaniu. Polska nigdy nie uznała wyroku i oskarżeń, które mu przedstawiano. Więc wmontowano go w ten format wymiany - ocenia ekspert OSW.
Strona białoruska bardzo chciała zachować twarz tutaj, żeby się nie ugiąć, nie ustąpić, żeby to nie wyglądało jak efekt presji
W białoruskim oświadczeniu pojawia się informacja, że Poczobut został włączony do negocjacji o wymianie więźniów na prośbę jego matki oraz przewodniczącej Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys.
- Tak, ale taka prośba jest tylko częścią procesu. Ktoś się na tę prośbę musiał zgodzić. Czyli władze białoruskie, reżim Łukaszenki i KGB, które jest bardzo wpływowe w ostatnich latach na Białorusi. Szef KGB Iwan Tertel jest jednym z głównych doradców Łukaszenki - podkreśla nasz rozmówca.
- Uznano, że jest to po prostu wygodny format, żeby doprowadzić do pewnego odprężenia w stosunkach z Polską i zdjąć koronny argument Warszawy, że rozmowy z Mińskiem są niemożliwe, boAndrzej Poczobut nadal jest w więzieniu. To jest taki manewr polityczny ze strony Mińska - podsumowuje Kamil Kłysiński.
Jakub Krzywiecki
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz na jakub.krzywiecki@firma.interia.pl










