Chiny wykorzystują ruch USA. "Darmowa lekcja strategii"
Tajwan obawia się, że zaangażowanie USA w wojnę na Bliskim Wschodzie może zostać wykorzystane przez Chiny. Według tajwańskich władz Pekin już zwiększa aktywność militarną w regionie i prowadzi działania propagandowe, podważając skuteczność amerykańskiej broni oraz gotowość Waszyngtonu do obrony wyspy.

W skrócie
- Tajwan alarmuje o wzroście chińskiej aktywności militarnej i dezinformacyjnej, w tym naruszeń przestrzeni powietrznej wokół wyspy oraz propagandy podważającej skuteczność amerykańskiego wsparcia.
- Pekin wykorzystuje filmy generowane przez AI do szerzenia narracji o zagrożeniu energetycznym Tajwanu, a chińskie media nazywają wojnę w Iranie "darmową lekcją" analizy działań wojsk USA.
- Władze Tajwanu deklarują determinację w obronie suwerenności i zwiększają wydatki na obronność.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Od połowy marca Pekin ponownie nasilił naruszenia przestrzeni powietrznej w pobliżu wyspy - alarmują tajwańscy urzędnicy. Nagły wzrost incydentów nastąpił po okresie nietypowego spokoju. Zdaniem Tajpej Chiny celowo eskalują napięcie, wykorzystując fakt, że uwaga i zasoby militarne USA zostały przesunięte z Azji Wschodniej na Bliski Wschód.
- Chiny wykorzystują ten moment, by pokazać swoją siłę - ocenia wysoki rangą przedstawiciel tajwańskich służb bezpieczeństwa, wypowiadający się pod warunkiem zachowania anonimowości ze względu na poufny charakter informacji wywiadowczych.
- Pekin chce wysłać jasny sygnał: kiedy amerykańskie wojska opuszczają Indo-Pacyfik na rzecz Bliskiego Wschodu, należy natychmiast wywołać prowokacje i chaos - dodał.
Ani chińskie Biuro ds. Tajwanu, ani tamtejsze ministerstwo obrony nie odpowiedziały na prośby agencji Reuters o komentarz. Tajwański resort obrony przywołał za to słowa ministra Wellingtona Koo, który w tym miesiącu podkreślił, że chińskie "zamiary siłowej aneksji wyspy istniały od zawsze".
Wojna w Iranie okiem Pekinu. "Darmowa lekcja" strategii dla Chin
Rozmieszczenie amerykańskiego sprzętu wojskowego w poszczególnych regionach zawsze było zrównoważone, więc ten ruch raczej nie stworzy luki, którą Chiny mogłyby wykorzystać do ataku - dodaje źródło w Tajwanie.
Z kolei przedstawiciel Departamentu Stanu w Waszyngtonie podkreślił w rozmowie z Reuterem, że USA dysponują "ogromnym potencjałem" do reagowania na wiele zagrożeń jednocześnie i pozostają gwarantem stabilności w Cieśninie Tajwańskiej.
- Długotrwała wojna wyczerpałaby amerykańskie zapasy broni, odciągnęła uwagę od regionu Azji i Pacyfiku oraz podsyciła nastroje antywojenne w samych USA - ocenia Chang Kuo-cheng, profesor stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Medycznym w Tajpej.
- Wszystkie te czynniki mogą utwierdzić Xi Jinpinga w przekonaniu, że wywierając silniejszą presję na Tajwan, a nawet decydując się na użycie siły, jego pozycja będzie mocniejsza niż przed wybuchem tej wojny - dodał.
Ekspert zauważył również, że im dłużej trwa konflikt, tym więcej wniosków Chiny wyciągną na temat sposobu myślenia amerykańskich wojskowych i scenariuszy ich reakcji na ewentualny ruch Pekinu wobec Tajwanu.
Azjatyccy sojusznicy USA również ostrzegają, że wojna z Iranem może osłabić zdolności obronne przeciwko Chinom.
Filmy AI i straszenie blackoutem. Tak Pekin uderza w morale Tajwańczyków
Tajpej obawia się również, że Pekin wykorzystuje wojnę na Bliskim Wschodzie w swojej wojnie poznawczej przeciwko Tajwanowi. Przykładem są generowane przez AI filmy, które po wybuchu konfliktu sugerowały, że wyspę czeka "druzgocący" kryzys energetyczny - wynika z rządowej notatki, do której dotarł Reuters.
- Chodzi o to, by ludzie uwierzyli, że gdy Tajwan zostanie ponownie otoczony przez chińskie wojsko, społeczeństwo straci poczucie bezpieczeństwa energetycznego - powiedział inny przedstawiciel tajwańskich służb.
W środę chińskie Biuro ds. Tajwanu wskazywało poprawę infrastruktury jako jedną z korzyści "zjednoczenia", oferując m.in. "szybkie połączenie transportowe", w tym autostradę Pekin-Tajpej.
Było to następstwem wcześniejszej propozycji Chin dotyczącej zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego w zamian za zgodę wyspy na podporządkowanie się Pekinowi. Oferta ta została w ubiegłym tygodniu odrzucona przez wiceministra gospodarki Ho Chin-tsanga jako element wojny poznawczej.
Chińskie media państwowe postrzegają wojnę w Iranie jako poligon doświadczalny przed przyszłym konfliktem z Tajwanem, którego uzbrojenie - mimo braku oficjalnych stosunków dyplomatycznych - dostarczają głównie Stany Zjednoczone.
Liu Kuangyu, badacz z Instytutu Studiów nad Tajwanem przy Chińskiej Akademii Nauk Społecznych, ocenił, że tajwańskie stacje radarowe mogą podzielić los amerykańskiego sprzętu rzekomo zniszczonego w irańskich atakach. Według Liu, w przypadku zmasowanych ataków przeprowadzonych przez Armię Ludowo-Wyzwoleńczą, radary Tajwanu zostałyby "natychmiast zamienione w złom".
Stany Zjednoczone nie potwierdziły jednak takich ataków ze strony Iranu. Tymczasem militarny kanał chińskiego nadawcy państwowego nagłaśnia rzekomą niską skuteczność amerykańskiej broni, podając jako przykład pożar na lotniskowcu USS Gerald R. Ford.
"Przebieg wojny pokazuje, że realne możliwości amerykańskiego uzbrojenia mają się nijak do powszechnych wyobrażeń o ich potędze" - brzmi wpis z 16 marca na chińskiej platformie WeChat, podsumowującym dotychczasowe starcia.
Duża okazja dla Chin. Będą obserwować operacje USA
- Wojna daje Chinom ogromną szansę na obserwację amerykańskich operacji wojskowych, szczególnie zaawansowanych systemów, takich jak myśliwce F-35 - uważa Todd Harrison, analityk ds. obronności w American Enterprise Institute w Waszyngtonie.
- Będą oni również zbierać dane na temat skuteczności naszych systemów obrony powietrznej i rakietowej oraz sposobu, w jaki ich używamy - dodał Harrison.
Tajwan, który zaproponował dodatkowe 40 mld dolarów na obronność, z uwagą śledzi losy szczytu przywódców USA i Chin w Pekinie, który przełożono z początku kwietnia.
Władze w Tajpej spodziewały się, że rozmowy będą dotyczyć wyspy, ale nie miały na nie wpływu - przyznał Shen Yu-chung, wiceminister w Radzie ds. Kontynentalnych.
- Musimy jednak (...) wysyłać światu jasny i spójny komunikat: jesteśmy zdeterminowani, by chronić naszą suwerenność, opierając się na własnej obronie narodowej - podkreślił.
Źródło: Reuters

















