Chiny ujawniają szczegóły nowego, potężnego, morskiego projektu
Chińskie media ujawniają szczegóły budowy superkontenerowca o napędzie nuklearnym. Ma on zrewolucjonizować spedycję morską. Jednak Chiny już teraz udowadniają, że są potęgą w tej dziedzinie - choćby za sprawą szlaku arktycznego. A ten z kolei może mieć istotne znaczenie dla Polski.

W skrócie
- Chiny opracowują superkontenerowiec z napędem jądrowym opartym na reaktorze torowym, który może zrewolucjonizować transport morski.
- Szlak arktyczny skraca czas transportu morskiego do Europy, a chińskie inwestycje wzmacniają ich globalną pozycję.
- Rozwój technologii atomowej i infrastruktury morskiej to element strategii Chin, by uniezależnić się od Zachodu i zyskać przewagę w logistyce.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Specjalistyczny chiński periodyk "Ship & Boat" po raz pierwszy opisał szczegóły techniczne nowego superkontenerowca. Będzie on mógł przewozić 14 tys. standardowych kontenerów 20-stopowych (TEU).
Rewolucyjne będzie jednak co innego. Jednostka napędzana ma być przez reaktor solno-stopowy na bazie toru. To pierwiastek, który może być wykorzystywany jako paliwo jądrowe. O wiele bezpieczniejsze od uranu.
Reaktor, w którym tor zmienia się w paliwo jądrowe, nie potrzebuje wody do chłodzenia, ani odpornych na wysokie ciśnienie zabezpieczeń. Jak pisze hongkoński "South China Morning Post" (SCMP) - dzięki temu reaktor jest "mniejszy, cichszy i z natury bezpieczniejszy niż konwencjonalne konstrukcje".
Tor jest nie tylko bezpieczniejszy, ale również o wiele bardziej rozpowszechniony niż uran. W Chinach występuje m.in. w Mongolii Wewnętrznej, gdzie zdaniem analityka SCMP "odpady z jednej tylko kopalni zwierają wystarczającą ilość toru, aby zaopatrzyć w energię cały kraj".
Reaktor torowy będzie miał moc porównywalną z mocą reaktora wodnego ciśnieniowego S6W, stosowanego w najnowocześniejszych okrętach podwodnych klasy Seawolf amerykańskiej marynarki wojennej.
Chiny ogłosiły budowę kontenerowca o napędzie nuklearnym w 2023 roku. Nie wiadomo na jakim etapie budowy się znajduje, bo takie dane w Chinach są tajemnicą państwową. Jednak upublicznienie danych technicznych jednostki w mediach może świadczyć o tym, że prace nad jednostką są na ukończeniu.
Amerykanie mieli problemy, Chińczycy ogarnęli
Badania nad reaktorami torowymi Amerykanie rozpoczęli w połowie lat 60. ubiegłego stulecia. Projekt został jednak porzucony pod koniec tamtej dekady. Naukowcy mieli problem z ustabilizowaniem pracy reaktora.
Nieomal pół wieku później prace nad reaktorem torowym rozpoczęli Chińczycy. W znanym sobie stylu. Ogłaszając rządowy program rozwoju, na który przeznaczono ponad 3 mld dolarów.
Odgórną decyzją do pracy nad rozwojem reaktorów torowych skierowano kilkuset inżynierów jądrowych. Tak działają Chiny. I taki system zarządzania przyniósł oczekiwane efekty.
Reaktor na pustyni Gobi
W kwietniu tego roku Chiny poinformowały o otwarciu eksperymentalnej elektrowni jądrowej na pustyni Gobi. Elektrownia zasilana jest reaktorem torowym. Pustynia Gobi posłużyła zaś za symbol, że tego typu reaktory jądrowe, które nie wymagają wody do chłodzenia, można zbudować wszędzie. Nawet na pustyni.
Technologia, zanim trafi do przyszłego superkontenerowca, wymaga ogromnych nakładów finansowych. W przypadku Chin, gdzie rząd posługuje się wciąż "planami pięcioletnimi", miliardy na rozwój technologii torowej to po prostu kolejna pozycja na liście wydatków budżetu.
Chiny z nowym szlakiem
O ile Jedwabny Szlak stał się symbolem chińskiej ekspansji handlowej początków naszej ery, tak szlak arktyczny może stać się symbolem chińskiej potęgi XXI wieku.
Pod koniec października do gdańskiego portu zawinął prawie 300-metrowy kontenerowiec "Istanbul Bridge". Pokonanie trasy z chińskiego Ningbo zajęło mu zaledwie 25 dni, a dotarcie do Europy (Gdynia nie była pierwszym portem) - dni 18. To o połowę szybciej niż obecnie zajmuje pokonanie tej trasy przez Kanał Sueski.
"Istanbul Bridge" jako pierwszy poruszał się bowiem szlakiem północnym, wiodącym przez Przejście Północno-Wschodnie. To trasa nie tylko szybsza, ale też bezpieczniejsza - bo wolna od piratów.
Jeśli w ślad za pierwszym kontenerowcem północnym szlakiem popłyną też kolejne, skróci się czas oczekiwania na zamówienia przy spedycji morskiej między Chinami i Polską. Także w drodze powrotnej. To szczególnie ważne dla branży spożywczej, bo do portfolio polskich towarów oferowanych w Chinach mogłyby wejść produkty o krótszym terminie przydatności do spożycia.
Rosyjski haczyk
Przygotowania do próbnego rejsu, który zakończył się sukcesem, trwały trzy lata. W przyszłości na ekspansję na szlaku arktycznym pozwolić sobie będą mogły jedynie te kraje, które mają dobre relacje z Rosją. Jego trasa wiedzie bowiem u wybrzeży Rosji, a do przebicia się do Europy potrzebne są też rosyjskie lodołamacze.
W obecnej sytuacji politycznej i gospodarczego uzależnienia Rosji od Chin oznacza to jedynie wzmacnianie pozycji Chin jako lidera międzynarodowej spedycji morskiej.
Chiny coraz bardziej odpływają
W rankingu flot za 2024 rok opublikowanym przez Vessel Value widać, że Chiny umacniają swoją pozycję lidera. Państwo Środka znajduje się na szczycie rankingu z flotą komercyjną wartą 255 miliardów dolarów.
Chińczycy inwestują w rozwój logistyki, dążąc także do jeszcze większego uniezależnienia swojej gospodarki.
To jeden z głównych celów przewodniczącego Xi Jinpinga, żeby na wypadek siłowego zajęcia Tajwanu Chiny jak najmniej odczuły zachodnie sankcje.
Tego scenariusza Chiny uczą się na przykładzie Rosji. Także sposobów obchodzenia sankcji. I coraz bardziej odpływają na wody decouplingu - czyli gospodarczej niezależności od USA, ale i Europy.
Tajny, trzeci lotniskowiec
O tym, że Chiny inwestują też w rozwój marynarki wojennej, nikogo przekonywać nie trzeba.
Jak tajny to projekt, niech świadczy fakt, że o środowym oddaniu do użytku trzeciego już chińskiego lotniskowca ochrzczonego jako Fujian (to nazwa jednej z chińskich prowincji) poinformowano dopiero dzisiaj.
Fujian ma przenosić znacznie więcej i ciężej uzbrojonych myśliwców odrzutowych, niż znajdujące się obecnie na stanie chińskiej armii lotniskowce Liaoning i Shandong, które są mniejsze i korzystają z ramp startowych do startu.
Lotniskowce będą mieć strategiczne znaczenie w morskiej ekspansji Chin, które coraz agresywniej roszczą sobie prawa do wielu spornych akwenów w Azji. I nie zdziwię się, jeśli w przyszłości arktyczna droga morska w chińskich podręcznikach będzie określana mianem Nowego Chińskiego Szlaku.
Dla Interii z Dżakarty Tomasz Sajewicz














