Reklama

Reklama

Chiny. Planowali protest, aplikacja covidowa odesłała ich na kwarantannę

Protestujący ws. odzyskania oszczędności z banków mieli zebrać się na protest w chińskim mieście Zhengzhou. Kiedy tam przybyli, ich kody QR w aplikacji covidowej zmieniły kolor na czerwony. Zostali odesłani do hoteli i objęci kwarantanną, a następnie odesłani do miejscowości, z których przybyli.

Jak donosi CNN, w Chinach są tysiące poszkodowanych, którzy umieścili oszczędności życia w bankach w Henan i od kwietnia nie mogą ich wypłacić. Planowali oni przyjazd do miasta Zhengzhou i wspólny protest. Po dotarciu na miejsce okazało się jednak, że ich kody QR, które w momencie wyjazdu były zielone, zmieniły kolor na czerwony.

Czerwony kolor to zakaz poruszania się w miejscach publicznych, często tygodniowa kwarantanna

W Chinach swoboda poruszania się jest podyktowana systemem kodów w covidowej aplikacji, wprowadzonych przez rząd w celu kontroli rozprzestrzenianie się koronawirusa. Czerwony kod zwykle przypisany jest do osób zakażonych lub z wysokich ryzykiem zainfekowania. Zakazane jest im poruszanie się we wszystkich miejscach publicznych i środkami transportu. Często też podlegają tygodniowej kwarantannie.

Reklama

Zostali zabrani do miejsc objętych kwarantanną i strzeżonych przez policję

Protestującym w sprawie zwrotu pieniędzy udało się wcześniej zorganizować pierwszy protest. Pod koniec maja setki z nich przyjechały do Zhengzhou z całych Chin, manifestowali przed biurem nadzoru bankowego w Henan, aby odzyskać oszczędności. Jak się okazało - bezskutecznie, dlatego zdecydowali się na kolejny protest. W jego dniu ich kody zmieniły kolor na czerwony. 

Dziesiątki osób zostały zabrane do hotelu objętego kwarantanną, strzeżonego przez policję i lokalnych urzędników, a następnego dnia odesłane pociągami do rodzinnych miast. Inni mieli zostać "poddani kwarantannie" w kilku innych miejscach w mieście, w tym na kampusie uniwersyteckim.

Protestujący oskarżyli władze Zhengzhou o manipulowanie systemem kodów, aby udaremnić ich plany obrony swoich praw. Jak powiedział jeden z protestujących: "Kody powinny zapobiegać rozprzestrzenianiu się pandemii, ale teraz stały się czymś w rodzaju certyfikatu dobrego obywatela".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy