"Chcą konfrontacji militarnej". Z Korei Północnej płyną ostrzeżenia
- Kolejne poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim - w taki sposób minister obrony Korei Północnej określił rozpoczynające się za kilka dni manewry z udziałem wojsk USA i Korei Południowej. Władze w Pjongjangu zapowiedziały, że w przypadku "prowokacji" wykorzystane zostanie "prawo do samoobrony".

Oświadczenie dotyczące amerykańsko-koreańskich ćwiczeń wygłosił minister obrony Korei Północnej No Kwan Chol. Polityk skomentował, że Pjongjang otwarcie "potępia" Stany Zjednoczone i Koreę Południową za ich "prowokacyjne kroki, mające na celu wyraźne zademonstrowanie stanowiska w sprawie konfrontacji militarnej".
- (Manewry - red.) stanowią kolejne poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na Półwyspie Koreańskim i w regionie. Otwarcie ostrzegamy przed negatywnymi konsekwencjami, jakie to spowoduje - mówił.
Korea Północna. Minister ostrzega przed odpowiedzią
W dalszej części oświadczenia No Kwan Chol przekonywał, że ćwiczenia wojskowe, które rozpoczną się 18 sierpnia, są sygnałem z Seulu mówiącym o chęci "bezpośredniej konfrontacji militarnej".
- Jednostronne groźby militarne i próby konfrontacji ze strony Stanów Zjednoczonych i Republiki Korei pod pretekstem odstraszania są głównym powodem, dla którego sytuacja na Półwyspie Koreańskim i w regionie zmienia się z dnia na dzień w negatywną stronę. Demonstracja wojskowa przeciwko KRLD z pewnością będzie miała efekt bumerangu - zapowiedział minister.
W podsumowaniu No Kwan Chol podkreślił, że Pjongjang będzie ściśle obserwował ruchy wojsk i jeśli zajdzie taka potrzeba wykorzystana "suwerenne prawo KRLD do samoobrony w przypadku jakichkolwiek prowokacji wykraczającej poza linię graniczną".












