Reklama

Reklama

Cameron: Będzie referendum ws. członkostwa w UE

- Przeprowadzę referendum w sprawie dalszych losów swojego kraju w Unii Europejskiej - zapowiedział szef Partii Konserwatywnej David Cameron w krótkim przemówieniu tuż po spotkaniu z królową Elżbietą II, którego tematem był początek procesu formowania nowego rządu.

Cameron podkreślił, że najszybciej jak to możliwe przygotuje plan nadania większych uprawnień Szkocji, gdzie w czwartek zwyciężyła Szkocka Partia Narodowa (SNP). - Nasze plany dotyczące Szkocji obejmują stworzenie najsilniejszego zdecentralizowanego rządu na świecie z ważnymi uprawnieniami w sprawie podatków. Żadne porozumienie w sprawie konstytucji nie będzie pełne, jeśli nie będzie ono uczciwe także wobec Anglii - powiedział.

W czwartek partia Camerona zdobyła wystarczającą liczbę mandatów, by móc samodzielnie rządzić. Dotkliwą porażkę ponieśli będący w opozycji laburzyści.

Reklama

Cameron pod naciskami eurosceptycznego skrzydła we własnej Partii Konserwatywnej oraz pod wpływem wzrostu popularności antyunijnej Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP) obiecał, że doprowadzi do renegocjacji warunków brytyjskiego członkostwa w UE i przywróci Londynowi uprawnienia, których zrzekł się na rzecz Brukseli.

Zapowiadał, że jeśli jego partia wygra w wyborach parlamentarnych, referendum w sprawie przyszłości kraju w UE odbędzie się w 2017 roku. Później dawał też do zrozumienia, że byłby gotowy przyspieszyć to głosowanie.

Wybory pociągnęły za sobą szereg rezygnacji

Torysi odnieśli we wczorajszych wyborach wielkie zwycięstwo - mają ponad połowę miejsc w brytyjskiej Izbie Gmin. Z policzonych już głosów wynika, że zdobyli co najmniej 326 z 650 mandatów, co oznacza, że będą mogli rządzić samodzielnie.

Dużo gorzej wiedzie się dotychczasowym koalicjantom konserwatystów - dotychczas liberalni demokraci zapewnili sobie 8 mandatów, a do wczoraj mieli ich 49. Klęskę ponieśli też labourzyści, którzy stracili właściwie całą Szkocję na rzecz tamtejszej Partii Narodowej. Wybory pociągnęły za sobą szereg rezygnacji - z kierowania partii zrezygnowali lider labourzystów Ed Miliband i przywódca Liberalnych Demokratów Nick Clegg, a także lider eurosceptycznej partii UKIP Nigel Farage, który nie uzyskał mandatu. Sensacją wyborów okazała się Szkocka Partia Narodowa, która zdobyła 56 mandatów. Ugrupowanie przejęło praktycznie wszystkie okręgi Szkocji, dotąd bastionu Laburzystów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy