Reklama

Reklama

Były premier Czech oskarżony o wyłudzenia dotacji europejskich. Twierdzi, że to "proces polityczny"

Były premier Czech Andrej Babisz na ławie oskarżonych. Prokuratura zarzuca mu stworzenie warunków do wyłudzenia dotacji europejskich przez jedną z firm z jego holdingu Agrofert. Oskarżona jest także jego współpracowniczka Jana Nagyova - o podanie nieprawdziwych informacji, wyłudzenie dotacji w wysokości 50 mln koron, czyli około 2 mln euro oraz narażenie na szkody Unię Europejską. Oboje nie przyznali się do winy. Babisz proces nazywa "pierwszym procesem politycznym od listopada 1989 roku".

Obojgu grozi do 10 lat więzienia. To górny wymiar kary, ale prokuratura domaga się trzech lat w zawieszeniu i kar grzywny. Dla byłego premiera 10 mln koron, a dla jego doradczyni pół miliona.

Przedmiotem postępowania sądowego jest dotacja dla kompleksu hotelowo-konferencyjnego "Bocianie Gniazdo", które należało do holdingu Agrofert. Holding stworzył i przez lata kierował nim Babisz. Jako część wielkiej firmy "Bocianie Gniazdo" nie mogłoby liczyć na unijne wsparcie i dlatego, co chce udowodnić w postępowaniu prokuratura, o dotacje z UE w 2008 r. ubiegało się jako "małe i średnie przedsiębiorstwo". Dotację otrzymało, a po kilku latach firma zarządzająca ośrodkiem wróciła pod skrzydła Agrofertu.

Reklama

Babisz był właścicielem holdingu do lutego 2017 r., po czym oddał go w zarząd powierniczy, ale zdaniem niektórych czeskich i europejskich instytucji nadal zachowywał i zachowuje wpływ na funkcjonowanie jednej z największych czeskich firm kompleksu przetwórstwa spożywczego oraz chemicznego.

Andrej Babisz: To proces polityczny

Były premier od dawna zaprzecza oskarżeniom, dowodząc, że to próba zdyskredytowania go i usunięcia z polityki. Jeszcze przed rozpoczęciem postępowania, nazwał proces "pierwszym procesem politycznym od listopada 1989 roku", który ma być w interesie "kartelu tradycyjnych partii". Zdaniem Babisza, uczyniły go one "wrogiem publicznym numer jeden".

Te argumenty powtórzył w poniedziałek przed sądem. Poświęcił na nie około pół godziny, po czym odmówił odpowiedzi na pytania, które przygotował dla niego sąd i prokurator. Wyjaśnił, że zdecydował się na taki krok po konsultacji z prawnikami, ponieważ jego zeznania mogłyby poprzez media wpłynąć na zeznania niektórych świadków. Kilkakrotnie wskazywał, że media są do niego uprzedzone.

Happening przez gmachem sądu

Przed gmachem sądu w Pradze przeciwnicy politycznej działalności Babisza z inicjatywy Milion Chwil dla Demokracji, którym w przeszłości udało się zgromadzić na jednej z demonstracji 250 tys. osób, ustawili klatkę z wizerunkiem byłego premiera, nie ukrywającego ambicji kandydowania w wyborach prezydenckich w styczniu 2023 r. Klatka miała symbolizować więzienne biuro prezydenta Babisza.

Taki happening skrytykował minister sprawiedliwości Pavel Blażek. Na Twitterze wezwał sędziów do decydowania zgodnie z prawem, a nie zgodnie z "ludową lub internetową sprawiedliwością".

Obecnie właścicielem "Bocianiego Gniazda" jest firma Imoba należąca do holdingu Agrofert, która zwróciła kontrowersyjną unijną dotację do państwowej kasy Czech w 2018 r. Proces ma być kontynuowany we wtorek zeznaniami świadków. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy