Reklama

Reklama

Burza po słowach Orbana. Jego doradczyni rezygnuje

Wieloletnia doradczyni Viktora Orbána, Zsuzsa Hegedüs zrezygnowała ze stanowiska. To pokłosie wypowiedzi węgierskiego premiera, w której stwierdził m.in. "Węgrzy nie chcą mieszać się z innymi rasami". "Nie wiem, dlaczego nie zauważyłeś, że zamieniłeś swoją wcześniejszą antyimigranckość i antyeuropejskość w czystą mowę nazistowską godną Goebbelsa" - napisała Hegedüs.

O rezygnacji jednego z najdłużej urzędujących doradców Viktora Orbana, odpowiedzialnego za integrację społeczną, poinformował portal hvg.hu. 

Jak relacjonują dziennikarze, socjolog we wtorek rano wysłała do premiera list.

"Jest mi szczerze przykro, że muszę zerwać nasze więzi z powodu tak haniebnej postawy, która, choć od czasu twojego nieliberalnego zwrotu była dla mnie coraz trudniejsza do przyjęcia, wydawała się krótkotrwałą perspektywą. Jednak po wygłoszeniu takiego przemówienia, które było sprzeczne ze wszystkimi moimi podstawowymi wartościami, nie miałam wyboru: nawet jeśli nigdy nie ograniczyłeś mojej pełnej wolności, teraz muszę się z tobą publicznie rozstać z powodu tego, co zostało powiedziane" - napisała Hegedüs.

Reklama

"Regularnie stałam przy tobie, gdy oskarżano cię o takie rzeczy, bo do tej pory byłam pewna, że antysemityzm jest tak daleko od ciebie, jak Makó (miasto na Węgrzech - red.) od Jerozolimy. Zresztą nadal podtrzymywałam tę opinię, mimo decyzji parlamentu, która następnie przerodziła się w otwarcie rasistowskie przemówienie w Tusványos, które spodobałoby się nawet Goebbelsowi. To przekroczyło granicę akceptacji" - podkreśliła.

Zaznaczyła również, że nie może pozostać obojętna na słowa Orbana, mimo łączącej ich ponad 20-letniej przyjaźni.

"Fakt, że jesteś w stanie wykonać otwarcie rasistowski tekst, nigdy nie przyszłoby mi do głowy, nawet w moich koszmarach" - napisała.

"Naprawdę mam nadzieję, że ta przemowa z Tusvány, która mogłaby zadowolić nawet najbardziej zagorzałych rasistów, była tylko wykolejeniem. (...) Taka polityka jest nie do zaakceptowania nawet dla zachodnioeuropejskiej skrajnej prawicy. To, przynajmniej dla mnie, jest wyraźnym przeciwieństwem Viktora, który zatrudnił mnie w listopadzie 2002 roku i z którym miałam przyjemność pracować do 2013 roku" - dodała.

Orban: Nie chcemy być ludźmi rasy mieszanej

Viktor Orban mówił o mieszaniu się ras w sobotnim przemówieniu podczas wizyty w Rumunii.

Zdaniem Orbana "międzynarodowa radykalna lewica wmawia nam, że Europa z natury zaludniona jest przez ludzi różnych ras". Premier Węgier polemizuje z tym stwierdzeniem.

- Mamy świat, w którym Europejczycy mieszają się z przybywającymi spoza Europy. I to jest świat mieszanych ras - wywodził Orban.

- Ale jest też inny świat, nasz świat: gdzie Europejczycy mieszają się ze sobą nawzajem, przeprowadzają się, pracują. Na przykład my w Basenie Karpackim nie jesteśmy mieszaną rasą. Jesteśmy mieszanką ludzi mieszkających w swojej europejskiej ojczyźnie. Dlatego zawsze uważałem - jesteśmy gotowi mieszać się ze sobą, ale nie chcemy być ludźmi rasy mieszanej - przekonywał Orban, cytowany przez agencję Reutera.

Według węgierskiego premiera kraje, w których Europejczycy mieszają się z osobami spoza kontynentu, "nie są już narodami".

Ten wątek wystąpienia wywołał ogromne emocje - słowa Orbana potępił m.in. naczelny rabin Węgier Robert Frolich.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy