Reklama

Reklama

Bułgaria: Kontrowersyjny minister, Paweł Tenew, podał się do dymisji

Kontrowersyjny bułgarski wiceminister rozwoju regionalnego Paweł Tenew, którego zdjęcie z wyciągniętą w nazistowskim pozdrowieniu ręką przed figurą hitlerowca w muzeum figur woskowych w Paryżu spowodowało burzę w mediach, podał się w środę do dymisji.

Doszło do niej po rozmowie Tenewa z premierem Bojko Borysowem i współprzewodniczącym nacjonalistycznej partii Zjednoczonych Patriotów (OP) wicepremierem Walerym Symeonowem. Tenew powiedział, że rezygnuje, ponieważ nie chce, by skandal ciążył na całym rządzie. Jednocześnie podkreślił, że "sprawa jednego zdjęcia została zbyt wyeksponowana". Dodał, że jest to jego własna decyzja i nikt na niego nie naciskał, aby odszedł z rządu.

Tenew był w rządzie przedstawicielem nacjonalistów, będących mniejszościowym partnerem koalicyjnym centroprawicowej partii Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii (GERB) premiera Borysowa. Fotografia sprzed kilku lat pochodzi z prywatnego profilu Tenewa na Facebooku. Po nagłośnieniu skandalu Tenew usunął ją, a później skasował swój profil.

Reklama

Symeonow, współprzewodniczący OP, wicepremier w powołanym na początku maja bułgarskim rządzie, który osobiście zaproponował Tenewa na stanowisko wiceministra, zbagatelizował sprawę. "To są niepoważne rzeczy. Nie widziałem zdjęcia, ponieważ nie mam Facebooka. Czy pozdrowienie jest rzeczywiście nazistowskie? Na jakiej podstawie mamy go wycofać ze stanowiska? Ponieważ jest hitlerowcem? To są głupoty" - oznajmił w komentarzu dla środowego wydania dziennika "Sega".

Gazeta pisze, że po złożeniu tego oświadczenia Symeonow sam zadzwonił do redakcji i dodał: "W latach 70. zawieźli nas z kolegami ze studiów do Buchenwaldu. Chyba robiliśmy tam sobie żartobliwe zdjęcia. I co, teraz można mi powiedzieć, żebym podał się do dymisji i wracał na wieś?".

"Nowo mianowany wiceminister z ramienia nacjonalistów okazał się zwykłym nazistą. Jedynym możliwym rozwiązaniem jest jego natychmiastowe zwolnienie" - skomentował poseł lewicy Aleksander Simow. Zdaniem mediów, które są oburzone czynem Tenewa, "takie zachowanie w ogóle nie przyszłoby do głowy normalnemu człowiekowi".

Do protestów przyłączyło się środowisko bułgarskich Żydów.

Dziennik Bułgarskiej Partii Socjalistycznej (BSP) "Duma" skomentował, że skandal z Tenewem "daje w Brukseli, i nie tylko tam, podstawy do twierdzenia, że w bułgarskim rządzie są naziści i faszyści".

Gniewnych komentarzy przybywało w ciągu dnia i większość z nich była skierowana przeciw Symeonowowi.

"Nie należy zapominać, że żartujący z Buchenwaldu Symeonow jest wicepremierem, odpowiadającym m.in. za politykę w dziedzinie demografii, z wszystkimi możliwymi następstwami dla mniejszości narodowych" - przestrzegł Michaił Iwanow, ekspert ds. mniejszości i wykładowca Nowego Uniwersytetu Bułgarskiego.

"Teraz dowiedzieliście się, co to za człowiek? Symeonow uważa, że nie ma nic nagannego w robieniu sobie żartów z milionów zabitych Żydów. I ten człowiek jest wicepremierem Bułgarii" - napisał publicysta Aleksander Andreew.

"Dymisja Tenewa jest słuszna, lecz w powietrzu wisi sprawa z wypowiedzią wicepremiera Symeonowa, tak samo niedopuszczalną jak gest wiceministra. Są rzeczy, z których normalny człowiek nie może żartować" - napisał prof. Nikołaj Słatinski, były poseł, wykładowca Akademii Wojskowej.

"Każdy, kto przekracza pewne granice moralne, nie ma miejsca w rządzie" - napisała liderka opozycyjnej Bułgarskiej Partii Socjalistycznej Kornelia Ninowa na swoim profilu na Facebooku.

Ze strony większościowego koalicyjnego partnera nacjonalistów, partii Borysowa GERB, nadal nie ma komentarza.

Z Sofii Ewgenia Manołowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy