Reklama

Reklama

Bośni i Hercegowinie grozi rozpad. "Bardzo realna perspektywa konfliktu"

​Wysoki przedstawiciel ONZ dla Bośni i Hercegowiny ostrzegł, że krajowi grozi niebezpieczeństwo rozpadu i "bardzo realna" perspektywa powrotu do wojny domowej. Wszystko przez wpływ sił separatystycznych, których przywódca mówi wprost o odtworzeniu serbskich sił zbrojnych na terytorium kraju.

Dziennik "The Guardian" dotarł do raportu sporządzonego dla ONZ przez Christiana Schmidta - wysokiego przedstawiciela Bośni i Hercegowiny. Funkcja ta została utworzona w wyniku porozumienia z Dayton z 1995 r., który kończył wojnę w Bośni i Hercegowinie. 

Schmidt w swoim pierwszym raporcie od objęcia funkcji w sierpniu ostrzegł przed separatystycznymi bośniackimi Serbami. Ich przywódca Milorad Dodik, członek prezydium Bośni i Hercegowiny, kolegialnego organu uznawanego za głowę państwa, grozi odtworzeniem armii Republiki Serbskiej (jednej z dwóch republik wchodzących w skład kraju - red.). Oznaczałoby to podzielenie krajowych sił zbrojnych i de facto rozpad Bośni i Hercegowiny.

Reklama

Największe zagrożenie od czasów wojny

Dodik grozi wycofaniem się bośniackich Serbów z instytucji państwowych Bośni i Hercegowiny, w tym z armii narodowej oraz odtworzeniem sił serbskich. 14 października Dodik powiedział, że zmusi armię bośniacką do wycofania się z Republiki Serbskiej otaczając jej koszary. Zagroził też, że gdyby Zachód próbował interweniować militarnie, ma on "przyjaciół", którzy obiecali wesprzeć serbską sprawę. "The Guardian" jako potencjalnych sojuszników separatystów wskazuje Serbię i Rosję.

Oprócz tego Dodik zamierza powołać wywiad Republiki Serbskiej oraz zabronić federalnym służbom policyjnym operowania na terenie Republiki. Polityk zapewnia też, że w Republice Serbskiej mandat Sądu Najwyższego i prokuratury nie będzie uznawany, a autonomiczny rejon ponadto opuści system podatkowy kraju. Wszystkie wyżej wymienione instytucje nie były częścią oryginalnego porozumienia z Dayton, natomiast zostały wykształcone w ciągu 25 lat jego obowiązywania, jako efekty postępującej integracji.

Groźba secesji

"To jest równoznaczne z secesją bez jej proklamowania" - napisał Schmidt w raporcie przekazanym w piątek sekretarzowi generalnemu ONZ António Guterresowi. W jego ocenie działania Dodika "zagrażają nie tylko pokojowi i stabilności kraju i regionu, ale - w przypadku braku odpowiedzi ze strony społeczności międzynarodowej - mogą doprowadzić do unieważnienia samego porozumienia z Dayton".

Wysoki Przedstawiciel przekazał, że możliwe są starcia między bośniackimi krajowymi organami ścigania a policją bośniacko-serbską.

"Gdyby siły zbrojne Bośni i Hercegowiny podzieliły się na dwie lub więcej armii, obecność sił międzynarodowych wymagałby ponownej oceny" - ostrzegł Schmidt.

"Brak reakcji na obecną sytuację zagroziłby porozumieniu z Dayton, podczas gdy niestabilność w Bośni i Hercegowinie miałaby szersze implikacje regionalne. Perspektywy dalszego podziału i konfliktu są bardzo realne" - podsumował.

Rozpoczęta 2 grudnia 2004 misja EUFOR roku zastąpiła wycofujące się wojska NATO (misja SFOR). Misja ma za zadanie zapewnienie bezpieczeństwa ludności Bośni i Hercegowiny oraz ochronę granic. Misja EUFOR liczy obecnie 700 żołnierzy.

Reklama

Reklama

Reklama