Reklama

Reklama

Boris Johnson przerywa wakacje. "Jestem na to gotowy"

James Duddridge, poseł popierający Borisa Johnsona przekazał Sky News, że były premier ma startować o przywództwo w Partii Konserwatywnej, a tym samym o urząd premiera Wielkiej Brytanii. Johnson miał powiedzieć, że "jest na to gotowy" i "zrobię to, Dudders!". Z tego powodu były premier przerwał wakacje i wraca z Karaibów.

Narastają spekulacje na temat tego, czy były premier ma szansę ponownie objąć najwyższe stanowisko. Obecnie jest jednym z trzech liderów w wyścigu i zyskał poparcie czterech ministrów gabinetu. Aby mieć szansę na ponowne objęcie urzędu, będzie potrzebował wsparcia 100 torysów. Jakie są jego szanse? - pyta Sky News.

Z 357 konserwatystów, 148 głosowało przeciwko Johnsonowi w głosowaniu nad wotum zaufania kilka miesięcy temu. Jeśli i tym razem go nie poprą, zostanie 209 posłów - rozważa stacja i przypomina, że Liz Truss zdobyła 113 głosów w swojej partii. 

Reklama

Co z innymi kandydatami? Do tej pory najsilniejszym z nich jest były minister finansów Rishi Sunak, który ma już za sobą poparcie 64 kolegów klubowych. Johnson z kolei mógłby liczyć na 36 posłów.  

Wyścig o fotel premiera Wielkiej Brytanii

Trzecią kandydatką jest liderka Izby Gmin Penny Mordaunt. Tylko ona jak dotąd oficjalnie zgłosiła się do wyścigu o urząd premiera. 

"Zostałam zachęcona wsparciem kolegów, którzy chcą nowego otwarcia, zjednoczonej partii i przywództwa w interesie narodowym. Kandyduję, by zostać liderką Partii Konserwatywnej i waszą premier - aby zjednoczyć nasz kraj, zrealizować nasze obietnice i wygrać następne wybory powszechne" - napisała Mordaunt na Twitterze.

Warto zauważyć, że jak dotąd dla Mordaunt publicznie zadeklarowało poparcie tylko 16 posłów.

Sunak, Mordaunt, a może Johnson? Kto zastąpi Liz Truss?

Partia Konserwatywna rozpoczęła wybory nowego lidera w związku z rezygnacją ogłoszoną w czwartek przez Liz Truss, która objęła władzę zaledwie na początku września. Tym samym jej czas urzędowania trwał 45 dni.

Aby zakwalifikować się do wyborów, pretendenci do przywództwa muszą do poniedziałkowego popołudnia uzyskać poparcie co najmniej 100 członków klubu poselskiego konserwatystów. Tak wysoki próg oznacza, że w wyborach może wziąć udział maksymalnie trzech kandydatów.

Mordaunt już latem, po ogłoszeniu rezygnacji przez Johnsona, ubiegała się o przywództwo w Partii Konserwatywnej i w początkowej fazie wyborów stała się ich czarnym koniem - w kolejnych głosowniach w klubie poselskim zajmowała drugie miejsce, za Sunakiem, i dopiero w ostatniej turze głosowań poselskich została wyprzedzona przez Truss o osiem głosów. Po odpadnięciu z wyścigu udzieliła poparcia Truss.

Według sondaży, zarówno Mordaunt, jak i Sunak przegrywają w hipotetycznym starciu wśród szeregowych członków partii z Johnsonem, a to oni będą wybierać lidera spośród finałowej dwójki.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy