Błyskawiczna reakcja Chin. Okręty wojenne wysłane w kłopotliwy obszar
Grupa chińskich okrętów wojennych przepłynęła między należącymi do Japonii wyspami w pobliżu Tajwanu. Szlak wodny łączący Yonaguni i Iriomote jest otwarty dla ruchu, ale Tokio zastrzega sobie prawo reakcji, jeżeli obce jednostki podpłyną zbyt blisko lądu. Wyprawa chińskiej formacji to odpowiedź na obecność japońskiego niszczyciela w cieśninie Tajwańskiej, nazwaną przez Pekin "celową prowokacją".

W skrócie
- Chińska formacja okrętów przepłynęła między wyspami Yonaguni i Iriomote po ćwiczeniach na zachodnim Pacyfiku.
- Pekin zareagował na obecność japońskiego niszczyciela w cieśninie Tajwańskiej, określając to jako "celową prowokację".
- Chiński lotniskowiec Liaoning przepłynął przez cieśninę Tajwańską, a Chiny skrytykowały manewry wojskowe Balikatan na Morzu Południowochińskim.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii
Chińska formacja okrętów nr 133 znalazła się na łączącym wyspy Yonaguni i Iriomote szlaku wodnym, wracając z ćwiczeń w zakresie żeglugi dalekomorskiej przeprowadzonych na zachodnim Pacyfiku.
Pas wód o szerokości ok. 65 km jest otwarty dla międzynarodowej żeglugi, ale Japonia zastrzega sobie prawo do zdecydowanej reakcji, jeżeli podróżujące nim statki znajdą się na japońskim terytorium, obejmującym obszar 22 km od linii brzegowej.
Gorąco na linii Japonia - Chiny. Pekin odpowiada na "prowokację"
To już druga podróż flotylli tą trasą w ostatnich dniach. Jednostki znalazły się na niej także udając się na wody Oceanu Spokojnego w niedzielę. Tranzyt ten nastąpił bezpośrednio po, jak stwierdził Pekin, "celowej prowokacji" ze strony Japonii.
W jej ramach japoński niszczyciel przepłynął innym newralgicznym szlakiem wodnym - cieśniną Tajwańską, co wywołało zdecydowaną reakcję strony chińskiej. MSZ tego kraju nazwało zdarzenie "pokazem siły", który zagraża suwerenności i bezpieczeństwu Chin.
Sytuacja na wodach otaczających Tajwan jest napięta w związku z gigantycznymi manewrami sił amerykańskich i sojuszniczych na Morzu Południowochińskim. W ćwiczeniach bierze udział ok. 17 tys. żołnierzy z m.in. Filipin, Japonii, czy Francji.
Manewry o kryptonimie Balikatan potrwają do 8 maja i zostaną przeprowadzone w prowincjach na północnej wyspie Luzon, w pobliżu wyspy i spornych obszarów Morza Południowochińskiego. Zaplanowano m.in. symulowany atak morski oraz w pełni skoordynowane działania powietrzne.
Chiny reagują na manewry Balikatan. Lotniskowiec w cieśninie Tajwańskiej
W odpowiedzi także Pekin wyraźnie zwiększył swoją morską aktywność. W poniedziałek Tajpej poinformowało, że przez cieśninę Tajwańską przepłynął chiński lotniskowiec Liaoning, co było pierwszą taką sytuacją od końca zeszłego roku.
Organizacja manewrów została ostro skrytykowana przez Chiny, które podkreślają, że współpraca wojskowa nie powinna podważać zaufania i stabilności w regionie, ani być wymierzona w państwa trzecie.
Rzecznik MSZ Guo Jiakun ostrzegł również, że "ślepe wiązanie się w kwestiach bezpieczeństwa to igranie z ogniem", które "przyniesie odwrotny skutek".
Chiny konsekwentnie roszczą sobie prawa do zdecydowanej większości obszaru Morza Południowochińskiego. Pekin oficjalnie odrzuca wyrok międzynarodowego trybunału arbitrażowego w tej sprawie. Ze względu na roszczenia terytorialne regularnie dochodzi na tych wodach do poważnych incydentów pomiędzy jednostkami chińskimi oraz filipińskimi.
Źródło: Reuters












