- W Bizancjum cesarz udawał się na stadion wyścigów rydwanów, gdzie reakcja widowni służyła jako de facto funkcja poznawcza, by sprawdzić, czy jego polityka cieszy się popularnością. Powiązanie spektaklu z polityką jest stare jak świat. Jest coraz mniej państw, w których władza jest ograniczana przez społeczeństwo. Im bardziej państwa będą autokratyczne, tym częściej będziemy mieli do czynienia z takimi obrazkami - mówi Interii dr Krzysztof Wolański, filozof i socjolog specjalizujący się w sporcie.
Epoki mijają, a dziś inny "cesarz" wybrał się na stadion. Prezydent USA Donald Trump pofatygował się na finałowy mecz mistrzostw świata w piłce nożnej w Nowym Jorku. Na miejscu skradł show, stając się bezwzględnie jednym z głównych bohaterów wieczoru.
- Sama ceremonia zamknięcia turnieju była jak finałowy mecz - do jednej bramki. Ta ceremonia to był teatr jednego aktora, czyli właśnie pana prezydenta Donalda Trumpa - uważa dr Jakub Olchowski, dyrektor Centrum Kompetencji Europejskich UMCS.
Gigantyczne zainteresowanie finałem. Trump gwiazdą
Nawet 1,5 mld ludzi na całym świecie oglądało finał poprzednich mistrzostw świata w piłce nożnej. Od tego czasu zainteresowanie tą dyscypliną jest tylko większe, więc i tym razem można spodziewać się rekordu. Donald Trump wiedział, że niedzielny wieczór będzie dla niego ważnym spektaklem. Spektaklem, w którym będzie mógł pokazać się światu.
I tak - telewizyjne transmisje raz po raz pokazywały jednego z najpotężniejszych ludzi na świecie, który w loży VIP śledzi zmagania piłkarzy wspólnie z małżonką Melanią Trump i szefem FIFA Giannim Infantino. Po zakończeniu spotkania w towarzystwie działacza FIFA wkroczył natomiast na murawę. Chwycił za statuetkę Pucharu Świata, wręczał medale, pozował do zdjęć. Był wszędzie. Część kibiców go wybuczała i wygwizdała. Inni bili brawo.
- Ci, którzy go lubią, pewnie zapamiętają go dobrze, bo pewnie wszystko, co robi, widzą w pozytywnym świetle. Ci natomiast, którym się nie podoba, będą mieli jeszcze więcej amunicji do tego, żeby mieć z nim jakieś problemy. To była jakaś taka infantylna próba podpięcia się pod popularne wydarzenie - uważa dr Wolański.
- To kwestia jego osobowości. Jest najmądrzejszy, najpiękniejszy i w ogóle musi być wszędzie pierwszy. Natomiast było to dość żenujące, bo wręczał medale, śmiał się i pozował, ściskał ręce piłkarzom Hiszpanii. Tej samej Hiszpanii, o której jeszcze niedawno przecież mówił, że jest "beznadziejna", że to "źli ludzie", że Hiszpania to fatalny partner w NATO, że Hiszpania będzie odcięta od wszelkiego handlu z USA itp. Teraz udaje, że nic takiego nie mówił, ale to też jest dla niego typowe - podkreśla dr Olchowski z UMCS w Lublinie.
Rekordowy mundial w cieniu skandali
Mundial 2026 był zupełnie inny od poprzednich z wielu względów. Przede wszystkim wystąpiła w nim rekordowa liczba drużyn, a kibice obejrzeli więcej meczów niż wcześniej. Dlatego też raz za razem padały kolejne rekordy, a fani na całym świecie mogli z jednej strony podziwiać wyczyny największych gwiazd jak Leo Messi czy Kylian Mbappe, a z drugiej poznać reprezentacje takich krajów jak Curacao czy Republiki Zielonego Przylądka.
Amerykanie znów zorganizowali tę piłkarską imprezę, ale tym razem mieli większe doświadczenie i zdecydowanie lepszą infrastrukturę niż w 1994 roku. Tego lata kooperowali z sąsiadami - Meksykiem i Kanadą, którzy byli współorganizatorami turnieju. Sercem mundialu były jednak Stany Zjednoczone. Pytanie więc, co zapamiętamy z tego turnieju? Czy Trump będzie kojarzył nam się jako gospodarz świetnego turnieju, czy może będziemy go pamiętać z innego powodu?
- Zbyt dużo było różnych kontrowersji, skandali. Zresztą media sporo o tym mówiły już w trakcie mistrzostw. Nie dało się niektórych spraw nie zauważyć i myślę, że raczej to będzie zapamiętane. A to, że Trump się chwali, że świetnie zorganizował mistrzostwa, nie jest niczym nowym - chwali się wszystkim. Nawet to, że słońce świeci, jest jego zasługą. A w rzeczywistości to trzy państwa organizowały te mistrzostwa, a nie tylko Stany Zjednoczone - podkreśla dr Olchowski.
- Do historii owszem przejdzie, ale nie jako świetny organizator, tylko jako inicjator różnych skandali. No bo kwestia z tą czerwoną kartką to też niebywałe... - przypomina dr Olchowski.
Rzeczywiście, w pewnym momencie Trump chciał… zmienić zasady gry. Przez lata już przyzwyczailiśmy się, że polityka i wielkie pieniądze z impetem wchodzą w świat piłki nożnej. Ale próba zmiany zasad gry w trakcie turnieju była już jawnym nadużyciem, któremu zresztą FIFA nie potrafiła powiedzieć "nie".
Przypomnijmy tę historię w dużym skrócie: piłkarz USA dostał czerwoną kartkę i miał pauzować w kolejnym meczu. Trump poprosił Infantino, by Balogun jednak zagrał w następnym spotkaniu. Wybuchł skandal, ale by sprawiedliwości stało się zadość, USA chwilkę później odpadły z turnieju.
- Ładowanie się do zdjęć robionych komuś innemu i obchodzenie reguł jest po prostu typowe dla tego człowieka. Dla jednych to będzie bycie skutecznym i dbanie o swoje, a dla innych rodzaj barbarzyństwa i łamania reguł- uważa dr Wolański.
- Podczas tych mistrzostw nie dowiedzieliśmy się o nim niczego nowego. Wydarzyło się to po prostu w nowym kontekście. Robił dokładnie to samo podczas klubowych mistrzostw świata około rok temu, kiedy dostał tę "pokojową nagrodę FIFA". Wydaje się, że podczas drugiej kadencji ten człowiek wyłączył już wszelkie hamulce i robi to, na co ma ochotę - dodaje.
- Gwizdy i buczenie? Nie, no on tego nie zauważa. Każdy narcyz i megaloman tak ma. Ewentualnie, jego zdaniem, to jest spisek jego wrogów - dodaje dr Olchowski.
- Trump zawsze chce tworzyć wrażenie, że jest bardzo ważny, wszędzie zapraszany i przez wszystkich szanowany. Jest gotów włożyć wiele wysiłku w stworzenie takiego obrazu. To wynika zdecydowanie z tego, kim jest. Na jakimś poziomie ma to dużo sensu, bo być może jedyne, co zostanie, to zdjęcia i materiały wideo, na których się znajdzie. Z perspektywy Trumpa i nowoczesnej polityki liczy się obraz - podkreśla dr Wolański.
Co dalej? Trump zaproponował Infantino, by kolejną imprezę również zorganizowały USA. Nic to, że gospodarze dwóch następnych turniejów zostali już jakiś czas temu wybrani.
Łukasz Szpyrka















