W skrócie
- Papież Leon XIV, otwiera się w nowym oknie odwiedzi Paryż, gdzie zaplanowano spotkanie z prezydentem Francji, przemówienie w UNESCO, mszę w Katedrze Notre Dame oraz czuwanie na Stade de France.
- We Francji tylko niewielki procent społeczeństwa uczestniczy w niedzielnych mszach, a katedra w Reims funkcjonuje przy niewielkiej liczbie wiernych i duchownych.
- Liderka Zjednoczenia Narodowego, Marine Le Pen, nie została wpuszczona do katedry w Reims, gdyż biskup nie chciał, by Kościół został powiązany z tym ugrupowaniem.
- Więcej ważnych informacji znajdziesz na stronie głównej Interii, otwiera się w nowym oknie
25 września papież Leon XIV przyjedzie z wizytą do Paryża. Wśród zaplanowanych wydarzeń znalazło się spotkanie z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem, przemówienie w siedzibie UNESCO, msza święta w Katedrze Notre Dame oraz czuwanie na Stade de France.
Następnego dnia Ojciec Święty odprawi mszę na Polach Elizejskich, 27 września poleci dodatkowo do Lourdes, pomodli się także w Metzu. Gigantyczne zainteresowanie podróżą papieża, w ocenie rektora katedry w Reims Patrice Tremoureux, świadczy o "fali wschodzącej francuskiego Kościoła".
Kryzys Kościoła we Francji. "Trzeba to przyznać otwarcie"
- Francja przestała być krajem kultury chrześcijańskiej. Trzeba to przyznać otwarcie. Przekazywanie wiary z pokolenia na pokolenie zostało zerwane - zauważył Tremoureux w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Jak przypominają dziennikarze, we Francji na niedzielne msze święte uczęszcza ok. 3 proc. społeczeństwa (w Polsce to 29 proc. dorosłych). W tym 67-milionowym kraju posługuje 11 tys. kapłanów (dwa razy mniej niż w Polsce), z czego coraz więcej z Afryki.
W ocenie duchownego tą samą drogą podąża Polska, choć w przypadku naszego państwa proces ten rozpoczął się później. Trend sekularyzacji we Francji wydaje się jednak wytracać impet.
- Przełomem był COVID. Ludzie zdali sobie sprawę, jak życie jest kruche. W każdym momencie może się skończyć. I część z nich zaczęła się zastanawiać nad sensem tego życia - mówił.
Francja. Trudna sytuacja katedry w Reims
Katedra w Reims, w której na co dzień pracuje ksiądz Tremoureux, to ogromny budynek o powierzchni ponad sześciu tysięcy metrów kwadratowych, który może pomieścić tysiące wiernych - w ostatnich latach nie było jednak takiej potrzeby.
W zamieszkałej przez 30 tys. osób parafii na stałe pracuje tylko dwóch księży, wspieranych przez 80-letniego emeryta i wizytującego duchownego z Senegalu. W niedzielę w katedrze, należącej oficjalnie do państwa, odbywa się tylko jedna msza, na której zbiera się garstka wiernych.
- W pewnym momencie pojawiła się idea, aby pobierać od ludzi pieniądze za wstęp. Udało się nam odwieść od tego władze - wspominał duchowny.
Marine Le Pen pod katedrą w Reims. Odbiła się od drzwi
Tremoureux przywołał także incydent z udziałem Marine Le Pen, liderki francuskiej skrajnej prawicy, która, idąc drogą chociażby polskiej prawej strony sceny politycznej, próbuje zyskać poparcie przedstawicieli Kościoła.
- Le Pen zjawiła się przed katedrą w Reims. Chciała, aby odprawiono tu mszę trydencką, zgodnie z duchem arcybiskupa Marcela Lefebvre'a. Ale biskup wiedział, co się szykuje. Kazał zamknąć katedrę. Nie chciał, aby powstało wrażenie, że Kościół popiera Zjednoczenie Narodowe - opowiadał "Rzeczpospolitej".
Program głoszony przez ugrupowanie kandydatki na urząd prezydenta nie znajduje uznania w oczach rektora katedry w Reims.
- Zjednoczenie Narodowe udziela prostych odpowiedzi na bardzo złożone problemy. Dowodzi, że jeśli wyrzucimy wszystkich cudzoziemców, sprawy się wyprostują. To nie ma nic wspólnego z nauczaniem Chrystusa - argumentował.
















