Reklama

Reklama

Biden, Obama i Trump wspierali w Pensylwanii swoich kandydatów do Senatu

Prezydent USA Joe Biden i jego poprzednicy, Barack Obama i Donald Trump, w sobotę wzięli udział w wiecach przedwyborczych w Pensylwanii, by wesprzeć swoich sprzymierzeńców rywalizujących o miejsce w Senacie - Demokratę Johna Fettermana i Republikanina Mehmeta Oza.

W ostatni weekend przed wtorkowymi wyborami prezydenci usiłowali za wszelką cenę zmobilizować elektorat do głosowania wspieranych przez nich kandydatów. Panuje bowiem powszechna opinia, że głosowanie w Pensylwanii może przesądzić o tym, która partia będzie kontrolować Senat przez najbliższe cztery lata.

"W pewnym momencie Fetterman wydawał się mieć przewagę nad sławnym lekarzem Ozem. Udar Demokraty i agresywna kampania wyborcza Republikanów sprawiły, że Oz jest w stanie dokonać zmian" - oceniła amerykańska agencja informacyjna UPI.

Biden o kandydacie Demokratów: Będzie piekielnie dobrym senatorem

Biden, przemawiając do tłumu na Temple University, wychwalał charakter i uczciwość Fettermana. Argumentował, że będzie "piekielnie dobrym senatorem". 

Reklama

- Będzie chronił świadczenia dla emerytów w federalnym programie Social Security i ubezpieczenie zdrowotne dla seniorów Medicare - mówił. Nawiązywał też do planowanego w Pensylwanii wystąpienia Trumpa.

W Pittsburghu Barack Obama także podkreślał zasługi Fettermana. Zapewniał, że udar, który przeszedł kandydat Demokratów, nie zmienił go.

- Nie zmienił tego, kim jest, nie zmienił tego, na czym mu zależy, nie zmienił jego wartości, jego serca, jego walki. (...) Nie zmienił tego, kogo będzie reprezentował, gdy dostanie się do Senatu Stanów Zjednoczonych. Będzie reprezentował was - podkreślił Obama.

Trump: Ten wybór zdecyduje, jaka będzie Ameryka

Trump akcentował, że głosowanie na Mehmeta Oza, któremu pomógł wcześniej wygrać w republikańskich prawyborach, zdecyduje jakim krajem będzie Ameryka. Przytoczył m.in. listę trudności gospodarczych i kontrowersyjnych kwestii rasowych, czy też związanych z zmianą płci.

- Skrajna lewica indoktrynuje nasze dzieci pokrętnym szaleństwem rasowym i genderowym w naszych szkołach - mówił. 

- Jeśli chcecie powstrzymać zniszczenie naszego kraju i wspierać amerykańskie marzenie, to we wtorek musicie w gigantycznej czerwonej fali zagłosować na Republikanów - wzywał były prezydent USA. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy